Opinie
Prezydent USA Donald Trump w otoczeniu dziennikarzy opuszcza Światowe Forum Ekonomiczne w Davos / autor: PAP/EPA/LAURENT GILLIERON
Prezydent USA Donald Trump w otoczeniu dziennikarzy opuszcza Światowe Forum Ekonomiczne w Davos / autor: PAP/EPA/LAURENT GILLIERON

TYLKO U NAS

Unia zintegruje się kosztem USA? Grenlandia to pretekst

Stanisław Koczot

Stanisław Koczot

zastępca Redaktora Naczelnego "Gazety Bankowej" i wGospodarce.pl

  • Opublikowano: 24 stycznia 2026, 12:14

  • Powiększ tekst

Jeżeli Europa zacznie pozbywać się amerykańskich obligacji, spotka się z odwetem USA. Czy po wojnie celnej przyszła pora na o wiele groźniejszą wojnę finansową? Bruksela może wykorzystać obecny kryzys do przeprowadzenia unii fiskalnej i bankowej. Tak jak pandemia przyspieszyła integrację polityczną Unii, tak kryzys grenlandzki przyspieszy jej integrację fiskalną.

Burzę rozpętał tuż przed Światowym Forum Ekonomicznym w Davos szef badań nad rynkami walutowymi w Deutsche Bank, George Saravelos, który opublikował notatkę na temat długu USA. Analityk zasugerował, że Europa może pozbyć się amerykańskich obligacji skarbowych z powodu stanowiska USA wobec Grenlandii. Saravelos uważa, że amerykańskie papiery, znajdujące się w posiadaniu państw europejskich, mogą dać Unii możliwość wywierania nacisku na rząd w Waszyngtonie. W notatce stwierdził, że kraje europejskie posiadają amerykańskie obligacje i akcje o wartości 8 bilionów dolarów.

W środowisku, w którym geoekonomiczna stabilność sojuszu zachodniego zostaje egzystencjalnie zachwiana, nie jest jasne, dlaczego Europejczycy mieliby być tak chętni do odgrywania tej roli – napisał Saravelos.

Na reakcje Amerykanów nie trzeba było długo czekać. Scott Bessent, sekretarz skarbu USA, powiedział w Davos, że jego zdaniem jest mało prawdopodobnym, by Europa zastosowała „opcję nuklearną” w kryzysie grenlandzkim i pozbyła się swoich amerykańskich obligacji skarbowych. Taka operacja przeczyłaby „jakiejkolwiek logice”. Według jego wiedzy europejskie rządy nie rozmawiają na ten temat, a sprawa została wywołana przez raport Deutsche Bank. Bessent powiedział również, że dyrektor generalny DB, Christian Sewing, zadzwonił do niego z informacją, że odrzuca sugestię analityka.

Sprawa okazała się na tyle poważna, że głos w kwestii dywagacji Deutsche Banku zabrał również Donald Trump. W wywiadzie dla telewizji Fox Business prezydent USA powiedział, że jeśli państwa europejskie zaczną sprzedawać amerykańskie obligacje i akcje, spotka się to z „dużym odwetem” Waszyngtonu. Dodał przy tym, że to Ameryka ma w ręku „wszystkie karty”.

Opcja atomowa

Mimo zawieszenia broni w sprawie Grenlandii, temat wcale nie zniknął. O wyjściu z amerykańskiego rynku obligacji poinformował duński fundusz emerytalny PFA Pension, którego decyzję potraktowano jako precedens, który może, ale nie musi, znaleźć naśladowców (Bessent tak skomentował ruch Duńczyków: wielkość inwestycji Danii w obligacje skarbowe USA jest nieistotna). Zresztą, na co zwrócili uwagę analitycy, fundusz pozbył się papierów skarbowych zależnych od administracji, ale pozostawił w portfelu obligacje korporacyjne i akcje amerykańskich spółek, co oznacza, że wprawdzie istnieją obawy co do nieprzewidywalności Waszyngtonu, ale siła amerykańskiej gospodarki jest niepodważalna.

Siła rażenia całej Unii i Wielkiej Brytanii, które są największymi zagranicznymi posiadaczami amerykańskiego długu, jest znacznie potężniejsza niż Kopenhagi. Czy jednak Europa będzie chciała zagrać w jednej drużynie przeciwko potężnej Ameryce? Daniel Kostecki, główny analityk CMC Markets Polska twierdzi, że w monolitycznym dotąd bloku europejskich wierzycieli można dostrzec pęknięcia. Francja, która jest kluczowym graczem w sojuszu grenlandzkim, zredukowała swój amerykański portfel o ponad 14 mld dol. (co może być elementem strategii autonomicznej Paryża), z kolei Wielka Brytania i Belgia go zwiększyły (jest to prawdopodobnie wynik przepływów kapitału spekulacyjnego, a nie decyzji politycznych, ponieważ oba ośrodki pełnią funkcję globalnych centrów powierniczych), tak samo jak Norwegia. Kostecki uważa, że Europa dysponuje potencjałem do destabilizacji amerykańskiego rynku obligacji, a ekspozycja państw zaangażowanych w spór wynosi setki miliardów dolarów, co w warunkach niskiej płynności mogłoby doprowadzić do skokowego wzrostu kosztów obsługi długu USA.

Według niego, obecna sytuacja przypomina partię pokera o najwyższe stawki, a Europa wydaje się posiadać „atomową opcję” w postaci możliwości skoordynowanej wyprzedaży obligacji USA. Mogłoby sparaliżować to zdolność Waszyngtonu do finansowania deficytu. Dania pokazała, że taki ruch jest technicznie możliwy i uzasadniony z punktu widzenia zarządzania ryzykiem, twierdzi Kostecki.

Bruksela wie, co robi

Maciej Czajka, licencjonowany makler i założyciel Kompasu Rynkowego, poszedł na platformie X dalej: według niego, to Stary Kontynent trzyma palec na finansowym spuście USA. Amerykański dług znajdujący się w posiadaniu Europy to jedna trzecia gospodarki USA, z każdego pożyczonego dolara, 35 centów płynie z Europy.

„Jeśli sojusz pęknie, UE może zakręcić kurek. Prawdziwa broń atomowa to dziś „weaponizacja kapitału”. Wojna handlowa przy masowej wyprzedaży długu to pikuś” – pisze Czajka.

Całkiem możliwe, że główni europejscy gracze od dawna wiedzieli, o co tak naprawdę toczy się bitwa z Ameryką i jaką bronią dysponuje Unia. Stąd być może zapalczywość sporu o Grenlandię i wyciąganie najcięższych dział, łącznie z wysłaniem formacji wojskowych (chociaż nieuzbrojonych) na lodową wyspę. Zaskoczenie temperaturą konfliktu okazywał Scott Bessent, który apelował do państw unijnych, by „wzięły głęboki oddech”.

Może okazać się, że obecny kryzys – tak jak pandemia – to pretekst, by przeprowadzić w Europie reformy fiskalne, przed którymi wiele państw się wzbrania. Skoro dolar nie jest już „bezpieczną przystanią” (do czego stara się przekonać coraz więcej ekonomistów i polityków), niech stanie się nią euro. Nie jest to jednak możliwe bez unii fiskalnej i bankowej. Paradoksalnie, jak pisze Czajka, polityka Trumpa może zmusić UE do szybszej integracji.

Chyba, że nie trzeba jej do tego zmuszać, bo sama tego chce, i szukała tylko okazji, by wreszcie zacząć to robić.

Stanisław Koczot, zastępca redaktora naczelnego wGospodarce.pl i „Gazety Bankowej”

»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje

»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:

Obajtek ostrzega: milionom Polaków grozi ruina finansów

Usterki auta, za które stracisz dowód [Pełna lista]

Port Haller: na potrzeby gospodarki i wojska

»»Po co nam tyle złota w NBP? – oglądaj „Piątkę wGospodarce” w telewizji wPolsce24

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych