Informacje

Z czyściutkich jak ta łazienek płyną kanalizacją tony śmieci / autor: Pixabay
Z czyściutkich jak ta łazienek płyną kanalizacją tony śmieci / autor: Pixabay

TYLKO U NAS

Skratki, czyli miliony spływające ze ściekami

Piotr Filipczyk

Piotr Filipczyk

  • Opublikowano: 13 stycznia 2024, 08:58

  • Powiększ tekst

Przedsiębiorstwa komunalne mają dość tego wstydliwego problemu, który nabiera koszmarnych rozmiarów. Polacy wrzucają do muszli klozetowych najróżniejsze rzeczy. Koszty ich usuwania z kanalizacji są ogromne

Mroźna zima daje się we znaki nie tylko drogowcom, ale także pracownikom zakładów wodno-kanalizacyjnych. Niskie temperatury sprawiają, że instalacje często nie wytrzymują obciążeń, co skutkuje poważnymi awariami. Części z nich można byłoby uniknąć, gdyby nie niedrożność nierzadko wynikająca z naszej nonszalancji i niefrasobliwości.

Używanie toalety jak śmietnika

Niedopałki papierosów, papierowe ręczniki, patyczki do uszu, resztki jedzenia takie jak: kości od kurczaków, skórki pomarańczy, mandarynek czy bananów, a nawet foliowe reklamówki, bielizna osobista, skarpetki czy gumowe rękawiczki. To tylko niektóre z osobliwości, które pracownicy służb wodno-kanalizacyjnych odnajdują na filtrach.

Niedawno sytuację w swojej oczyszczalni ścieków opisało w poście w mediach społecznościowych Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej w Zamościu.

W Oczyszczalni Ścieków na kratach MEVA, które oddzielają ciecz od ciał stałych mamy istny śmietnik. Sami zobaczcie. Widać tu m.in: papierki po cukierkach, jabłka, skórki pomarańczy, całą marchewkę, reklamówki, kawałki kiełbasy, końcówki papierosów, a nawet skarpetki. Te wszystkie rzeczy ludzie wrzucili do swojej toalety. Używanie toalety jak śmietnika grozi zapchaniem rur, poważną awarią kanalizacyjną i rozmnażaniem się szczurów. Sieć i przyłącze kanalizacyjne ma średnicę 15-20 centymetrów. Zaprojektowane zostały, żeby radzić sobie z komunalnymi ściekami i nieczystościami sanitarnymi, a nie śmieciami, które powinny wylądować w koszu, lub pojemniku na odpowiednie odpady. Dbajmy o swoje rury, dbajmy o komfort sąsiadów, o bezpieczeństwo innych mieszkańców i szanujmy ludzi, którzy muszą przy tym pracować – czytamy na profilu facebookowym przedsiębiorstwa, a całość została udokumentowana stosownym filmem.

Zamość, jak można się domyślić, nie jest jedynym miastem w Polsce, które mierzy się z tego typu problemami.

30 ton odpadów w kanalizacji

W samej tylko Warszawie każdego dnia z miejskiej sieci kanalizacji wydobywane jest około 30 ton odpadów. Wielu z nas wyrzucając odpady – które nigdy nie powinny tam trafić – do sedesu, zupełnie nie zdaje sobie sprawy kosztów i uciążliwości usuwania awarii z tego wynikających.

„Nasze statystyki pokazują, że łączny czas pracy wszystkich pracowników zaangażowanych w usuwanie takich zatorów w ciągu roku wynosi około 10 tysięcy godzin, a szacunkowy koszt prac i użytego sprzętu przekracza 3 mln zł.” – czytamy na Forum Wodociągów Polskich. A to dane tylko ze stolicy.

Na tej samej stronie możemy przeczytać wypowiedzi przedstawicieli spółek miejskich także z innych miast.

Przyczyną zatkania kanałów w czasie pandemii były m.in. maseczki ochronne, natomiast na jednej z naszych przepompowni ścieków po wystąpieniu awarii tłoczni nasi pracownicy wyciągnęli z niej puszki od piwa, słoiki, a nawet fragmenty asfaltu – zauważa Monika Turzańska, Pełnomocnik Prezesa ds. Zarządzania, Specjalista ds. PR z Zielonogórskich Wodociągów i Kanalizacji Sp. z o.o.

Niszczycielskie śmieci

Śmieci, które trafiają do kanalizacji powodują też zniszczenie urządzeń – takich jak pompy czy separatory. Jak mówi Paweł Steller, Kierownik Oczyszczalni Ścieków w Zielonej Górze, same koszty utylizacji śmieci zalegających kanalizacji wynoszą ok. 100 tys. zł rocznie. Do tego należy doliczyć jeszcze roboczogodziny przeznaczone na serwisowanie tych urządzeń.

Miast wielkości Zielonej Góry jest w Polsce ok. 20, co w prostej kalkulacji daje nam kolejne 2 miliony złotych do puli kosztów. A do tego dochodzą jeszcze miasta większe, jak Kraków, Lublin, Poznań, Wrocław, Łódź czy Trójmiasto, gdzie te koszty będą zbliżać się bardziej do tych warszawskich. Wiele jest także miejscowości mniejszych od Zielonej Góry.

Usuwanie jednej tony skratek [śmieci zalegających w oczyszczalniach ścieków – przyp. red.] wynosi około 600 zł – mówi Anna Szpajer, rzecznik prasowy Biura Zarządu i Organizacji PEWiK Gdynia.

»» O problemach ze śmieciami czytaj też tutaj:

Te śmieci są niewidzialne… a jednak istnieją!

Rzeki to fabryki mikroplastiku

Choć nie udało nam się dotrzeć do zbiorczych zestawień z całej Polski, na podstawie tych szczątkowych danych, którymi dysponujemy, można śmiało założyć, że rocznie spółki kanalizacyjne wydają w skali całego kraju co najmniej kilkadziesiąt milionów złotych na samo oczyszczanie swoich sieci ze śmieci wrzuconych tam przez mieszkańców. Śmieci, których absolutnie nie powinno tam być.

Piotr Filipczyk

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych