Informacje

fot. www.freeimages.com
fot. www.freeimages.com

Świńskie dno. Rolnicy pytają: „jak żyć?”

Tygodnik Podlaski

Tygodnik Podlaski

  • Opublikowano: 24 listopada 2015, 21:01

  • 3
  • Powiększ tekst

Połowa listopada, sezon na mięso przed nadchodzącymi „żniwami”, czyli okresem Bożego Narodzenia. A tu kilogram świni w skupie po 3,30-3,40 zł! To już nie jest katastrofa, to tragedia. Rolnicy z Południowego Podlasia powtarzają słynne pytanie: „jak żyć?”. Tylko kierują je teraz do nowego ministra rolnictwa – Krzysztofa Jurgiela z PiS.

Nowy minister rolnictwa pojawił się w siedzibie resortu na ul. Wspólnej w Warszawie w poniedziałek. W progach powitał go dotychczasowy szef Marek Sawicki z PSL. Obaj panowie wymieniali grzeczności. Sawicki mówił: „Życzę panu sukcesów, bo będą sukcesami Polski i polskich rolników” i podkreślał, że Krzysztof Jurgiel zna sprawy rolnictwa i wsi na wylot: w latach 2006-2007 był już ministrem, a przez ostatnie lata członkiem sejmowej komisji rolnictwa. Jurgiel zaś dziękując za powitanie odwzajemniał: „Problemy znamy, jest ich dużo. Liczę na dalszą współpracę w ich rozwiązywaniu. Doświadczenie pana ministra jest potrzebne dla naszego kraju”.

PSL zasiał wiatr, PiS zbierze burzę?

No, cóż, taki Wersal i kultura obyczajów na pewno cieszy, ale to jest pudrowanie brutalnej prawdy, że w w obszarze rolnictwa i wsi Sawicki i PSL zostawili rządowi PiS i osobiście nowemu ministrowi całe pole minowe, gdzie lonty palą się i tylko czekać aż Jurgielowi zaczną wybuchać w rękach przy próbach rozbrajania.

Poprzednia ekipa PO-PSL zasiała niepokój, a nowy rząd zbierze gorzkie plony, po tym co nabałaganił PSL przez osiem lat” - obawia się Edward Jarmoszuk, przewodniczacy Rady Powiatowej Lubelskiej Izby Rolnej w Radzyniu.

Minister Jurgiel musi teraz ostro brać się do roboty, bo na wsi buzuje – sytuacja finansowa wielu gospodarstw jest podbramkowa. Po dwóch latach niezwykle ciężkich dla wsi: dotkliwym spadku opłacalności produkcji, rosyjskim embargu na polską żywność, katastrofalnej suszy i załamaniu cen na rynku mięsa i mleka, wieś czeka, że nowa władza postawi rolnictwo na nogi.

Ludzie przebąkują, że jeśli się coś szybko nie zmieni, to kto wie, czy się nie powtórzy scenariusz blokad dróg w całym kraju. „A co mamy robić, gdy po PSL została pustynia w kieszeniach i wkrótce nie będzie za co utrzymać gospodarstwa?” – słychać głosy.

Świnie tanie niesłychanie

Lista obszarów produkcji rolnej, gdzie sytuacja jest krytyczna jest długa, ale dwa problemy są dziś kluczowe: dramat producentów mleka, a przede wszystkim za sprawą wydarzeń z ostatnich dni – załamanie cen na rynku mięsa wieprzowego.

Przez cały rok było z cenami skupu świń było kiepsko, ale to co się dzieje od końca października to to już nie jest katastrofa, to tragedia! Ceny żywca wieprzowego spadały na tydzień o 10 groszy, a tuczników aż o 20 groszy. A przecież to połowa listopada, rusza sezon na mięso przed nadchodzącymi „żniwami”, czyli okresem Bożego Narodzenia. Tymczasem kilogram świni w skupie na Podlasiu po 3,30-3,40 zł! Portal farmer.pl informuje, że w skupach w kraju padają kolejne „rekordy” – za żywiec płaci się nawet 3,10 zł za kilogram, inne zakłady za tuczniki w klasie E proponują rolnikom – uwaga! – 4,60 zł/kg netto!

Do „Tygodnika Podlaskiego” docierają sygnały, że mimo niskich cen na Południowym Podlasiu jednak ubojnie mają bardzo dużo roboty. To tylko pozorny paradoks. Pod nóż idą maciory rolników z małych gospodarstw, gdzie hoduje się, jak od wieków, „kilka świnek” – trochę na zarobek, trochę dla siebie. Ale w tym roku ten model się załamał, bo się trzymanie świni nie kalkuluje: droga pasza, mało zboża, prąd kosztuje, no i surowe wymogi sanitarne Unii.

Fermy nastawione na hodowlę trzody kontraktowaną nie mają wcale lepiej, bo te są z kolei w kleszczach cen, jakie narzucają im „na sztywno” zakłady przetwórcze. Sytuacja jest tak zaogniona, że hodowcy trzody spod Międzyrzeca zamierzają zwrócić się do posłów PiS z Południowego Podlasia o bezpośredni nacisk na rząd w sprawie praktyk wielkich firm, które dyktują warunki nie dające szans na to, by hodowca wyszedł na swoje. Że w takich fermach sprawy nie stoją najlepiej i spadło pogłowie świń może świadczyć informacja z rynku pasz, gdzie nawet duże zamówienia, kiedyś wymagające rezerwacji z dwutygodniowym wyprzedzeniem, dziś są załatwiane „od ręki”.

Na dodatek rolników maksymalnie wkurza kontrast ich problemów z sytuacją w sklepach, gdzie ceny mięsa na wagę i wędlin stoją w miejscu, więc całą marżę zysku zgarniają w tym biznesie pośrednicy, przetwórcy i handel, a rolnik jest traktowany „z buta” i stoi na szarym końcu. No ale jak długo można dokładać do interesu?

Zabójczy import

Nowa ekipa w resorcie rolnictwa, owszem, musi rolnikom przypominać, że hodowcy świń przeżywają dziś bardzo ciężkie chwile w całej Europie. Średnia cena wieprzowiny w UE spada od ośmiu kolejnych tygodni, w sumie przez ten czas o 6-10 proc. Chłodnie są pełne mięsa, bo to skutek rozregulowania rynku przez embargo Rosji na żywność z UE. Swoją drogą, ta sytuacja pogłębia kłopoty naszych producentów, bo nasila i tak ogromny import do Polski mięsa wieprzowego z Niemiec, Danii, Holandii, które pozbywają się nadwyżek mięsa ratując portfele tamtejszych farmerów i bauerów.

Szefowie organiacji rolniczych Copa i Cogeca alarmują unijnych ministrów rolnictwa i Komisję Europejską, że w przypadku niepodjęcia natychmiast działań interwencyjnych na rynku wieprzowiny i w sektorze mleka, wielu producentów będzie wkrótce zmuszonych zarzucić działalność. Unia myśli nad pakietem pomocy w wysokości 500 mln euro.

Jednak minister nie może czekać tylko na brukselskie zmiłowanie, ale dosłownie w ciagu dni opracować plan działań interwencyjno-pomocowych w oparciu o nasze, lokalne środki. Nowa ekipa musi pójść do rolników z konkretem, a ostatnie co robić, to udzielać rolnikom tzw. dobrych rad.

Takich jakie usłyszał w jednym ze skupów powiatu radzyńskiego rolnik, który sprzedawał dwie świnki. Gdy usłyszał, ile za nie dostanie, spytał klasyfikatora, co ma robić, żeby wyjść na swoje, skoro w 2012 roku za jedną taką świnkę dostał bez mała tyle samo, ile dziś za dwie. Na to usłyszał: „Jak to co, przywieziesz pan następnym razem trzy sztuki!”. Klasyfikator kpił, czy o drogę pytał? Chyba jednak to pierwsze.

tytuł

Tekst ukazał się w „Tygodniku Podlaskim” nr 47 z 20 listopada 2015 roku. Od chwili publikacji ceny skupu żywca wieprzowego spadły o kolejne 10-15 groszy...

O tragicznej sytuacji na rynku wieprzowiny czytaj tutaj:

Świński kryzys na wsi to efekt zmowy cenowej ubojni i przetwórców wieprzowiny? Resort rolnictwa obiecuje pomoc rolnikom

Powiązane tematy

Komentarze