Opinie

Wejście główne do siedziby Narodowego Banku Polskiego, Fot. r 	Andrzej Barabasz (Chepry)/Wikipedia
Wejście główne do siedziby Narodowego Banku Polskiego, Fot. r Andrzej Barabasz (Chepry)/Wikipedia

Co robi NBP? W sumie...nic

Rafał Zaza

Dziennikarz i publicysta ekonomiczny

  • Opublikowano: 11 kwietnia 2014, 15:09

    Aktualizacja: 14 kwietnia 2014, 11:39

  • 7
  • Powiększ tekst

W Narodowym Banku Polskim pracuje blisko 3700 osób. Nie licząc członków Rady Polityki Pieniężnej i ich obsługi, współpracowników Instytutu Naukowego, licznych firm outsourcingowych pracujących na rzecz banku itd. itp.. Efekty pracy prezesa Marka Belki i jego ludzi są raczej mizerne.

Na ostatnim posiedzeniu RPP znowu nie zmieniła stóp procentowych i utrzymują się one na rekordowo niskim poziomie. Ekonomiści i analitycy bankowi cieszą się publicznie, że dzięki sześciokrotnemu w zeszłym roku cyklowi obniżek stóp procentowych, Polakom żyje się lżej, bo raty kredytów wieloletnich spadły o kilkaset złotych. Być może. Ale przy obniżaniu stóp przecież – przynajmniej w założeniu - nie o to chodzi, by ulżyć kredytobiorcom, tylko by zwiększyć popyt na kredyt wśród przedsiębiorców i w ten sposób pobudzić gospodarkę. Widać już wyraźnie, że to nie działa. Rada robi swoje, a banki – swoje, koszty kredytów dla firm nie spadły znacząco, a obniżki nie przyniosły upragnionego ożywienia gospodarczego. Prognozy wzrostu PKB na ten rok oscylują wokół zaledwie 2,5 procent. To stanowczo za mało, żeby przeciętny zjadacz chleba odczuł poprawę swojej sytuacji.

-- Poziom podstawowych stóp procentowych obecnie jest rekordowo niski, jednak trudno udowodnić, że przyczynił się on do wzrostu zatrudnienia. Co ciekawe, polityka taka nie doprowadziła również do wzrostu inflacji. Niski koszt kapitału nie przełożył się także wyraźnie na dostępność kredytu na cele działalności gospodarczej

-- uważa dr Stanisław Jan Adamczyk, makler i finansista związany z GPW w Warszawie, od początku jej powstania. Nadpłynność wygenerowana w ten sposób w globalnych instytucjach finansowych wyrwała się spod kontroli, zalewając strumieniami pieniądza giełdy papierów wartościowych i zwiększając nierówności dochodowe.

NBP dba o inflację, ale o wzrost gospodarczy już nie, a jeśli nawet, to robi to nieskutecznie. Do tego profesorowi zdarza się mijać z prawdą i forsować szalone pomysły. Na ostatniej konferencji prasowej, po spotkaniu RPP Marek Belka raczył stwierdzić, że nie jest też bardzo zmartwiony utrzymującym się niskim tempem wzrostu cen, bo nie wynika ono ze słabości gospodarki. Jak wyjaśnił, mamy raczej do czynienia z importem niskiej inflacji poprzez ceny paliw czy żywności. To nieprawda. Niskie ceny artykułów, głównie tych przemysłowych, utrzymują się właśnie w efekcie słabego popytu konsumpcyjnego. Gdy Polacy niemal nie mają już czego do gara włożyć, nie będą robić zbytecznych wydatków. To więcej, niż oczywiste. W powszechnym odczuciu też – wbrew gusowskim danym – żywność stale i systematycznie drożeje, a nie tanieje, jakby chciał tego prof. Marek Belka. Z paliwami zaś bywało przez ostatni rok różnie – raz drożały, raz taniały, w zależności od sytuacji na światowych rynkach.

Za to prof. Marek Belka chciał w pewnym momencie, byśmy jak najszybciej przyjęli euro, co ma być cudownym panaceum na wiele naszych problemów. Stwierdził był, że kryzys ukraiński powinien skłonić Polskę do zastanowienia, czy nie wejść szybciej do strefy euro, bez okresu przejściowego przebywania w tzw. korytarzu walutowym ERM2. Potem się jednak z tego wycofał i wytłumaczył - opowiadając wszędzie, że nie należy się z tym spieszyć. Zobaczymy, czy tak łatwo uda mu się wytłumaczyć przed sejmem z ubiegłorocznego, zerowego wyniku NBP. Ale to już jest inna historia – jak mawiał pisarz Kipling.

tytuł

----------------------------------------------------

----------------------------------------------------

W naszym internetowym sklepie wSklepiku.pl - oferujemy książki, audiobooki, czasopisma oraz unikatowe gadżety portalu wPolityce.pl.

Gwarantujemy szybką wysyłkę i atrakcyjne ceny.Zapraszamy!

Powiązane tematy

Komentarze