Dwa światy. Kosmos i pociąg z Łomży do Warszawy
Tę historię można poprowadzić trzema torami, w tym jednym przez moment nawet w sensie dosłownym.
W sobotę 13 czerwca, dobę po największym debiucie giełdowym w historii, pomiędzy Ostrołęką a Łomżą turlał się pociąg z samym Donaldem Tuskiem na pokładzie. Kilkanaście godzin wcześniej, kiedy w trakcie swych pierwszych notowań na nowojorskiej giełdzie wartość akcji firmy SpaceX wystrzeliła o blisko 20 proc., a Elon Musk stawał się pierwszym człowiekiem w dziejach z majątkiem przekraczającym bilion dolarów, urzędnicy i propagandyści przygotowywali dla naszego premiera tekst i tezy do wystąpienia na peronie łomżyńskiego dworca.
Klękajcie narody: po 33 latach przerwy znów uruchomiono oddaną do użytku w 1893 r. linię kolejową nr 36 i 49 z 1915 r. Łącznie 80 km. Przez całą sobotę 13 czerwca urzędnicy i ministrowie z szefem kancelarii premiera Janem Grabcem na czele występowali w mediach i opowiadali, jak to rząd strategicznie planuje i śmiałymi ruchami kreśli kolejne połączenia – do Małkini, do Sokołowa Podlaskiego, do Tarczyna. W tym czasie 4,4 tys. pracowników SpaceX świętowało to, że stali się milionerami, a ich szef, który szykuje wyprawę na Marsa, zwyciężył. Wśród nich jest Polak, Łukasz Nosek, inwestor zasiadający w radzie dyrektorów firmy. Ale on świętuje miliardy, a konkretnie 5,6 mld.
Dwa światy – przyziemia i kosmosu. W pierwszym świecie pozbawiony wizji i ambicji rząd, który zdławił wszystkie aspiracyjne projekty rozwojowe, jak choćby CPK, cieszy się z lokalnych linii kolejowych, jakby to było osiągnięcie na miarę 20. gospodarki świata. W drugim świecie, tym kosmicznym, triumf odwagi, wyobraźni, wizji, technologii – do dnia debiutu firma Elona Muska (posiada on ponad 40 proc. akcji i 80 proc. głosów na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy) posłała w kosmos 690 rakiet i umieściła na orbicie 15,2 tys. satelitów. Rząd Tuska jednak się nie poddaje – już za rok (chyba że się nie da) będzie można pojechać pociągiem z Łomży do Warszawy.
W kosmos z wysepki Omelek
Historia SpaceX zaczęła się w 2002 r., a może nawet w 1983 r., kiedy 12-letni Elon Musk za 500 dol. sprzedaje swą pierwszą grę komputerową. 12 lat później razem z bratem Kimbalem zakłada Zip2 Corporation, tworzy internetowy przewodnik miejski i zaczyna dostarczać użytkownikom zamieszczane w sieci treści z „The New York Times” i „Chicago Tribune”. Po czterech latach sprzedaje interes i za miliony, które dostał, buduje PayPal, świadczący usługi finansowe w sieci. Ten interes też szybko sprzedaje, ale już za miliardy, za które zaczyna budować SpaceX i Teslę Motors. Jest 2002 r. i rozpoczynają się prace nad budową rakiet, które umasowią transport kosmiczny i w przyszłości pozwolą na kolonizację Marsa. Taka wizja towarzyszy Muskowi.
A potem jest sześć lat prób, błędów i porażek, balansowania na skraju nie tylko bankructwa, lecz także katastrofy. Przez trzy lata – mniej więcej wtedy, kiedy Polska zaczyna się mościć w Unii Europejskiej – garstka inżynierów żyje i pracuje w ekstremalnych warunkach na tropikalnej wysepce Omelek z atolu Kwajalein na Pacyfiku, którą Pentagon zgodził się udostępnić do testów rakietowych. Na wysepce o powierzchni kilku boisk piłkarskich nie ma nic, więc śpią w namiotach i prowizorycznych barakach. Walczą z upałem, wilgocią, rdzą i solą, które zżerają wrażliwe części rakiet. Żywność i woda są dostarczane helikopterami. Dlaczego więc trwają na nieludzkim miejscu? Bo Omelek leży blisko równika, co pozwala rakietom wykorzystać ruch obrotowy Ziemi i wynosić je przy mniejszym zużyciu paliwa. Pierwszy start Falcon 1 kończy się jednak wybuchem po 25 sekundach. Sokół spada do oceanu. Drugi start i znów pożar, rakieta płonie w atmosferze. Trzeci start i następna eksplozja. Na pokładzie są satelity NASA oraz prochy aktora ze „Star Treka”, Jamesa Doohana. Przed kolejnym startem dochodzi do protestu, bo z powodu pomyłki od kilku dni nie przylatuje helikopter z zaopatrzeniem, więc Musk osobiście załatwia transport, m.in. kurczaków i papierosów. Bunt zażegnany, ale po trzech katastrofach Musk jest właściwie bankrutem. Zbiera ostatnie prywatne środki od inwestorów na sfinansowanie czwartego, ostatecznego startu. Kolejna porażka oznaczałaby likwidację SpaceX.
Cały artykuł dostępny dla subskrybentów tygodnika „Sieci”: Dwa światy. „Szef, który szykuje wyprawę na Marsa i rząd Tuska, dzięki któremu będzie można pojechać pociągiem z Łomży do Warszawy”
Dariusz Matuszak, tygodnik „Sieci”
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.