Informacje
Poseł Zbigniew Kuźmiuk (PiS): Polska musi obronić swoją gospodarkę i to wymaga odpowiedniej postawy rządu / autor: Fratria / Andrzej Wiktor
Poseł Zbigniew Kuźmiuk (PiS): Polska musi obronić swoją gospodarkę i to wymaga odpowiedniej postawy rządu / autor: Fratria / Andrzej Wiktor

WYWIAD

Ukraina prze do Unii kosztem polskich interesów

Agnieszka Łakoma

Agnieszka Łakoma

dziennikarka portalu wGospodarce.pl, publicystka miesięcznika "Gazeta Bankowa", komentatorka telewizji wPolsce.pl; specjalizuje się w rynku paliw i energetyce

  • Opublikowano: 15 czerwca 2026, 17:08

    Aktualizacja: 15 czerwca 2026, 17:14

  • Powiększ tekst

Nie możemy dopuścić, by członkostwo Ukrainy w Unii Europejskiej zamordowało nasze rolnictwo - mówi poseł Prawa i Sprawiedliwości dr Zbigniew Kuźmiuk.

Agnieszka Łakoma: Pierwsza faza rozmów negocjacyjnych z Ukrainą została dziś oficjalnie otwarta. Szefowa Komisji Europejskiej i Przewodniczący Rady przekonują, że  rozszerzenie pozostaje „ jednym z największych sukcesów UE ” i „najlepszą inwestycją UE w naszą wspólną przyszłość ”. Czy podziela Pan ich optymizm?

Zbigniew Kuźmiuk: Nie podzielam. Być może opinia Ursuli von der Leyen wynika z jakichś jej zobowiązań politycznych. Ale też warto pamiętać, że otwarcie pierwszego z sześciu klastrów negocjacyjnych nie oznacza dla Ukrainy szybkiego członkostwa. Sądzę, że tak wiele kwestii wymaga zmian na Ukrainie, że nie będzie to proces prosty. I nie jest tajemnicą, że wbrew szumnym deklaracjom ani Niemcy, ani Francuzi nie są gorącymi zwolennikami przyjęcia tego kraju do Unii. Całkiem niedawno przecież słyszeliśmy o ofercie Berlina dla Kijowa dotyczącej wzmocnionego stowarzyszenia, co odrzucił prezydent Wołodymyr Zełenski. To nie jest tak, że po zmianie politycznej na Węgrzech wszyscy już chcą, by Ukraina została członkiem Unii Europejskiej. Uważam, że takiej atmosfery i takiego rodzaju podejścia po prostu nie ma.

Jednak bez względu na fakt, że jeszcze nie pada żadna data o członkostwie Ukrainy w Unii, to jednak już relacje gospodarcze z tym krajem są dla Polski wielkim wyzwaniem i to w co najmniej kilku sektorach. A sprzeciw rolników wobec napływu ukraińskiej żywności do Polski praktycznie nie milknie.

Napływ zbóż, towarów rolnych i żywności z Ukrainy to największe zagrożenie dla Polski. I nikt co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Wystarczy spojrzeć na skutki, jakie spowodowało otwarcie naszego rynku tuż po wybuchu wojny na Ukrainie. Mieliśmy być krajem tranzytowym i ułatwić eksport Ukrainie, a staliśmy się rynkiem docelowym, co mocno uderzyło w polskich rolników. Wprowadziliśmy embargo, co wywołało oburzenie, ale po pewnym czasie część państw unijnych przyznała nam rację i potwierdziła, że napływ ukraińskich towarów stanowi problem. Niestety, ten problem nadal istnieje i nie został rozwiązany. A umowa, jaką Bruksela zawarła z Kijowem na koniec polskiej prezydencji, praktycznie nic nie zmieniła i nie poprawiła sytuacji, zwłaszcza że Ukrainie daje takie przywileje, jakby już była członkiem Unii.

Polscy rolnicy mówią wprost, że nie mają szans w zderzeniu produkcją olbrzymich latyfundiów, których właściciele nie muszą się przejmować unijnymi wymaganiami. Co możemy z tym zrobić i czy w ogóle?

To fakt, że Ukraina nie spełnia żadnych standardów, a ma dostęp do unijnego rynku, zaś kontyngenty wwozowe nie rozwiązują problemów. Nie możemy dopuścić, by członkostwo Ukrainy w UE zamordowało nasze rolnictwo. Nie możemy dopuścić do upadku polskich gospodarstw i to każdy rząd powinien traktować jako kwestię strategiczną, bo bezpieczeństwo żywnościowe Polski jest kluczowe. Powinniśmy także jako kraj mocno wesprzeć przetwórstwo. Obawiam się jednak, że te kilka miliardów euro, jakie zaplanowaliśmy w ramach KPO na tę dziedzinę rolnictwa po prostu poszły gdzieś indziej. Nie tylko nasze rolnictwo, ale też Francji i innych krajów nie będzie w stanie sprostać konkurencji ukraińskich agroholdingów

Nie wiadomo, czy obecny rząd dostrzega ten problem. Wiadomo natomiast, że ostatecznie nie sprzeciwił się otwarciu pierwszego i kolejnych klastrów negocjacyjnych UE – Ukraina. Na dodatek komisarz UE Marta Kos odpowiedzialna za negocjacje uznaje kwestię rolnictwa najwyraźniej za mało znaczącą. Kilka dni temu mówiła, że „nie chce, aby kwestie dwustronne zakłócały proces akcesyjny” i że władze unijne „mają nadzieję, że kraje będą w stanie rozwiązać kwestie sporne na szczeblu dwustronnym”. Czy sądzi Pan, że to się uda?

Problem zalewu ukraińskimi produktami rolnymi Polski to nie jest tylko sprawa rządu w Warszawie. Jeśli komisarz Marta Kos to powiedziała, to oznacza zabójstwo polskiego rolnictwa.

Ale mamy też inne wyzwania. Bo choć najczęściej mówimy o tym, jak import z Ukrainy uderza w polskie gospodarstwa rolne, to też inne branże jak choćby stalowa czy transportowa mają także problemy. A ukraińskie firmy praktycznie bez barier wkraczają na nasz rynek.

Niestety, jeśli chodzi o towary masowe, to nie zachód Unii, ale Polska – ze względu na bezpośrednie sąsiedztwo – staje się głównym rynkiem eksportowym dla Ukrainy. I w efekcie większość towarów i produktów po prostu ląduje w naszym kraju. I – właśnie w powodu tych wszystkich kwestii – jako Polska musimy zachować szczególną ostrożność i aktywność w procesie akcesyjnym Kijowa. Dobrze wiemy o braku konkurencyjności w innych obszarach, bo ukraińskie firmy nie są obciążone wymogami budującymi koszty w produkcji choćby stali, czy w transporcie. Nie może być tak, że obowiązki, jakie mają przedsiębiorstwa w krajach Wspólnoty, nie dotyczą ukraińskich podmiotów. Mam wrażenie, że już teraz Ukraina pełnymi garściami czerpie korzyści ze znaczącego otwarcia rynku unijnego, podczas gdy w żadnej dziedzinie nie ma obowiązków. Dostęp do wspólnego rynku ma niemal taki, jakby już była krajem członkowskim UE.

Uprzywilejowana już teraz pozycja Ukrainy to nie jest dla nas dobry sygnał. Czy to tylko kolejny dowód na słabą jednak pozycję Polski w Unii?

W historii Wspólnoty Europejskiej nigdy nie były stosowane takie zasady, z jakimi mamy do czynienia teraz wobec Ukrainy. Wszyscy doskonale pamiętamy, jak rygorystycznie Bruksela podchodziła do negocjacji z Polską i innym państwami naszej części Europy. I jak trudne stawiała nam warunki, mimo że zachód Unii zdobył miliony nowych konsumentów i odbiorców. Dla Ukrainy wspólny rynek to podstawowa korzyść uczestnictwa w tym projekcie, ale Polska musi obronić swoją gospodarkę i to wymaga odpowiedniej postawy rządu. Kijów prawie otwartym tekstem mówi, że nie tyle jest zainteresowany wsparciem z unijnego budżetu, co dostępem do unijnego rynku. Naszym jednak podstawowym zadaniem jest doprowadzić do tego, by akcesja Ukrainy nie odbyła się kosztem polskich firm i obywateli.

Rozmawiała Agnieszka Łakoma

»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje

»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:

„Plan Czarnka” - będą radykalne ruchy w podatkach

Wielka polska sieć stacji paliw sprzedana

RAPORT Polskie zdobywanie świata

»»Najmłodsi ekonomiści nagrodzeni – oglądaj „Piątkę wGospodarce” w telewizji wPolsce24

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych