Z ropą jest gorzej niż myślimy
Saudyjski koncern naftowy Saudi Aramco poinformował odbiorców w Europie, że planowane na październik dostawy ropy naftowej zostaną odwołane - podała agencja Bloomberga. Decyzja ma dotyczyć wszystkich europejskich klientów firmy. Faktyczna cena ropy naftowej, jaką muszą płacić odbiorcy, jest wyższa nawet o 20 proc. od notowań giełdowych - oceniają norwescy analitycy rynku paliw.
Bloomberg powołał się na źródła wtajemniczone w decyzję firmy. Agencja podała, że koncern poinformował co najmniej dwóch odbiorców w Europie, lecz dotyczy to wszystkich firm w Europie.
Saudyjczycy już we wrześniu odwołali część dostaw do Europy z powodu uszkodzenia ropociągu Wschód-Zachód/Petroline przez sprzymierzone z Iranem bojówki. Doniesienia Bloomberga sugerują, że przerwa potrwa dłużej.
Wśród odbiorców saudyjskiej ropy jest również Orlen
Wśród odbiorców saudyjskiej ropy jest również Orlen. Koncern w środę oznajmił, że w miejsce saudyjskich dostaw zawarł kontrakty na 16 dodatkowych dostaw ropy naftowej z innych państw, w tym z Norwegii, Wielkiej Brytanii, Algierii, Kazachstanu, Azerbejdżanu i z obu Ameryk.
Według Bloomberga rurociąg częściowo wznowi pracę w ciągu dni, a w pełni w ciągu sześciu tygodni. Jak podkreśla agencja, europejskie rafinerie zazwyczaj transportują saudyjską ropę naftową z egipskiego portu Sidi Kerir nad Morzem Śródziemnym, który jest połączony z Morzem Czerwonym rurociągiem.
Bloomberg zaznacza też, że od piątku Orlen ogłosił ponad dziesięć przetargów w „wyścigu o alternatywne dostawy”.
Analitycy: na rynku ropy jest gorzej, niż pokazują giełdy
„Na rynku ropy jest gorzej, niż pokazują giełdy. Ropa kupowana z faktyczną dostawą kosztuje obecnie o 15–20 dolarów za baryłkę więcej, niż wskazują notowania na rynku finansowym. Przy cenie przekraczającej 100 dolarów za baryłkę to dodatkowe 20 proc., które importerzy muszą doliczyć do kosztów zakupu” – powiedział E24 analityk banku Pareto Securities Tom Erik Kristiansen.
Kristiansen tłumaczył, że rafineria nie kupuje surowca za ceny z ekranu komputera z notowaniami giełdowymi, ale konkretną ropę, która ma do niej dotrzeć w określonym terminie. Gdy takich ładunków jest za mało, sprzedawcy żądają dodatkowej premii. Dlatego rafinerie płacą dziś nawet około 20 dolarów za baryłkę więcej, niż pokazują notowania giełdowe. W przypadku ropy pochodzącej z Morza Północnego premia dla dostawców może być jeszcze wyższa.
Janiv Shah z firmy analitycznej Rystad ocenił, że faktyczne ceny surowca mogą jeszcze wzrosnąć. Po ataku na rurociąg Wschód-Zachód, którym ropa trafia do portu nad Morzem Czerwonym, omijając cieśninę Ormuz, Arabia Saudyjska ograniczyła jej dostawy do tamtejszego terminala o ponad 60 proc. Zamiast 7 mln baryłek, na tankowce trafia nie więcej niż 2,6 mln baryłek ropy dziennie.
„Saudyjskie zapasy mogą podtrzymać eksport na dotychczasowym poziomie przez pięć–siedem dni. Jeśli zakłócenia potrwają dłużej, sytuacja może szybko się zmienić” – ocenił Shah.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP), Z Oslo Mieszko Czarnecki (PAP), oprac. sek
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:
Von der Leyen sztywno trzyma się Zielonego Ładu
Uważaj! Oni wyłudzają pieniądze
Toaleta dla klientów w każdym większym sklepie!?
»»Bunt twórców sztucznej inteligencji – oglądaj „Piątkę wGospodarce” w telewizji wPolsce24
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.