Informacje

Zbigniew Boniek / autor: Fotoweb Fratria
Zbigniew Boniek / autor: Fotoweb Fratria

Sąd uchylił GP zakaz pisania o Bońku

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 30 września 2020, 12:30

  • 0
  • Powiększ tekst

Sąd uchylił roczny zakaz pisania o prezesie PZPN Zbigniewie Bońku przez „Gazetę Polską Codziennie” oraz dziennikarza Piotra Nisztora - poinformowała w środę „Gazeta Polska”. Według gazety do odwołania od tej decyzji finalnie przychylił się sam Boniek

Czytaj też: Sąd zakazał GPC ujawnić powiązania Zbigniewa Bońka z SB

W decyzji sądu mowa była o tekstach, w których zawarte byłyby zarzuty i twierdzenia dotyczące m.in. powiązania Bońka z władzami komunistycznej Polski czy SB.

O uchyleniu tego zakazu poinformował w środę tygodnik „Gazeta Polska”. Tygodnik podkreślił, że Nisztor opublikował na łamach „GPC” i „GP” szereg artykułów wskazujących na wątpliwości wokół działań Zbigniewa Bońka oraz kierowanego przez niego związku. „Adwokat Maciej Ślusarek w jego imieniu skierował przeciwko autorowi materiałów oraz gazetom pozwy cywilne do Sądu Okręgowego w Warszawie. Do każdego z nich złożył wniosek o zabezpieczenie powództwa w formie rocznego zakazu publikowania informacji na temat jego klienta. W przypadku +GP+ został on odrzucony. Jednak wniosek dotyczący Nisztora oraz +GPC+ został przyjęty. W obydwu sprawach orzekał ten sam sędzia – Rafał Wagner, który bezkrytycznie podzielił stanowisko Ślusarka, nakładając na dziennikarza i gazetę roczny zakaz publikacji dotyczących Bońka” - czytamy.

Prawnicy Nisztora i +GPC+ odwołali się od decyzji sędziego Wagnera. Ostatecznie także Boniek – pod naciskiem opinii publicznej – polecił prawnikom poparcie wniosków dziennikarza i gazety o uchylenie zakazu” - podano.

W tym samym wydaniu gazety po raz kolejny poruszono temat konfliktu interesów prezesa PZPN.

Jak podano, Boniek przez blisko dwa lata łączył prowadzenie prywatnego biznesu z zarządzaniem związkiem (wiceprezesem PZPN został pod koniec czerwca 1999 r., a udziały Mikrotelu sprzedał pod koniec marca 2001). To nie wszystko. Boniek będąc wiceprezesem piłkarskiego związku, nadzorował realizację umowy ze SportFive/Lagardere Sports Poland (od lat jej menedżerem, potem także prezesem, jest były esbek Andrzej Placzyński). Jednocześnie w 2000 roku Mikrotel, którego w tym czasie był szefem i właścicielem, miał rozpocząć współpracę właśnie ze… SportFive - czytamy.

Gazeta dodała, że adwokat Maciej Ślusarek reprezentujący Bońka w piśmie do „GP” stanowczo zaprzeczył, aby taka sytuacja miała miejsce. Problem jednak w tym, że co innego napisał w pozwie przeciwko Piotrowi Nisztorowi (…) złożonym w imieniu szefa piłkarskiej centrali. Wskazał tam, że Mikrotel rozpoczął współpracę ze SportFive właśnie w… 2000 roku, czyli wtedy, gdy prezesem i właścicielem firmy był Zbigniew Boniek - napisano.

GP” podała też m.in., że w 2000 roku finanse spółki zbadał biegły rewident. Sporządzony przez niego raport można znaleźć w dokumentach w sądzie rejestrowym. Wynika z niego, że na koniec 1999 roku zadłużenie Mikrotelu sięgało ponad 55,1 tys. zł, co stanowiło 68,9 proc. kapitału zakładowego (wynosił on 80 tys. zł, z czego nieco ponad połowę stanowił kiosk handlowy włoskiej produkcji, wniesiony do spółki jako aport przez Bońka) - czytamy. Według gazety do sprzedaży udziałów doszło ostatecznie 29 marca 2001 roku. Boniek sprzedał je swojemu bratu Romualdowi oraz bratankowi Marcinowi.

Czytaj też: CBA weszło do PZPN!

Po transakcji siedziba firmy została przeniesiona do Bydgoszczy. W dokumentach w sądzie rejestrowym nie ma jednak umowy kupna–sprzedaży udziałów. Nie wiadomo więc, jakie były szczegóły transakcji, w tym jej wartość” - czytamy.

Jak czytamy, finanse Mikrotelu i SportFive bada obecnie Zachodniopomorski Wydział Zamiejscowy ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Szczecinie oraz Centralne Biuro Antykorupcyjne. Działania te są prowadzone w ramach śledztwa będącego odpryskiem tzw. afery melioracyjnej, w której zarzuty korupcji usłyszał m.in. senator Stanisław Gawłowski, były wiceminister środowiska w rządzie PO-PSL. Chodzi 2 mln zł, jakie z jednej ze spółek kontrolowanej przez Skarb Państwa grupy Azoty trafiło do fundacji All Sports Promotions, kierowanej przez Łukasza B., prominentnego lokalnego polityka PO, prywatnie syna wiceprezesa PZPN - napisano.

PAP/mt

Czytaj też: Koszalin: Wyrok za kradzież cukierka

Powiązane tematy

Komentarze