Analizy

78 tysięcy dostają na mieszkanie duże rodziny

źródło: Bartosz Turek, analityk Open Finance

  • Opublikowano: 22 marca 2017, 10:47

  • 0
  • Powiększ tekst

Już 2,2 miliardy złotych wydano w ramach programu „Mieszkanie dla młodych”. Z dopłat skorzystało prawie 86 tys. osób, które otrzymały przeciętnie po 25,5 tys. zł. na zakup własnego „M”. Rodzinom wielodzietnym wypłacano po 78 tysięcy, choć rekordziści inkasowali ponad 100 tysięcy – wynika z szacunków Open Finance.

500 złotych na dziecko to niejedyne wsparcie, na które może liczyć wielodzietna rodzina. Oprócz ulg podatkowych czy zniżek w ramach karty dużej rodziny, atrakcyjną ofertą jest też program „Mieszkanie dla młodych”. Warto rozważyć skorzystanie z niego, bo już niedługo pieniędzy zabraknie. Prawdopodobnie koło kwietnia skończą się pieniądze, o które można się jeszcze ubiegać w tym roku. Później zostanie już ostatnia transza, której uruchomienie planowane jest na początek 2018 roku. Problem w tym, że najpewniej w ciągu kilku – kilkunastu dni zostanie do cna wykorzystana kończąc ostatecznie burzliwą historię programu „Mieszkanie dla młodych”.

tytuł

Szczególnie beneficjenci z przynajmniej trójką dzieci powinni skorzystać z okazji, bo mogą oni liczyć na wiele ułatwień i preferencji. Po pierwsze dopłata jest dla nich najwyższa (nawet prawie cztery razy wyższa niż dla singli), a do tego z dofinansowaniem można kupić mieszkanie o powierzchni do 85 m kw. lub 110-metrowy dom. Wbrew nazwie programu nie jest ponadto ważne w jakim wieku są rodzice przynajmniej trójki pociech. Nikt też nie sprawdza czy i ile nieruchomości mają już ci beneficjenci. Efekt? W Warszawie na zakup nowego lokalu można wydać nawet 546 841,55 zł, licząc na dopłatę w kwocie 114047,12 zł, co załatwia problem 20-proc. wkładu własnego przy zakupie mieszkania na kredyt. W przypadku zakupu używanego „M” nie można wydać więcej niż 447 415,35 zł, przy czym dopłata jest identyczna jak w przypadku zakupu nowego lokum, czyli budżet państwa pokrywa ponad 25% ceny lokalu. Trudno się więc dziwić, że sporo rodzin wielodzietnych korzysta z dofinansowania. Na koniec lutego ich grono liczyło 2522. Zainkasowali oni 196 mln zł, co daje prawie 78 tys. zł dopłaty na rodzinę. Wynik imponujący przy średniej dopłacie na poziomie 25,5 tys. zł i niecałych 20 tys., które otrzymał statystyczny singiel lub bezdzietna rodzina.

Dane upublicznione przez ministerstwo pokazują ponadto jakie mieszkania z dopłatą kupowali Polacy gdy na początku bieżącego roku uruchomiona została transza pieniędzy, po którą ustawiła się najdłuższa dotychczas kolejka. Wynika z nich, że ponad połowa kupionych mieszkań była używana. Potwierdza to, że przeprowadzona w 2015 roku nowelizacja była zasadna. Pozwoliła ona od 1 września tamtego roku na kupowanie nie tylko nowych, ale także używanych nieruchomości. Dzięki temu dotychczas, z wykorzystaniem budżetu na 2017 rok, w styczniu i lutym br. podpisane zostały umowy kredytowe na zakup 9.022 nieruchomości, z czego 5.224 przypadały na rynek wtórny (58 proc.).

Czemu używane mieszkania cieszą się taką popularnością? Po prostu są tańsze. Według danych NBP metr kwadratowy lokalu z drugiej ręki kosztuje w 10 największych miastach przeciętnie 3988 zł. Za nowy metr trzeba by zapłacić 20,9 proc. więcej (4.821 zł). Co więcej, kupując tańszy używany lokal można otrzymać dopłatę liczoną na tych samych zasadach co w przypadku zakupu mieszkania od dewelopera.

Niestety ten kij ma dwa końce. Używane mieszkanie oprócz często niższego standardu niż lokale z oferty deweloperskiej wiązać się może też z wyższymi kosztami utrzymania. Abstrahując nawet od wysokości składek na fundusz remontowy pozostaje kwestia niemniej paląca, a więc koszty ogrzewania. Oczywiście sprawa jest tu bardzo indywidualna, ale nowe lokale powinny charakteryzować się znacznie niższym zapotrzebowaniem na ogrzewanie niż te ze starszego typu budownictwa. Różnice mogą być nawet kilkukrotne, gdy porównamy lokal w nowoczesnym budynku i mieszkanie w nieocieplonym bloku z wielkiej płyty. W przypadku 50-metrowego lokum możemy więc mówić o różnicach w koszcie ogrzewania na poziomie 1-2 tys. zł rocznie. Nawet jeśli zaoszczędzimy przy zakupie, w dłuższym terminie możemy narazić się na znacznie wyższe koszty utrzymania. Do tego nie można zapomnieć o kosztach transakcyjnych. Opłaty notarialne, podatek PCC czy nawet prowizja pośrednika. Wszystkie te koszty przemawiają na niekorzyść lokalu z drugiej ręki. Podczas gdy kupując nowe „M” trzeba mieć około 1-2 proc. jego wartości na pokrycie kosztów transakcyjnych, to w przypadku zakupu mieszkania używanego koszty pochłonąć mogą 6-7 proc. jego wartości.

Wiadomości Google

Kliknij Obserwuj i bądź na bieżąco!

Powiązane tematy

Komentarze