Opinie

Fot.wikipedia.org
Fot.wikipedia.org

Tajemnice Alior Banku cz. 3 – w cieniu Amber Gold

zzz zzz

  • Opublikowano: 22 sierpnia 2014, 09:24

    Aktualizacja: 22 sierpnia 2014, 11:09

  • Powiększ tekst

Ewidentne skojarzenia Alior Banku z piramidą finansową Amber Gold nie były przypadkowe. Oto trzeci rozdział kontrowersyjnej historii banku, który przejął SKOK im. Św Jana z Kęt.

Alior Bank od kilku lat szczyci się utrzymywaniem czołowej pozycji pod względem jakości obsługi wśród banków detalicznych, działających na terenie Polski. Ale, czy aby na pewno dobro i interes klienta jest dla tego banku najwyższy priorytetem? W świetle szeregu wydarzeń z Aliorem w roli głównej, które wstrząsały Polską, naprawdę ciężko w to uwierzyć.

Wystarczy wspomnieć o jednym z poważniejszych kryzysów wizerunkowych Aliora, którym była nagłośniona w 2013 roku przez wściekłych klientów banku, kwestia otwierania im zwykłych ROR-ów (za które musieli płacić) zamiast kont technicznych. Okazało się, że Alior robił to masowo i bez zgody klientów, którzy niczego nieświadomi zaczęli otrzymywać ponaglenia do zapłaty (koszt jednego monitu Alior wyliczył sobie na 40 zł plus odsetki za zwłokę). Bank pomimo ewidentnej wpadki nie chciał przyznać się do działania na szkodę klientów, przez co wielu z nich bezpowrotnie stracił.

Działo się to zresztą niedługo po tym, jak Alior Bank zaliczył najpoważniejszą porażkę wizerunkową w swoim dość krótkim życiu na rynku. Chodzi o sytuację, w której Alior musiał wszystkim wokół udowadniać, że nie jest wielbłądem i tłumaczyć, że nie ma nic wspólnego z firmą Amber Gold, odpowiedzialną za jedną z największych afer finansowych ostatnich lat w naszym kraju. Dlaczego? Otóż po wybuchu tej piramidalnej awantury o zabarwieniu politycznym (w Amber Gold uwikłani zostali czołowi politycy Platformy Obywatelskiej), polskie media zaczęły się słusznie dopatrywać ewidentnych podobieństw w kolorystyce i wzornictwie logotypów Aliora oraz Amber Gold. W przestrzeni publicznej pojawiły się pytania pod adresem banku, czy ta zbieżność jest aby na pewno przypadkowa?

Dziś wiemy, że w sensie kapitałowym obie firmy nie miały i nie mają ze sobą nic wspólnego. Sęk w tym, że przez zastanawiająco długi czas Alior Bank nie robił nic, by odciąć się skutecznie od porównań z Amber Gold. Summa summarum był to kardynalny błąd Aliora. Wybór praktycznie takiej samej identyfikacji przez szefów Amber Gold był celowym zabiegiem podszycia się pod wizerunek Alior Banku. Parabank Marcina Plichty z premedytacją został skojarzony z młodym, ambitnym i prężnie rozwijającym się bankiem. Ludzie Plichty dążyli do utrwalenia w świadomości Polaków, że znaki graficzne Alior Banku oraz Amber Gold, a nawet fonetyka logotypów są tożsame.

Pytanie, czy korzyści z tego chytrego zabiegu nie płynęły przypadkiem w obie strony? Z jednej strony bowiem Amber Gold perfidnie wykorzystywał zaufanie wypracowane przez Alior Bank. Ale z drugiej strony Alior mógł się nie odcinać od parabanku z uwagi na atrakcyjność oferty Amber Gold. Nie zapominajmy, że piramida Plichty weszła na rynek przebojem, proponując klientom hitowe, diametralnie wyższe oprocentowanie od lokat oferowanych przez klasyczne banki. Amber Gold u szczytu sławy, uznawany był przez przeciętnego Kowalskiego za najlepsze miejsce do inwestowania oszczędności życia. Kto wie, może Alior Bank postanowił skorzystać z tej famy i celowo przez długi czas, nie odcinał się od skojarzeń z Amber Gold?

Tak, czy inaczej Alior słono zapłacił za te niedomówienia. Doszło bowiem do sytuacji, gdy szef Amber Gold - Marcin Plichta (wciąż przebywający w areszcie śledczym), oświadczył na konferencji prasowej, że jego parabank przelał na konta Alior Banku 60 mln złotych na wypłaty dla swoich klientów. „Złoty chłopiec” na oczach całej Polski machał przed telewizyjnymi kamerami dokumentacją z logotypami Aliora. Dlaczego Plichta wybrał akurat Aliora, skoro jego spółka miała konta w mBanku (grupa BRE)? Być może grał na czas? Może chciał uspokoić klientów pokazując, że ich pieniądze są w bezpiecznym, budzącym zaufanie banku (mBank tkwił już wtedy w głębokim konflikcie z tzw. „nabitymi w mBank”)? A może Plichta wskazywał na swoje powiązania z Alior Bankiem, żeby wprowadzić w błąd - chodzące za nim krok w krok - służby? Tego wciąż nie wiemy.

Alior po niewczasie wyparł się powiązań z parabankiem Plichty i nawet złożył w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury. Ale dopóki cała afera nie zostanie ostatecznie wyjaśniona, Alior – chce tego, czy nie - wciąż będzie kojarzony z Amber Gold. Czy taki bank może dzisiaj budzić zaufanie, zaszczutych przez Komisję Nadzoru Finansowego, spółdzielców ze SKOK-u im. Św Jana z Kęt? Odpowiedzcie sobie Państwo sami na to pytanie.

PS Liczę szczególnie na odpowiedzi hejterów spod znaku Alior Banku, którzy z zacietrzewieniem godnym podziwu komentują moją „aliorową sagę” na portalu wGospodarce.pl.

PRZECZYTAJ POPRZEDNIE CZĘŚCI:

Tajemnice Alior Banku cz. 1

Tajemnice Alior Banku cz. 2 - francuski łącznik

CDN.

Jacek Stelmachowski

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych