
TYLKO U NAS
Cła Trumpa. Wymuszona reakcja Europy
Amerykańskie cła ogłoszone wczoraj okazały się wyższe od oczekiwań rynku, stąd gwałtowna reakcja inwestorów. To jednak nie koniec, bo nowe taryfy burzą dotychczasowy porządek handlu, będzie więc konieczne budowanie nowych sojuszy gospodarczych i przeformatowanie istniejących. Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku, pisze o wzroście niepewności i wymuszonej reakcji Europy.
W najnowszym „Kwartalniku makroekonomicznym”, opublikowanym z datą 1 kwietnia, czyli jeszcze przed ogłoszeniem przez Donalda Trumpa nowych ceł, Piotr Arak przytacza opinie analityków, według których w efekcie “agresywnej polityki handlowej” Waszyngtonu wzrost gospodarczy USA w 2025 roku obniży się do około 1,5 proc.
Po wczorajszym wystąpieniu Trumpa, wygląda to trochę gorzej - szczyt optymizmu to 1 proc., realizmu - 0 proc., a pesymiści zapowiadają recesję. Kto ma rację? Tego nikt na razie nie wie, bo ani Ameryka, ani reszta świata w rozpoczynającej się wojnie handlowej nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.
Europie wyjdzie to na dobre
Arak pisze o coraz bardziej ekspansywnej polityce monetarnej i fiskalnej Europy, która de facto została wymuszona z powodu zmieniających się warunków globalnych.
Gdyby nie narastające zagrożenia, Europa trwałaby zapewne w stanie nienaruszonym przez następne dziesięciolecia. Warto jednak pamiętać, że polityka Trumpa to tylko kolejny, i zapewne nie ostatni, akord dokonujących się zmian. Pomijając kryzysy finansowe, najpierw była pandemia, potem wojna na Ukrainie i wywołany nią kryzys energetyczny. Fala wstrząsów zmusiła w końcu Brukselę do reakcji.
Arak uważa, że Europie wyjdzie to na dobre. - Oczekiwane dalsze obniżki stóp procentowych przez EBC oraz zwiększona aktywność fiskalna, zwłaszcza w Niemczech, poprawiają perspektywy gospodarcze strefy euro. W efekcie polityka gospodarcza Europy może stać się bardziej odporna na szoki zewnętrzne, podczas gdy USA ryzykują scenariusz stagflacyjny - pisze Piotr Arak.
Niemcy przyspieszają
Niemcy pełnią pozytywną rolę w jego scenariuszu makroekonomicznym. To efekt zmian zapisanego w niemieckiej Ustawie zasadniczej hamulca zadłużenia, zakazującego zwiększania deficytu budżetowego powyżej 0,35 proc. PKB. Bundestag i Bundesrat przegłosowały dzięki głosom CDU/CSU, SPD i Zielonych w marcu historyczne zmiany, które przewidują, że wydatki na wojsko, obronę cywilną, służby i cyberbezpieczeństwo, przekraczające 1 proc. PKB, nie będą podlegać ograniczeniom budżetowym, a na ich finansowanie możliwe będzie zaciąganie kredytów. Pakiet finansowy przewiduje ponadto utworzenie specjalnego funduszu na modernizację infrastruktury oraz ochronę klimatu w wysokości 500 mld euro.
Piotr Arak przytacza szacunki Deutsches Institut für Wirtschaftsforschung (DIW), według których wydatki dodatkowych 500 mld euro mogą zwiększyć roczny wzrost gospodarczy Niemiec o średnio ponad 2 pkt. proc. w ciągu najbliższej dekady.
Na niemieckim programie wydatków wojskowych i infrastrukturalnych może skorzystać polska gospodarka. Arak przewiduje na podstawie szacunków DIW, że dzięki niemieckim wydatkom publicznym polskie PKB mogłoby zostać podniesione o 0,2–0,4 pkt proc. rocznie. - Oznaczałoby to, że w 2026 r. Polska mogłaby osiągnąć wzrost gospodarczy na poziomie 3,4–3,6 proc. PKB, po 3,8 proc. w 2025 roku - twierdzi Arak.
Kilka czynników niepewności
Wzrost gospodarczy ma szansę przebić prognozę VeloBanku (3,5 proc, PKB), ale na razie realne dane przeczą zbytniemu optymizmowi, a ryzyk dla wzrostu jest wiele – twierdzi Piotr Arak.
W marcu inflacja CPI wyniosła 4,9 proc. w relacji rok do roku, co było efektem m.in. zmiany wag w koszyku inflacyjnym. Gospodarka wciąż zmaga się ze słabą koniunkturą, realne tempo wzrostu płac wyhamowało. Oczekiwania na ożywienie w budownictwie w kolejnych miesiącach są związane z napływem środków z KPO i funduszy unijnych, które mogą wesprzeć inwestycje infrastrukturalne. Arak twierdzi, że wpływ niemieckiego pakietu fiskalnego może być odczuwalny dopiero pod koniec roku, a może też spowodować zaostrzenie polityki pieniężnej w strefie euro oraz ograniczyć możliwości finansowania w innych krajach eurolandu przez efekt wypychania i podniesienia kosztu długu.
„Kwartalnik makroekonomiczny” wylicza kilka czynników niepewności dla prognozy wzrostu gospodarczego, m.in. sytuację w sektorze eksportowym, poziom dochodów gospodarstw domowych oraz ich skłonność do oszczędzania, konsekwencje konfliktu na Ukrainie, tempo oraz skuteczność wdrażania środków z KPO, eskalację napięć w globalnym handlu i decyzje RPP.
Złoty będzie słabszy
Donald Trump wpłynął na kursy walut regionu bardziej niż się spodziewaliśmy, pisze Piotr Arak. W kolejnych kwartałach prognozuje stopniową deprecjację polskiej waluty w związku z możliwym rozpoczęciem cyklu obniżek stóp procentowych przez NBP (dzisiaj, w trakcie konferencji prezesa NBP prof. Adama Glapińskiego, podczas której zaprezentował gołębie stanowisko RPP, złoty mocno osłabił się w ciągu kilkunastu minut zarówno w stosunku do euro, jak i dolara). Wzrosty pary EUR/PLN mogą jednak być ograniczane przez potencjalne interwencje ze strony Ministerstwa Finansów związane z potrzebami pożyczkowymi na rynkach zagranicznych, co utrzyma stabilność kursu w okolicach 4,28-4,3 zł.
Notowania EUR/USD wzrosły w ostatnim czasie, czemu sprzyjały ogłoszenia dotyczące intensywnej stymulacji fiskalnej w Niemczech, które wpłynęły na poprawę nastrojów wokół euro. Według „Kwartalnika makroekonomicznego”, w nadchodzących kwartałach można spodziewać się stopniowej deprecjacji dolara, wspieranej cyklicznym ożywieniem w strefie euro oraz polityką fiskalną i monetarną prowadzoną przez administrację USA.
Stanisław Koczot
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:
Wieś z własną stacją metra. Już wkrótce, w Polsce
Niemcy kupią TVN? Kolejny chętny do kupna telewizji
Trump odpala bombę: cła wzajemne na kraje całego świata!
»»Migranci w Polsce – rozmowa z migrantami przerzuconymi z Niemiec – oglądaj na antenie telewizji wPolsce24