Opinie

Panorama Lwowa - widok z wieży ratuszowej. fot. Wikimedia Commons
Panorama Lwowa - widok z wieży ratuszowej. fot. Wikimedia Commons

Donald Tusk Wielki - ten, który zwróci Polsce Lwów

Arkady Saulski

Arkady Saulski

dziennikarz Gazety Bankowej, członek zespołu redakcyjnego wGospodarce.pl, w 2019 roku otrzymał Nagrodę im. Władysława Grabskiego przyznawaną przez Narodowy Bank Polski najlepszym dziennikarzom ekonomicznym w kraju

  • Opublikowano: 24 marca 2014, 09:17

    Aktualizacja: 24 marca 2014, 15:07

  • 5
  • Powiększ tekst

To w jaki sposób działa obecnie Rosja ma w sobie coś z geniusza zbrodni. Propozycja dla Polski by uczestniczyć w rozbiorze Ukrainy wraz z Rosją ma wszelkie znamiona gry na sposobie myślenia naszych elit – to aż niepokojące jak dobrze Rosjanie się na nich znają.

Przyznam się Państwu do czegoś – otóż jestem dumny ze swojej umiejętności odtworzenia sposobu myślenia osób, których w ogóle nie znam. Jednak obecna Rosja zawstydza tę moją skromną umiejętność – rosyjska dyplomacja/służby (niepotrzebne skreślić) odtwarzają sposób myślenia innych polityków niemal na granicy telepatii.

Bo czemu ma służyć skierowana do polskiego MSZ propozycja Dumy? Czy Polska naprawdę mogłaby uczestniczyć w rozbiorze Ukrainy? Jest to wbrew pozorom jak najbardziej możliwe – klucz do tego wyjścia jest zamknięty w głowach premiera i szefa MSZ.

Na co grają Rosjanie? Na podział regionu. Polska pokazała, że potrafi być zgodna w kwestii Ukraińskiej – Polacy, tak obywatele jak i nasze władze, pomagały Ukraińcom zarówno werbalnie jak i czynnie. Tym samym Ukraińcy wiedzą, że mogą na Polskę liczyć. W tym momencie Rosja wysyła następujący komunikat – „Po co Wam to? Wojny chcecie? Lepiej się dogadajmy – my weźmiemy to, Wy – to”.

Absurdalna propozycja? Nie sądzę. Proszę sobie wyobrazić co działo się tej nocy w głowie Donalda Tuska, co sobie myślał nasz premier? „No, dużo rzeczy się nie udało, ale być tym premierem, który zwrócił Polsce Lwów? Czemu nie? Donald Tusk – premier, który poszerzył granice Rzeczpospolitej? Tak być zapamiętanym przez historię. Czemu nie? Czemu nie?”. Zapewne podobne myśli towarzyszyły przed snem ministrowi Radkowi Sikorskiemu – „Tak przejść do historii? Ten, który na powrót przyłączył Lwów do Polski? Który zwrócił Lwów Polsce? Czemu nie? Czemu nie?”.

A przyłączenie Lwowa do Polski wcale nie jest takie niemożliwe. Różne mędrki kładły nam przez lata do głów, że granice są niezmienne, mamy wieczny pokój i koniec historii, a teraz te same mędrki pochowały się gdzieś po ciemnych norach.

Tym bardziej, że w Polsce wciąż jest żywy lwowski sentyment i to o dziwo nie tylko wśród starych kresowian, ale także wśród ludzi młodych.

A Rosja zaciera ręce – gdyby nasz rząd zdecydował się na jakikolwiek przychylny takiemu rozbiorowemu projektowi krok efekt mamy natychmiastowy – skłócony region, Ukraińcy i Polacy znów przeciw sobie. A Rosja znów zwycięża.

Nie lekceważmy więc takich na pierwszy rzut oka absurdalnych propozycji – mogą one mieć większe znaczenie niż chce nam się wydawać.

 

 

 

------------------------------------------------------------

------------------------------------------------------------

Promocje na książki wSklepiku.pl!

Rabaty nawet do 90%!

SPRAWDŹ SAM!

 

Powiązane tematy

Komentarze