Informacje

autor:  	PAP/EPA/MOHAMMED SABER
autor: PAP/EPA/MOHAMMED SABER

Izraelski minister umywa ręce

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 2 kwietnia 2018, 12:09

    Aktualizacja: 2 kwietnia 2018, 13:38

  • Powiększ tekst

Minister obrony Izraela Awigdor Lieberman odrzucił w niedzielę wezwania do przeprowadzenia śledztwa w sprawie zabicia 15 Palestyńczyków przez izraelskie wojsko podczas piątkowej demonstracji w Strefie Gazy

Do przeprowadzenia niezależnego śledztwa w sprawie starć, do których doszło w piątek w pobliżu granicy tej palestyńskiej enklawy z Izraelem, wezwał sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres. Podobny apel wystosowała m.in. szefowa unijnej dyplomacji Frederica Mogherini, która stwierdziła jednocześnie, że państwo żydowskie „ma prawo do ochrony swoich granicy, ale używanie siły musi zawsze być proporcjonalne”.

Czytaj także:Erdogan do Netanjahu: jesteś terrorystą

W sobotę Stany Zjednoczone zablokowały w Radzie Bezpieczeństwa ONZ kuwejcką propozycję oświadczenia, w którym wzywano do „niezależnego i transparentnego śledztwa” w sprawie wydarzeń w Strefie Gazy.

Izraelscy żołnierze zrobili to, co powinni. Wszyscy zasłużyli na medal. Nie będzie komisji śledczej - powiedział Lieberman rozgłośni Army Radio. Jak podkreślił, osobom, które protestowały pokojowo nie wyrządzono krzywdy.

Palestyńscy demonstranci zebrali się w piątek w pięciu miejscach Strefy Gazy wzdłuż 65-kilometrowej granicy z Izraelem. Armia państwa żydowskiego użyła gazu łzawiącego, gumowych pocisków i ostrej amunicji. Według sił izraelskich Palestyńczycy rzucali kamieniami i toczyli płonące opony w stronę żołnierzy po drugiej stronie granicy.

Władze Izraela wielokrotnie przestrzegały Palestyńczyków przed zbliżaniem się do granicy. Armia izraelska zazwyczaj ostrzeliwuje ludzi, którzy zbliżają się do muru na granicy z Gazą, ponieważ podejrzewa, że jest to próba podłożenia ładunków wybuchowych.

Protesty na granicy z Izraelem mają potrwać do 15 maja. Tego dnia przypada 70. rocznica wybuchu pierwszej wojny arabskiej, nazywanej przez Izraelczyków wojną o niepodległość, a przez Arabów „katastrofą” (an-Nakba), w związku z wysiedleniami i ucieczkami setek tysięcy ludzi przed walkami.

Hamas twierdzi, że protesty mają zwrócić uwagę na los setek tysięcy Palestyńczyków, których rodziny uciekły lub zostały wysiedlone ze swoich domów na terenach zajętych przez Izrael podczas tej wojny.

Pogrążona w biedzie Strefa Gazy od dekady jest objęta izraelską blokadą. Pomiędzy Izraelem a Hamasem trwa kruche zawieszenie broni od końca wojny w lecie 2014 roku, trzeciej od czasu, gdy władzę w Strefie Gazy objęła w 2007 roku ta radykalna organizacja palestyńska.

SzSz (PAP)

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych