Opinie

www.sxc.hu
www.sxc.hu

Pluskwy Nowaka

Piotr Jakucki

Piotr Jakucki

Dziennikarz i publicysta, m.in. „Nowy Świat”, „Gazeta Polska”, w latach 1995-2010 redaktor naczelny tygodnika „Nasza Polska”, „Głos Polski” (Kanada), „Goniec” (Kanada), „Kurier Chicago” (USA), korespondent radia „Sami Swoi. W porannym rytmie” (Chicago).

  • Opublikowano: 10 kwietnia 2013, 08:57

  • Powiększ tekst

Sejmowi nie udało się, co było do przewidzenia, odwołać ministra transportu Sławomira Nowaka. Na kilku posłów koalicyjnego PSL, którzy zagłosowali za wotum nieufności, spadły gromy.

No, bo jakże mogli nie uwierzyć premierowi Donaldowi Tuskowi, który swojemu ulubionemu ministrowi wystawił laurkę, że hej. „Ministra transportu bronią fakty i liczby (...). Wreszcie pojawili się ludzie i do takich należy również minister Nowak, którzy wtedy, kiedy mowa o autostradach, drogach, dworcach, stadionach budują a nie gadają (...). Nie specjalizują się w pustych komunałach i typowych dla opozycji okrzykach bez argumentów, tylko naprawdę pracują” – zachwalał podwładnego premier.

A premier jak mówi, to mówi narodowi całą prawdę i tylko prawdę, co zresztą potwierdza nieopublikowany jeszcze raport Najwyższej Izby Kontroli dotyczący stanu bezpieczeństwa na polskich szlakach kolejowych, dotyczący lat 2010,2011 i pierwszej połowy roku ubiegłego. Stan jest nie tylko dobry. Jest wręcz fatalny! I odpowiadają za to - według Informacyjnej Agencji Radiowej, która do dokumentu właśnie dotarła – Polskie Linie Kolejowe, Urząd Transportu Kolejowego, ale także resort „najbardziej ulubionego z ulubionych” urzędników premiera. NIK, pośród wielu innych zarzutów, wysuwa m.in. ten dotyczący wyposażenia kolejowych zespołów ratunkowych, które dysponują sprzętem przestarzałym i zużytym, pochodzącym w większości z lat 60. XX wieku. Co więcej, pod koniec marca zeszłego roku Polskie Linie Kolejowe, w wyniku decyzji zaakceptowanej przez Nowaka, zaprzestały utrzymywać pasy przeciwpożarowe na liniach zarządzanych przez spółkę. W efekcie blisko czterokrotnie wzrosła liczba pożarów lasów sąsiadujących ze szlakami kolejowymi. Krytycznie oceniono również stan Ratownictwa Kolejowego.

Minister Nowak ma także zasługi w unowocześnianiu infrastruktury kolejowej. „Polska kolej rozwija się przez redukcję” - czytamy w tekście opublikowanym 5 kwietnia na portalu forsal.pl. I trudno o trafniejszą ocenę. Miało się żyć lepiej wszystkim, a tymczasem dowiadujemy się, ze w ciągu 24 lat koleje zamknęły 350 razy więcej starych torów, niż otworzyły nowych. No i gdzie te Tuskowe obietnice przyspieszenia złożone po pierwszych wygranych przez PO wyborach parlamentarnych? Pierwsza linia w wolnej Polsce powstała, owszem za jego rządów, bo w 2008 r., tyle tylko, że zbudowali ją... Niemcy z Deutsche Bahn, pokrywając zresztą w całości koszty inwestycji położenia torów, dwujęzycznego przystanku z oznaczeniami dla niewidomych oraz wykupu gruntów. Nie dla Polski, a dla siebie, gdyż połączenie od naszej zachodniej granicy do Świnoujścia leży w interesie zachodniego sąsiada, umożliwiając Niemcom odwiedzanie miasta, które do 1945 r. leżało w granicach ich państwa i w którym spora część usług nastawiona jest właśnie na nich. To nie koniec, gdyż DB ma zelektryfikować siedmiokilometrowy odcinek od Świnoujścia do Heringsdorfu, a docelowo zbudować tory do lotniska w tym ostatnim mieście.

Niemcy więc dbają o swoje i kontynuują „Nacht drang Osten-bis”. A u nas od 1989 r. inwestycje, takie jak budowa połączenia w Warszawie z lotniskiem Okęcie, czy czteroipółkilometrowy odcinek torów do lotniska w Goleniowie, można policzyć na palcach jednej ręki.

PKP, tłumacząc się oszczędnościami, zamknęły 7 tys. km torów, w tym roku pod nóż pójdzie kolejne 2 tys. km. W likwidacji jesteśmy potęgą, z otwieraniem jest znacznie gorzej skoro przez ostatnie 24 lata zbudowano mniej niż 20 km nowych torów. A ponieważ trzeba tę operację ukryć, nie nazywa się jej „likwidacją”, tylko „optymalizacją”. Prawda, jak to od razu inaczej brzmi? Nie zwijamy Polski, tylko ją „optymalizujemy”, czyli rozwijamy i unowocześniamy. Takiej nowomowy i Orwell by się nie powstydził. Nie opłaca się (a co się tu w ogóle rządowi opłaca poza „dojeniem” Polaków coraz wyższymi podatkami?) utrzymywać torów, no to się je „optymalizuje”. Znaczy likwiduje. Na tym właśnie polega osławiona restrukturyzacja spółki PKP Polskie Linie Kolejowe, która przynosi gigantyczne straty, przykładowo rok temu było to 700 mln zł na minusie. Ale ponieważ rząd dba o pomyślność obywateli, to wyłączone linie zostaną pozbawione nadzoru ze strony PLK oraz Straży Ochrony Kolei. Złomiarze będą mieli spory zysk, chyba że wcześniej minister Rostowski wprowadzi podatek od kradzieży zardzewiałych szyn...

Minister Nowak „buduje a nie gada”, by znów zacytować premiera. Buduje w iście stachanowskim tempie. Wstrzymał np. projekt polskiego TGV, mający być realizacją obietnicy Tuska z pierwszego exposé o budowie kolei dużych prędkości, co było oczkiem w głowie innego peowskiego tuza od infrastruktury – Cezarego Grabarczyka. Zostało z tej obietnicy tyle, co zawsze, czyli mniejsza z tym już co. Premier wycofał się rakiem i decyzją ministra Nowaka projekt poszedł na dno szuflady. Inne rozwiązania jak połączenie kolejowe z lotniskiem Modlin, czy skrócenie czasu podróży do Zakopanego (obecnie jest to tempo godne XXI wieku, bo 8 godzin z Warszawy) też może spotkać podobny los. Nie ma pieniędzy. Zamiast tego rozpoczęto poprawianie standardu istniejących sieci, a więc... wspomnianą już „optymalizację”. No i – pewnie dla krewnych i znajomych królika – powołano spółkę Polskie Inwestycje Rozwojowe, która będzie zasilana przez BGK.
Nie wiem, czy w gęstości torów na kilometr kwadratowy jesteśmy za czy przed Albanią, ale wiadomo na pewno, że wyprzedzają nas m.in. Czesi, Słowacy i Węgrzy, zaś skrócenie sieci kolejowej w ciągu 24 lat o jedną czwartą to wynik, który nie powtórzył się w żadnym innym kraju UE. Jeszcze w latach 80. ubiegłego wieku z transportu kolejowego korzystało w Polsce ponad miliard pasażerów rocznie. Dzisiaj ta liczba spadła pięciokrotnie, a w tym samym czasie, jak wynika z danych Międzynarodowego Związku Kolei UIC liczba pasażerów wzrosła w latach 1991–2001 m.in. w Belgii z 146 mln do 229 mln, w Szwajcarii z 291 mln do 350 mln. we Włoszech z 438 mln do 530 mln, w Wielkiej Brytanii – z 740 mln do 1,4 mld. Ale jak wiadomo, tam rządzą głupcy bez wizji, a takową ma tylko Tusk i jego drużyna.

„Pracujemy dalej, harujemy. Nie wszystko się udaje, to prawda, ale staramy się jak najlepiej i myślę, że będą widoczne efekty i na kolei i na drogach” - komentował minister Nowak odrzucenie wotum nieufności. Tu akurat powiedział nieprawdę. Efekty już są i to jakie! By daleko nie szukać, już w tym roku pluskwy szalały w przedziałach i zdążyły pogryźć pasażerów. Mimo przeprowadzonej w zeszłym roku, po pogryzieniu na jesieni przez insekty podróżnych, za niemal pół miliona złotych dezynsekcji wagonów na terenie całego kraju.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych