Informacje
Znikają kolejne porodówki, resort zdrowia proponuje porody domowe / autor: Fratria/Pexels
Znikają kolejne porodówki, resort zdrowia proponuje porody domowe / autor: Fratria/Pexels

Likwidacja porodówek. Pomysł: "porody domowe", "Domy Narodzin"

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 12 czerwca 2026, 11:53

    Aktualizacja: 12 czerwca 2026, 12:20

  • Powiększ tekst

Piekło kobiet się rozkręca. Z mapy Polski znikają kolejne porodówki, resort zdrowia ma trzy propozycje: porody domowe i Domy Narodzin oraz płacenie ryczałtem za działalność porodówki do 400 porodów rocznie.

Czasy Tuska. Trwa likwidacja porodówek

Od początku roku osiem oddziałów zostało zamkniętych, a działanie kolejnych ośmiu jest zawieszone – wynika z danych NFZ.

Jeszcze w 2010 roku w Polsce było ich 406. W tym roku NFZ odnotował porody w 283 ośrodkach ginekologiczno-położniczych.

Około 11 tys. kobiet w wieku rozrodczym ma do najbliższej porodówki ponad godzinę drogi - poinformował PAP wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski.

Przyczyną zamykania porodówek jest chroniczny brak pieniędzy w budżecie, pogłębiany z miesiąca na miesiąc przez rząd Donalda Tuska. W Polsce powstają białe plamy – regiony, w których kobiety mają dramatycznie daleko do najbliższego oddziału ginekologiczno-położniczego, m.in. na Podkarpaciu.

Coraz gorsza sytuacja kobiet w Polsce

Dzieci rodzi się coraz mniej, a zamykanie porodówek tylko pogarsza sytuację Polek. Rząd tłumaczy to „demografią”, ale faktem jest, że szpitale są zadłużone i niedofinansowane przez NFZ, mimo że Polacy płacą ogromne składki. Wracają czasy słynnego hasła „pieniędzy nie ma i nie będzie”.

Dwie propozycje

Ryczałt

Ministerstwo planuje płacenie ryczałtem za utrzymanie oddziałów, które nie osiągają 400 porodów rocznie. Standardem „optymalnej jakości” ma być 700 porodów rocznie, czyli średnio dwa dziennie.

Liczba 400 bierze się przede wszystkim z dostępnych analiz. Wiemy dokładnie jaki szpital przeprowadza jaką liczbę procedur, znamy jego położenie geograficzne i ogólnopolską tendencję demograficzną. Zdajemy sobie sprawę z tego, że są szpitale, które nie osiągną 700 porodów rocznie, ale ich położenie jest na tyle specyficzne, że ich wykluczenie doprowadziłoby do białej plamy w danym miejscu. Stąd liczba 400 - tłumaczył wiceminister.

Propozycja miałyby dotyczyć regionów, w których dojazd do porodówki zajmuje powyżej 60 minut. W praktyce oznacza to, że szpitale, które już teraz działają na granicy opłacalności i zapewniają wysoką jakość, będą musiały dokładać miliony złotych do funkcjonowania.

Druga propozycja

Druga „propozycja” resortu to wprowadzenie do koszyka świadczeń porodów domowych i Domów Narodzin. Oficjalnie miałyby być prowadzone przez położne w pobliżu szpitali. W praktyce to przerzucenie odpowiedzialności za bezpieczeństwo kobiet z państwa na kobiety i położne.

To dobre rozwiązanie w miejscach z małymi oddziałami, ale nie zastąpi bezpiecznej porodówki

– mówi Joanna Pietrusiewicz, prezeska Fundacji Rodzić po Ludzku.

Ekspertka krytykuje chaotyczne przygotowanie zmian:

Działanie w tym zakresie powinno być zaplanowane, przemyślane i omówione z zaangażowanymi stronami. Teraz kobiety są traktowane przedmiotowo, przestawiane jak pionki. Pamiętajmy też o personelu – oni też muszą wiedzieć, jaka jest ich przyszłość

Rząd tłumaczy, że takie rozwiązania są na Zachodzie.

Wśród krajów Europy świadczenia związane z przyjęciem porodu w warunkach domowych bądź w domach narodzin dostępne są m.in. w Holandii, Wielkiej Brytanii, Dani, w Niemczech czy we Francji. Najlepiej rozwinięty system porodów domowych jest w Holandii, gdzie około 13-16 proc. porodów jest przyjmowanych w warunkach domowych - powiedział wiceminister.

Masowa likwidacja porodówek dopiero się rozkręca

Prezeska Fundacji Rodzić po Ludzku Joanna Pietrusiewicz odniosła się też do medialnych zapowiedzi resortu, że w Polsce miałyby pozostać tylko porodówki przyjmujące powyżej 700 porodów rocznie.

Wtedy zniknie około 80 porodówek w Polsce. Na Podlasiu zostaną tylko w Białymstoku, Łomży i w Suwałkach. W województwie Świętokrzyskim zostaną tylko w Kielcach. Więc to w ogóle będzie zupełnie inna mapa porodówek - powiedziała prezeska.

Wskazała, że nie kwestionuje potrzeby zmian, bo demografia jest nieubłagana, ale uważa, że sposób w jaki są one przygotowywane pozostawia wiele do życzenia.

Oczekuję opracowanej strategii działania, w której kobiety będą się czuły bezpiecznie, nie będą zaskakiwane coraz to nowymi pomysłami. Działanie w tym zakresie powinno być zaplanowane, przemyślane i omówione z zaangażowanymi stronami. Teraz czuję się traktowana przedmiotowo, przestawiana jak pionek – ja, kobieta. Pamiętajmy też że, w szpitalach pracują ludzie, oni też muszą wiedzieć jaka przyszłość ich czeka – powiedziała Pietrusiewicz.

Wielka niewiadoma, czyli czarodziejska różdżka nie działa

Jacek Walkowski, dyrektor szpitala w Starachowicach nie wie co będzie z porodówką w szpitalu, którym zarządza. A jest to oddział od lat plasujący się wysoko w rankingu „Gdzie Rodzić po Ludzku”. Dyrektor zaznaczył, że poza szpitalami w mieście wojewódzkim, czyli w Kielcach, Starachowice przyjmują najwięcej porodów w województwie.

Mamy też największy odsetek porodów w znieczuleniu i najniższy odsetek cięć cesarskich. Jesteśmy dobrą porodówką - podkreślił dyrektor. Jednocześnie zaznaczył, że nie wie czy ta od lat utrzymywana jakość będzie miała przełożenie na dalsze plany wobec oddziału. Dyrektorowi także chodzi o zapowiedzi resortu, że w kraju miałyby pozostać tylko porodówki przyjmujące ponad 700 porodów rocznie. Starachowicka przyjmuje 570.

Koszty porodu

Przy 570 porodach rocznie szpital każdego roku dokłada do funkcjonowania porodówki około pięciu, lub więcej milionów złotych.

Procedury położnicze poszły 68 procent w górę. To znaczy, że dzisiaj realnie są one o tyle droższe, czyli od wielu lat kosztowały nas znacznie więcej niż były wycenione. Bo koszty w ciągu jednego roku mogą wzrosnąć o 10 czy 20 proc., ale nie blisko 70. Czyli co z tymi latami do tyłu, kiedy my musieliśmy te brakujące kwoty dopłacać? - pytał retorycznie dyrektor.

Nie radzą sobie w resorcie. Powstają kolejne zespoły

Przy Ministerstwie Zdrowia na początku czerwca został powołany zespół ds. porodów domowych i Domów Narodzin. Zespół ma przygotować propozycje rozwiązań systemowych, zapewniających możliwości finansowania ze środków publicznych porodów domowych i Domów Narodzin oraz określić zasady ich funkcjonowania, zapewniające bezpieczeństwo matki i dziecka w porodzie pozaszpitalnym. Na czele zespołu stoi Grażyna Iwanowicz-Palus, krajowa konsultantka w dziedzinie pielęgniarstwa ginekologiczno-położniczego.

Liczba narodzin

Z danych GUS wynika, że w 2025 r. urodziło się 238 tys. dzieci. Rok wcześniej prawie 252 tys.; w roku 2023 – 272 tys.; w 2022 r. – 305 tys. Dla porównania podczas wyżu demograficznego w latach 80. rodziło się w Polsce ponad 700 tys. dzieci rocznie.

»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje

»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:

To pewne: od 2028 r. będą nas karać za emisję CO2!

Dobrze zaplanowane samobójstwo

Mundial tylko dla bogatych

»»Rewolucja w energetyce! „Polski na to nie stać” – oglądaj „Piątkę wGospodarce” w telewizji wPolsce24

pap, jb

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych