WYWIAD
Rozgrywka o 200 milionów
Tu nie chodzi o ochronę przyrody, ale długofalową strategię osłabiania Lasów Państwowych; pod rzekomym pozytywnym hasłem ratowania ekosystemów - mówi dr Paweł Sałek poseł Prawa i Sprawiedliwości, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Ochrony Środowiska Zasobów Naturalnych i Leśnictwa.
Agnieszka Łakoma: Czy szykuje się bój - nie tylko prawny - o przyszłość Lasów Państwowych? Główny Konserwator Przyrody proponuje „rewolucyjną reformę”, leśnicy ją krytykują, a aktywiści zacierają ręce.
Paweł Sałek: Biorąc pod uwagę pomysły legislacyjne rządu i unijne rozstrzygnięcia prawne, rzeczywiście na szali mamy przyszłość nie tylko przedsiębiorstwa Lasy Państwowe, ale i całej gospodarki leśno-przyrodniczej. Choć to oczywiste, że każda firma musi mieć pieniądze na bieżące funkcjonowanie, a Lasy Państwowe same się finansują, to teraz mamy do czynienia z planem „wyciągnięcia” z nich pieniędzy. To jest jeden z dwóch głównych problemów a drugi to dopuszczenie aktywistów do ingerencji w plany urządzania lasów, czyli do „poprawiania” strategicznych dokumentów gospodarki leśnej, które opracowuje się na dekadę dla każdego nadleśnictwa. Niestety mam wrażenie, że od początku funkcjonowania koalicji 13 grudnia a zwłaszcza objęcia władzy w resorcie klimatu i środowiska przez ludzi z Polski 2050 (dzisiaj Stowarzyszenie Centrum) obserwujemy systematyczne działania, które podważają, utrudniają pracę i degradują Państwowe Gospodarstwo Leśne „Lasy Państwowe”. To w ogóle jest zastanawiające - dlaczego Ministerstwo wprowadza chaos i chce zaburzać wielodekadową strukturę w polskim leśnictwie i przyrodzie, wprowadzać radykalne zmiany w zakresie pozyskania drewna i gospodarce leśnej.
W ciągu kilku tygodni ma trafić do Sejmu projekt nowelizacji ustawy o lasach, według której Lasy Państwowe musiałyby przekazywać 2 procent swoich przychodów na ochronę przyrody. Formalnie to dobry i szczytny pomysł. Ale ta firma i tak chroni przyrodę. Jaki jest więc sens nakazu oddawania części pieniędzy do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej?
Chodzi o pozbawienie Lasów Państwowych kwoty około 200 milionów złotych rocznie, choć nie wiem, czy zostaną one w NFOŚ lepiej wydatkowane. Słyszymy o dofinansowaniu parków narodowych i rezerwatów krajobrazowych. Ale nie w tym rzecz. Być może ze względu na problemy budżetu brakuje pieniędzy na podstawowe działania środowiskowe i ochronę przyrody, dlatego resort klimatu i środowiska wpadł na pomysł, by zabrać część pieniędzy od Lasów Państwowych. Ale też warto pamiętać, że to działania z wielkim rozmachem, skoro mamy na przykład już około 1600 rezerwatów przyrody i kolejne powstają niczym grzyby po deszczu, choć połowa już istniejących nie ma podstawowego dokumentu, jakim jest plan ochrony i brakuje na to pieniędzy. I nawet nie wiadomo do końca, ile będą nas kosztować i kto zapłaci za utrzymanie tych hurtowo powstających rezerwatów. Tu na marginesie ciekawostka: rezerwaty powoływane są tylko i wyłącznie na gruntach państwowych a nie prywatnych, choć tam też są cenne przyrodniczo obszary. Widać, że ministerstwu najłatwiej tworzyć „na państwowym” i nie liczyć grosza publicznego. A koszty z tytułu tych wyłączeń są i będą w przyszłości.
Wiceminister Mikołaj Dorożała przekonuje, że „Lasy Państwowe mogą i muszą realnie dokładać się do ochrony całego ekosystemu”. Jak Pan ocenia ten argument?
To przedsiębiorstwo, o czym samo informuje, wydaje na ochronę przyrody prawie miliard złotych rocznie, w tym ponad 50 milionów złotych przekazuje parkom narodowym. Poza tym w formie podatków i różnych danin płaci 4 miliardy złotych rocznie do budżetu państwa. Firma przynosi zyski: w zeszłym roku było to 575 milionów złotych. Powinniśmy się cieszyć, że Lasy Państwowe są dochodowe i działają na zasadzie samofinansowania. Jeśli to przedsiębiorstwo ma być grabione z pieniędzy, to trzeba zadać pytanie o sens takich działań i o ich skutki. Obawiam się, że to prosta droga – choć rozłożona na etapy – do nawet upadłości Lasów Państwowych. A wtedy majątek będzie można powoli sprzedawać.
Ze strony rządu słyszymy przede wszystkim o samych korzyściach nowelizacji ustawy leśnej, a 200 mln zł to nie jest wielka kwota. Zatem może Pan uprawia czarnowidztwo?
Trzeba na politykę rządu w odniesieniu do naszego dobra narodowego, jakim są lasy patrzeć całościowo. Nie mówimy tylko o jednej ustawie, lecz o ciągu działań. Mamy jeszcze przecież zmiany ustawowe, które doprowadzą do ingerencji w plany urządzania lasu po wyroku TSUE – notabene po donosie do Komisji Europejskiej jaki wyszedł z Polski. Jest też plan ograniczenia pozyskiwania drewna i wyłączenie z gospodarki leśnej 100 tysięcy hektarów (tzw. moratorium), starolasy, lasy społeczne, planowane nowych 1500 rezerwatów i docelowo 20 procent „unieczynnienia” drzewostanów na terenie kraju. A skoro już mamy tyle pomników przyrody, 1600 rezerwatów i parki narodowe, to powstaje pytanie, po co jeszcze dodatkowe formy ochrony, które będą jedynie negatywnie wpływać tak na wynik finansowy Lasów Państwowych jak na zachowanie powszechnej różnorodności biologicznej. Dla samofinansowania się Lasów Państwowych – jak wyliczyło ministerstwo - trzeba pozyskiwać minimum 35 milionów metrów sześciennych drewna. Dlatego podtrzymuję swój pogląd: tu nie chodzi o ochronę przyrody, ale długofalową strategię osłabiania firmy; pod oczywiście rzekomym pozytywnym hasłem ratowania ekosystemów. A podstawowa zasada, że lasy pełnią funkcje społeczne, przyrodnicze i gospodarcze, ma przestać obowiązywać.
Czy biorąc pod uwagę wyrok TSUE, teraz to organizacje pozarządowe i aktywiści będą mieli więcej do powiedzenia w kwestii przyszłości lasów niż leśnicy?
Tak, wszystko na to wskazuje. Jeśli wyrok zostanie przeniesiony do polskiego ustawodawstwa, to organizacje pozarządowe zyskają możliwość odwołania na drodze formalnej decyzji administracyjnej Planu Urządzania Lasu. A praktycznie chodzi o prawo dla aktywistów do zaskarżania tych planów w sądach. O tym, że każdy taki pozew spowoduje paraliż gospodarki leśnej w danym nadleśnictwie, raczej nie trzeba nikogo przekonywać. Zwłaszcza że już mamy taką sytuację w Lasach Chojnowskich pod Warszawą. Ta ustawa w obecnym kształcie jest nie do przyjęcia. Wychodzi na to, że dobra kondycja Lasów Polskich jest bardzo źle widziana i nie na rękę różnym środowiskom w kraju i zagranicą. Obawiam się, że to przedsiębiorstwo staje się ofiarą własnego sukcesu leśnego, przyrodniczego, finansowego i ludzkiego.
Rozmawiała Agnieszka Łakoma
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:
Gigantyczne zarobki w miejskich spółkach. Nawet 657 tys. zł rocznie
Ukraińcy odlatują. Chcą nam „odciąć fundusze”
Chiński szok 2.0. Jak Pekin łupi Europę i Polskę
»»Zwrot kaucji za butelki bez wizyty w sklepie? – oglądaj „Piątkę wGospodarce” w telewizji wPolsce24
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.