Informacje

fot. Pixabay / autor: fot. Pixabay
fot. Pixabay / autor: fot. Pixabay

Strażnicy więzienni gośćmi mafijnej wdowy

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano · 23 stycznia 2020, 07:30

  • 1
  • Tagi: gospodarka mafia więzienie Włochy
  • Powiększ tekst

Pięciu funkcjonariuszy służby więziennej z Neapolu, członków policyjnej orkiestry zostało zwolnionych z pracy za to, że zagrali na ślubie wdowy po bossie mafii i piosenkarza z Sycylii. Uznano, że strażnicy zaszkodzili wizerunkowi formacji.

Ślub wdowy po bossie kamorry z neapolitańskiej dzielnicy Secondigliano, zamordowanym w mafijnych porachunkach i sycylijskiego pieśniarza w marcu zeszłego roku odbił się we Włoszech szerokim echem przede wszystkim z powodu towarzyszącej mu ostentacji oraz oprawy, uznanej za szczyt kiczu.

Państwo młodzi jechali do ślubu w neapolitańskim zamku białą karetą, a orszak ślubny i podążające za nim tłumy zablokowały ruch uliczny w całej dzielnicy. W trakcie bogatej w atrakcje ceremonii wystąpiło między innymi pięciu trębaczy; jak się okazało - funkcjonariuszy policji więziennej, grających w orkiestrze tej formacji.

Rozpoznano ich na opublikowanych w internecie nagraniach, dokonanych przez osoby, które zgromadziły się przed zamkiem, aby zobaczyć tę zjawiskową ceremonię.

CZYTAJ TEŻ: Figury świętych nie dla mafii

Trębacze zostali, jak się przypuszcza, wynajęci przez agencję organizującą ślub i jego część artystyczną.

Ich udział w imprezie wywołał oburzenie przełożonych , którzy uznali występ po godzinach na takiej uroczystości za wyrządzenie szkód wizerunkowi służby więziennej oraz stwierdzili, że doszło do utraty zaufania do nich. Konsternacja była tym większa, że samym ślubem i weselnym przyjęciem zainteresowała się prokuratura.

Po 10 miesiącach od hucznego ślubu, którym żył cały Neapol, funkcjonariusze, najpierw dyscyplinarnie zawieszeni, zostali wydaleni ze służby. Wyrzuceni z pracy policjanci- muzycy rozważają możliwość wystąpienia na drogę sądową aby dochodzić swoich praw.

PAP/ as/

Komentarze