Opinie

Rys. Adam Polkowski
Rys. Adam Polkowski

Kiełbasa zawinięta w podręcznik

Rafał Zaza

Dziennikarz i publicysta ekonomiczny

  • Opublikowano: 3 lutego 2014, 14:44

    Aktualizacja: 4 lutego 2014, 08:54

  • 8
  • Powiększ tekst

Będzie darmowa książka do pierwszej klasy, hurra! Darmowa, czyli rzecz jasna z naszych podatków. Premier Donald Tusk już odtrąbił sukces. Tylko, co dalej?

Donaldino wygląda szczególnie zabawnie, gdy ten spolegliwy wobec wszelkiej maści globalżerców i instytucji międzynarodowych neoliberał, zakłada maskę socjalisty. Sukces już jest, ale premier się boi, co będzie:

- Boimy się trochę, bo głupi by się nie bał, w końcu ruszamy do konfrontacji. Naruszamy interesy wydawców, przyzwyczajenia nauczycieli

- mówił Donald Tusk, premier.

Niech się bidulek nie boi. Bo od czego jest premierem, trzęsącym rynkami walutowymi w zastępstwie wiecznie nieobecnego prezesa NBP Marka Belki. Tę rewolucyjną wręcz, a zarazem nowatorską  inicjatywę podjęła min. J.Kluzik-Rostkowska, ale straszliwe konsekwencje tejże przyjmie na swoją pierś sam premier.

Lobby producentów podręczników istnieje jednak naprawę. Zdaniem byłego ministra edukacji narodowej Kazimierza Ujazdowskiego cytowanego przez wSumie.pl, o wysokich cenach podręczników decyduje działanie „układu zamkniętego”, który stanowią: producenci, dystrybutorzy, urzędnicy administracji oświatowej działających kosztem rodziców i dzieci. Wydawcy to zresztą mały pikuś, których jest raptem czterech głównych, chociaż działają w zwartej, zmonopolizowanej grupie. Ważniejsi są inwestorzy, którzy w bardzo kosztowne drukarnie i wydawnictwa wpakowali ciężkie miliony dolarów. Nie udało się zahamować postępów internetu i zyski z książek drukowanych cały czas spadają.

Obecna heca to jednak nic innego, jak kolejny kawałek ciągniętej z koszyka niespodzianek kiełbasy wyborczej. Lobby wydawnicze pozwoliło, by premier zafundował książki pierwszakom. Dla pozostałych sześciu klas będzie po staremu, czyli patologia. Wydawnictwa robią wszystko, byle książki nie nadawały się do powtórnego użytku, np. przekazania przez starsze rodzeństwo -  młodszemu. Kretyńskie „uzupełnianki – malowanki”, a ty człowieku kupuj nowe i drogie. Obecnie koszt zakupu podręczników dla jednego ucznia wynosi 300 -600 złotych. Jeżeli przyjmiemy średni koszt 450 zł i pomnożymy go razy 4 miliony 615 tysięcy uczniów, to otrzymamy kwotę 2.076 750 000 złotych. Będzie niewiele mniej, gdy wejdzie ”darmowy” podręcznik do pierwszej klasy. Propagandowo - naprawdę sporo.

W liceach jest zresztą podobnie, wydawnictwa dodają tylko jeden rozdział i zmieniają kolejność pozostałych treści, by wypuścić "nową wersję". Demoralizacja nauczycieli przez wydawców osiągnęła już poziom notowany wśród lekarzy korumpowanych gadżetami, wycieczkami itp., przez koncerny farmaceutyczne. Fundacja Europejska Inicjatywa Obywatelska „Polska bez korupcji” zebrała informacje dotyczące procedur wyboru podręczników. Dotarła do ponad 1000 umów zawartych przez dyrektorów szkół, w których zobowiązywali się oni do wyboru podręczników danego wydawnictwa w określonym czasie, np. trzech lat, w zamian za otrzymanie różnych „prezentów”, takich jak tablice multimedialne, laptopy czy netbooki. Korupcja w szkołach to temat rzeka, dotyczy nie tylko podręczników, ale dotyczy wielu innych usług zewnętrznych zamawianych przez dyrektorów szkół i nauczycieli.

Gdyby obecna światła postludowa władza przyjrzała się standardom w innych krajach, gdzie podręczniki są własnością szkół a kupuje się tylko zeszyty do ćwiczeń, to nie odkrywałaby Ameryki na nowo i nie byłoby "strachu" i śmieszności.

 

 

 

Koniecznie zajrzyj do naszego sklepu wSklepiku.pl!

Znajdziesz tam mnóstwo ciekawych książek w atrakcyjnych cenach!

Gwarantujemy szybką wysyłkę!

 

Wiadomości Google

Kliknij Obserwuj i bądź na bieżąco!

Powiązane tematy

Komentarze