Dlaczego rewolucja monetarna w Japonii także nas uderzy po kieszeni?
Decyzje podejmowane w Tokio mogą wydawać się polskiemu czytelnikowi odległą egzotyką. Nic bardziej mylnego. Zamieszanie na rynkach finansowych i liczba komentarzy po wspólnej – japońsko-amerykańskiej interwencji na rynku walutowym, wskazuje, że dzieje się coś naprawdę istotnego.
Jak przekonuje Marcin Zarzecki, członek Rady Polityki Pieniężnej w niezwykle ciekawym artykule na łamach portalu wszystkoconajwazniejsze.pl , japońska rewolucja monetarna „może zmienić kierunek przepływu globalnego kapitału, podnieść koszt finansowania państw i przedsiębiorstw oraz wpłynąć na rentowności obligacji także w Polsce”. Po trzech dekadach japoński eksperyment z „darmowym pieniądzem” dobiega końca, niosąc dalekosiężne konsekwencje dla rynków finansowych na świecie.
Historyczny krok
Przełom nastąpił 16 czerwca, gdy Rada Banku Japonii podniosła stopę do 1 proc. Choć w Europie to raczej symbol łagodnej polityki monetarnej, w Japonii to najwyższy poziom podwyżki od 1995 roku! Decyzja zapadła w czasie spowodowanej chorobą nieobecności gubernatora Kazuo Uedy, który przedstawił swoje stanowisko jedynie na piśmie. Jak zauważa Zarzecki, „bank centralny drugiej gospodarki Azji podjął historyczną decyzję bez osoby, która w powszechnym odbiorze tę instytucję uosabia”.
Podręcznikowa teoria mówi, że stóp nie podnosi się, gdy inflacja bazowa znajduje się poniżej celu (a w Japonii wynosiła ona 1,6 proc. przy celu 2 proc.). Dlaczego więc japoński bank centralny zdecydował się na ten ruch? Klucz tkwi w cenach producentów, które rosną w tempie 7,1 proc. Powstał zatem gigantyczny, wynoszący 5,5 punktu procentowego „klin” między kosztami produkcji a cenami dla konsumentów. Przerzucenie tych kosztów na obywateli to tylko kwestia czasu – wyjaśnia Zarzecki.
Dodatkowo słaby jen drastycznie podraża import energii, od którego Japonia jest uzależniona w 87 proc. Bank Japonii reaguje więc na inflację – i to chyba najważniejsze sformułowanie tez Marcina Zarzeckiego – „w projekcji”, a głównym kanałem jej transmisji jest kurs walutowy.
„Oznacza to, że przerzucenie kosztów na gospodarstwa domowe jeszcze nie nastąpiło, ale jest to kwestią kwartałów, nie lat. Bank Japonii nie reaguje więc na inflację, którą widzi w danych. Reaguje na inflację, którą widzi w projekcji, oraz na kanał, którym ta inflacja nadejdzie – przez kurs” – pisze Zarzecki. I przestrzega: „Mandat banku centralnego formułuje się w kategoriach krajowego wskaźnika cen. Transmisja w gospodarce otwartej biegnie przez kurs walutowy, którego w mandacie nie ma. Bank, który czeka na potwierdzenie w krajowym CPI, zawsze spóźni się o tyle, ile wynosi opóźnienie przełożenia kursu na ceny, tj. w Japonii szacowane na trzy do sześciu kwartałów.”
Amerykański sojusz w obronie jena
Pod koniec lipca kurs japońskiej waluty osunął się w okolice 164 za dolara, osiągając 40-letnie minimum. Japoński resort finansów wydał na obronę kursu ok. 59 miliardów dolarów. Niespodziewanie jednak do akcji dołączyły też Stany Zjednoczone – była to pierwsza wspólna interwencja od 1998 r. Nowojorski Fed kupował jeny i sprzedawał euro, a Japonii udostępniono linie kredytowe repo, by nie trzeba było wyprzedawać amerykańskich obligacji skarbowych. Waszyngton działał zaś w swoim interesie, chroniąc stabilność własnego rynku długu.
»» O wielkiej interwencji walutowej czytaj tutaj:
Ratowanie kursu jena: gigantyczna interwencja rządów
Globalna burza a sprawa polska
Dlaczego ta rewolucja ma znaczenie dla nas? Przez 30 lat tani jen finansował świat – zauważa członek RPP. Inwestorzy (w żargonie tzw. „Pani Watanabe”, czyli detaliczni gracze pożyczający tani pieniądz i lokujący go za granicą) wywozili kapitał na całą planetę. Gdy rentowność obligacji w Japonii rośnie, kapitał ten wraca do domu. Tylko w pierwszym kwartale 2026 r. japońscy inwestorzy sprzedali amerykański dług za niemal 30 mld USD.
„Świat, w którym japoński kapitał przestaje szukać rentowności za granicą, jest światem strukturalnie droższego pieniądza dla wszystkich pozostałych” – ostrzega Zarzecki.
Dotyczy to bezpośrednio również rentowności polskich obligacji.
„Japonia jest dla analityka monetarnego tym, czym Islandia dla geologa, czyli miejscem, w którym procesy zachodzące gdzie indziej powoli i niewidocznie można obserwować w pełnej skali. Sądzę, że wszystko, co reszta świata robiła po 2008 roku, Japończycy zrobili wcześniej. Zerowa stopa procentowa – 1999 rok. Luzowanie ilościowe – 2001 rok, na osiem lat przed Rezerwą Federalną. Agresywne rozszerzenie bilansu pod hasłem odbudowy oczekiwań inflacyjnych – 2013 rok, za gubernatora Haruhiko Kurody. Ujemna stopa procentowa – styczeń 2016. Kontrola krzywej dochodowości – wrzesień 2016. Za każdym razem instrument prezentowano jako nadzwyczajny i czasowy. Za każdym razem zostawał na lata.” – czytamy w artykule w wszystkoconajwazniejsze.pl
Zarzecki kończy argumentację lekcją ustrojową, przekonując, że niezależność banku centralnego nie zależy od deklaracji lub charakteru osób, lecz od procedur.
„Bank Japonii podniósł stopy w tygodniu, w którym rząd finalizował ekspansję fiskalną, wbrew znanemu publicznie stanowisku premier i na posiedzeniu bez udziału gubernatora. Więcej, przy tej samej decyzji dwaj członkowie Rady, Hajime Takata i Naoki Tamura, zgłosili sprzeciw wobec opisu perspektyw cenowych, uznając go za zbyt ostrożny, podczas gdy trzeci głosował przeciw samej podwyżce. Rada była więc podzielona. Nie pierwszy raz, bo w kwietniu ta sama Rada utrzymała stopę na poziomie 0,75 procent stosunkiem sześciu głosów do trzech, przy czym trzej członkowie chcieli podwyżki natychmiast. Dwa miesiące później mniejszość okazała się większością. Wyciągam z tego wniosek, przy którym będę obstawał, obserwując polską rzeczywistość i status NBP: niezależność banku centralnego nie jest deklaracją ani przymiotem osoby. Jest procedurą. Mieszka w ustawie, w trybie powoływania, w kolegialności organu, w obowiązku publikowania rozkładu głosów i zdań odrębnych” – konstatuje Zarzecki.
Artykuł Marcina Zarzeckiego dostępny na portalu: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/bank-japonii-stopy-procentowe-koniec-taniego-jena/
(mac)/Zespół wGospodarce.pl
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:
Podatek dla bezdzietnych. W Polsce on już funkcjonuje
Zamknięto 108,1 tys. firm, ponad 191 tys. zawieszono
»»Czy AI zastąpi człowieka na rynku pracy – oglądaj „Piątkę wGospodarce” w telewizji wPolsce24
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.