Opinie

www.sxc.hu
www.sxc.hu

Niewiele dzieli nas od cywilizacji śmierci - kryterium wartości życia staje się jego finansowa opłacalność

Luiza Dobrzyńska

Luiza Dobrzyńska

Luiza Dobrzyńska jest pisarką, prowadzi blog "Stara Panna i Morze".

  • Opublikowano: 10 lipca 2014, 09:56

  • Powiększ tekst

Zdeformowane maleństwo, którego profesor Chazan nie chciał „wyskrobać”, zmarło – mam nadzieję, że samo z siebie. Choć miałabym wątpliwości. Oczywiście to dostarczyło dalszej pożywki zwolennikom aborcji, najchętniej widzący by niepokornego doktora na szubienicy. Bardzo dużo to mówi o naszym społeczeństwie i w ogóle o współczesnym świecie.

Zrobiliśmy się bardzo wygodni. Podstawowym pojęciem społecznym staje się hedotropizm, dążenie do szczęścia za wszelką cenę. Wszystko, co zakłóca naszą wygodę, chcemy likwidować i domagamy się, by prawa stanowiono pod tym właśnie kątem. Zawadza nam nieplanowane bądź kalekie dziecko? Usunąć. Przeszkadza starsza lub obłożnie chora osoba? Do domu opieki lub hospicjum, niech się nią martwią ci, którym płacą za taką robotę. Bo „człowiekiem” jest tylko zdrowa małpka, chora lub upośledzona to „odpad biologiczny”, który absorbuje uwagę, generuje koszty i ogólnie brudzi nasz szczęśliwy pejzaż. „Z litości” należy go usunąć. Najczarniejsze wizje pisarzy sf spełniają się na naszych oczach, a społeczeństwa w swej masie jeszcze temu przyklaskują. Mało tego, ludzi sprzeciwiających się temu traktują jak wrogów publicznych nr 1. Dochodzi do swoistej schizofrenii, w myśl której jednych ludzi zabijać nie wolno, a drugich tak – mało tego, odmowa zabicia traktowana jest jak przestępstwo, choć nie wiadomo, w myśl jakiego przepisu prawnego. Eutanazja niby nie jest oficjalnie w Polsce dopuszczalna, ale każdy wie, że praktykuje się ją po cichu i przymyka się na to oczy. Bo tak będzie lepiej, bo ktoś tam jest w śpiączce, bo cierpi, bo i tak umiera... bo blokuje miejsce w szpitalu... powodów jest cała masa. No dobrze, można się nawet z nimi zgodzić, tylko do czego nas to doprowadzi?

Cokolwiek można powiedzieć o chrześcijaństwie, zwłaszcza w jego wiekach średnich, to właśnie ono było pierwszą filozofią, która uznała życie każdej ludzkiej istoty za nietykalne. Co było potem, wszyscy wiemy. Nastąpiło wykrzywienie i zwyrodnienie pierwotnych zasad – ale podkreślmy, co było najpierw. A może lepiej też spójrzmy właśnie na to, co było potem. Jakie nieszczęścia spowodowało uznanie za umowną tej właśnie podstawowej zasady pierwszych chrześcijan. Wszystko inne zostało, uznano za względne tylko pojęcie „człowiek” lub „bliźni”. I jaki był efekt? Krucjaty, stosy, eksterminacja całych kultur. A systemy społeczne oparte na likwidacji „zbędnych jednostek”? Rosja bolszewicka, III Rzesza, ZSRR, Korea Północna, Kambodża? Od rzemyczka do koziczka, jak mówi stara wyliczanka. Dziś z litości mordujemy zdeformowane dziecko, jutro człowieka okaleczonego w wypadku, pojutrze bezrobotnego. Wszystko w imię „wyższego dobra”. Z tym że Bogiem nie jest już Adonai, Chrystus czy Allach, tylko masymalna wygoda jednostki.

Obecnie chrześcijaństwo jest, jak wiadomo, bardzo passe. Co za tym idzie, jego ideały też. Zasada, że w świetle prawa życie ludzkie jest nietykalne, dawno więc odeszła do lamusa. Niewiele czasu zostało do dnia, w którym w ogóle się ją skreśli. Plus: łatwo będzie o aborcje i przestanie się w końcu zwalczać jakże potrzebną karę śmierci dla różnych zwyrodnialców. Minus: trzeba będzie się modlić do wszystkich możliwych bogów o to, żeby człowiek nie zachorował na coś poważnego. Bo jeśli odpowiednia komisja uzna, że „bardziej humanitarnie” będzie nas uśpić.... Jeśli administracja dojdzie do wniosku, ze nasze leczenie przekroczy prognozowaną kwotę, jaką dla nas ustalono...

Moja matka cierpi od lat na zaawansowaną polineuropatię. Nie może nawet usiąść, nie mówiąc o wstaniu z łóżka. Prawie nie widzi. Kiedy pomyślę, że między Krystyną-człowiekiem a Krystyną-odpadem-biologicznym stoję tylko ja i moja miłość, zimno mi się robi. W momencie gdy jedynym kryterium uznania kogoś za człowieka, a więc istotę pod ochroną prawa, będzie czyjeś zainteresowanie i skłonność do poświęceń, przestaniemy być ludźmi, a staniemy się społeczeństwem maszyn, w którym istotne jest tylko to, co się w sposób wymierny opłaca. Zmierzamy do tego wielkimi krokami.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych