Opinie

Prezydent Francji Macron odwiedza we Francji ośrodek dla uchodźców z Ukrainy / autor: 15.03.2022
Prezydent Francji Macron odwiedza we Francji ośrodek dla uchodźców z Ukrainy / autor: 15.03.2022

INWAZJA NA UKRAINĘ

Francuzi muszą opowiedzieć się po czyjej są stronie

Maksymilian Wysocki

Maksymilian Wysocki

Dziennikarz, publicysta, ekspert w dziedzinie wizerunku i marketingu internetowego, redaktor zarządzający portalu wGospodarce.pl

  • Opublikowano: 15 marca 2022, 17:59

    Aktualizacja: 15 marca 2022, 20:31

  • 18
  • Powiększ tekst

Francuska miłość do Rosji przechodzi ciężką próbę. Ta historyczna, wręcz kulturowa zażyłość i przesadnie romantyczny stosunek do Rosji, nie wspominając o zażyłościach kontraktów francuskich polityków z rosyjskimi milionerami z Lazurowego Wybrzeża, objawia się dziś serią żenujących wydarzeń, które wyglądają w sumie niczym Francuski tydzień w rosyjskim Lidlu. Za brak wycofania się z Rosji ludzie już bojkotują francuskie marki. Nie robili tego nawet, gdy okazało się, że francuskie firmy niemal nie płacą w Polsce podatków! Czy zaczną bojkotować Francję, która chyba nie ma zamiaru opuszczać tego patologicznego francusko-rosyjskiego związku?

Francuskie Auchan, Decathlon, Leroy Merlin okrywają się właśnie wstydem i złym wizerunkiem na bardzo długi czas, ale Francuzi na dniach dają w ogóle taki popis złego prowadzenia się, że nawet zalewający media społecznościowe apel o bojkot francuskich firm wydaje się mało spektakularny. Tu warto przypomnieć też, że to właśnie szereg francuskich przedsiębiorstw nie płaci w Polsce podatku CIT lub odprowadza go w żenującej wysokości, ale o tym za chwilę.

Z biegiem kolejnych dni, odsłania się coraz więcej powiązań i opadają kolejne maski. Ten tydzień jest bez wątpienia tygodniem francuskiego blamażu i to na wielu polach. Nie chodzi tu tylko o bufonadę ubiegającego się o reelekcję prezydenta Francji Emmanuela Macrona, który - wydawało się – po serii zdjęć pt. „Oto jak martwię się o Ukrainę…” nic gorszego nie wymyśli. Tymczasem stwierdził, że dobrym pomysłem będzie zmiana wizerunku z eleganckiego garnituru na drugiego Zełenskiego (t-shirt, dżinsy, bluza, dwudniowy zarost), zrobienie z tej okazji kilku fotek i wrzucenie ich na Insta - w media społecznościowe. Rubikon żenady można jednak przekroczyć dwa razy. Nie chodzi też o to, że we francuskim Le Monde pojawiły się teksty krytykujące pomysł przystąpienia Ukrainy do UE, „bo rozgniewamy Putina!”, a także krytykujące pomysł z niemieckimi myśliwcami „bo rozgniewamy Putina!”. Naprawdę? W tej sytuacji? W ten sposób powielają najgorsze stereotypy o francuskiej bufonadzie i tchórzostwie.

Dość… zabawnie też czyta się dalej w tym samym Le Monde tego samego dnia jeden tekst o tym, że Ukrainie nie wolno pomagać, żeby nie drażnić Rosji, a kolumnę obok tekst z apelem Rosjan mieszkających we Francji, którzy odcinają się od działań Putina i piszą, że pora na zmianę władzy na Kremlu. To tak zabawnie kak tigra… i śmieszno, i straszno. WIĘCEJ TU: Macron - marna podróbka Zełeńskiego

Już tylko „straszno” robi się, gdy czytamy wyniki ostatniego dziennikarskiego śledztwa francuskiej dziennikarki, która donosi, że Francja poprzez spółki wojskowe z państwowym udziałem sprzedawała Rosji broń po 2014 roku, mimo uchwalenia unijnego zakazu sprzedaży broni Rosji w tym samym 2014 roku. Mało tego! Proceder ten trwał nieprzerwanie niemal do dziś (do 2020 roku) i dziś Ukraińcy są zabijani również dzięki uprzejmości francuskiej techniki wojskowej i obejścia unijnego prawa, jak się wydaje, francuskim kluczem.

WIĘCEJ TU: Francja dozbrajała Rosję! Sprzętu użyto w ataku na Ukrainę

Tym bardziej zgrzyta obraz niżej, gdy wykorzystuje się we Francji wojnę na Ukrainie w telewizyjnych debatach kampanii prezydenckiej, pompatycznie lansując hasło „Francja jest na wojnie!” („France ce a la guerre”, czyli dosłownie „Francja, to wojna!”). Otóż jedyny sposób, w jaki dziś Francja jest na wojnie na Ukrainie, to - jak się okazuje - za pomocą dostarczonej Rosjanom broni, którą ci zabijają Ukraińców. Z kolei tego czym i jak dokładnie Francuzi wspierają Ukraińców, nie wiadomo. Stany Zjednoczone poinformowały, że dostarczają tysiące pocisków przeciwpancernych Javelin i przeciwlotniczych Stinger, a także inny sprzęt wojskowy oraz dane wywiadowcze dotyczące pola walki. Wielka Brytania wysyła m.in. pociski przeciwczołgowe. Estonia i Holandia wysyłają Javeliny, Czesi - broń lekką, a Polska jeszcze przed rozpoczęciem inwazji systemy wyrzutni rakietowych Piorun. Francja na ten temat milczy, powtarzając, choć może i słusznie, „ciszej budiesz dalsze jedziesz”. A przecież Francja to największa armia Europy…

Specjalna audycja ośmiu kandydatów na prezydenta na temat wojny na Ukrainie / autor: EPA/PAP
Specjalna audycja ośmiu kandydatów na prezydenta na temat wojny na Ukrainie / autor: EPA/PAP

Krajobrazu „francuskiego tygodnia” dopełnia wycofanie się francuskich koncernów z ruchu wycofywania się biznesów z Rosji. Przypomnijmy, rezygnując z wielomilionowych, czasem miliardowych zysków, międzynarodowe marki znalazły w sobie trud, empatię i po prostu wykazały przyzwoitość, wycofując swój biznes z Rosji na znak protestu wobec wojny na Ukrainie. Putin tak się wściekł, że Kreml zapowiedział konfiskatę ich majątku, aresztowanie szefów koncernów, a nawet nakaz prowadzenia dalszej działalności w Rosji lub przejęcie… znaków towarowych! I dalsze prowadzenie działalności własnym, rosyjskim sumptem, choć nadal pod tymi samymi zastrzeżonymi znakami towarowymi (sic!). W skrócie wśród firm, zostały ostrzeżone przed możliwością aresztowania liderów, konfiskatą mienia i przejęciem znaków towarowych znalazły się m.in. firmy takie jak McDonald’s, Coca-Cola Co., P&G i IBM. Andriej Turczak, sekretarz rady generalnej partii Jedna Rosja powiedział, że taki pomysł poparł sam Putin, a takie posunięcie „pomogłoby zapobiec utracie miejsc pracy i utrzymać zdolność Rosji do produkowania towarów w kraju”. To nie nacjonalizacja majątku i rebranding na RusCola, czy RusDonalda, nie zmiana Adidas na Adidos, tylko legalne zajumanie znaków towarowych! Rosja to jednak nadal stan umysłu… i to kompletnie spaczonego.

WIĘCEJ TU: Rosjanie grożą koncernom, że przejmą ich majątki, znaki towarowe i aresztują szefów!

Rosja w nosie ma prawo i wszelkie zasady, jeśli Rosji te zasady się nie podobają. Stworzy własne, wymyśli narrację i właściwy pretekst. „Dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie”. Tak samo jak zmyśliła sobie pretekst do napaści na Ukrainę oraz mordowania niewinnych Ukraińców i ich dzieci. Ale jeśli Rosja to stan umysłu, to czym jest Francja i francuska hipokryzja?

CZYTAJ TEŻ: Te francuskie firmy zostają w Rosji. Internauci wzywają do bojkotu

To jest niesamowite. Podobnie jak niesamowite jest to, ze firmy francuskie nie płacą w Polsce podatku CIT. Dla przypomnienia: w połowie minionego roku Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) opublikował raport pt. „Francuskie firmy w Polsce”. Wskazuje w nim, że wiele francuskich przedsiębiorstw nie płaci w Polsce podatku CIT lub jest on odprowadzany w marginalnej wysokości. Na przykład sieć handlowa Auchan w latach 2015-2019 uzyskała przychody przekraczające 51 mld zł, a odprowadziła niespełna 1,8 mln zł podatku. To 0,004 proc. przychodów sieci. W swoim raporcie ZPP podkreślało, że niektóre z tych firm w ostatnich latach otrzymywały od polskich instytucji państwowych pomoc publiczną o znacznie większej wartości, niż odprowadzony przez te podmioty podatek CIT.

CZYTAJ WIĘCEJ: Francuskie firmy skubią polskich podatników

Kiedyś włączanie się firm w politykę z jednej strony było bardzo ostrożne i skupione na problemach raczej nie grożących im realnymi reperkusjami. Precedensem było zbojkotowanie przez korporacje firmy Facebook/Meta w trakcie wyborów prezydenckich w USA, we wspólnym geście przeciw Donaldowi Trumpowi, ale wcześniejsze preludium do angażowania się społecznie-politycznie we wspieranie społeczności LGBT było dość bezpieczne. A to dlatego, że ewentualne bojkoty konsumenckie, jak już pisaliśmy, działały bardziej pro-sprzedażowo, mimo wszystko, dostarczając firmom darmowej reklamy. Natomiast realne wycofanie się z rynku, na którym tylko w trzy kwartały firmy te sprzedawały towarów za 6,9 mld dolarów, to już bardzo poważna w skutkach decyzja. Na taki ruch stać było największych, najmniejszych, a jednak - znów - Francuzi się także z tego wycofali. Na to Francuzów nie było stać.

O wojnie na Ukrainie będziemy pamiętać jeszcze bardzo długo. Także pamiętać będziemy kto i jak się w tym czasie zachował. Firmy, które zostaną w Rosji, przesiąkną tym samym odium, którym wysmarował Rosjan Putin. O francuskiej odwadze i uczciwości, a raczej tchórzostwie i hipokryzji, także długo nie będzie można zapomnieć. Niemcy przynajmniej powoli - za wolno, ale jednak - budzą się z letargu ślepego samozadowolenia. A Francuzi? Pfff! Jeśli da się połączyć „jedność z Ukrainą”, stanie wraz z Zachodem frontem do Putina, ze sprzedawaniem Putinowi łopat, broni i francuskiego ciasta, to albo trzeba być szaleńcem, albo świnią, albo po prostu mieć wielkie… poczucie własnej wyższości i nietykalności. Jednak wypada mieć przede wszystkim solidny kręgosłup, choćby dlatego, by tego poczucia gdzieś po drodze lub w biegu nie zgubić, np. uciekając od swoich, jakże niegdyś szczodrych, rosyjskich przyjaciół. Francja musi teraz pokazać, że ma jednak jakiś kręgosłup, a najlepiej moralny.

Maksymilian Wysocki

CZYTAJ TEŻ: Wysocki: W przededniu Trzeciej Wojny Światowej? Bez przesady

Wiadomości Google

Kliknij Obserwuj i bądź na bieżąco!

Powiązane tematy

Komentarze