Opinie

fot. www.freeimages.com
fot. www.freeimages.com

Niepokojący początek roku 2016. Zamieszanie na rynkach narasta

Cezary Mech

Cezary Mech

Dr Cezary Mech, prezes Agencji Ratingu Społecznego, absolwent IESE, były zastępca szefa Kancelarii Sejmu, prezes UNFE, podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów

  • Opublikowano: 11 stycznia 2016, 20:09

    Aktualizacja: 11 stycznia 2016, 20:09

  • 14
  • Powiększ tekst

Czy kryzys handlu światowego może być „bezbolesny” dla świata Zachodu?

Zwykle rynek wykazuje nadzwyczajną zmienność pod koniec roku („window dressing”), a uspokaja się na początku roku. Początek roku 2016 zapowiada nadejście kryzysu w sytuacji gdy na Wall Street jesteśmy świadkami największych strat indeksu S&P500 od 2001 r.

Przy czym już rok 2015 dla inwestycji w amerykańskie akcje i obligacje okazał się drugim (po 2008 r.) najgorszym dwunastomiesięcznym okresem od 1995 r. Również według Renaissance Capital, gdy chodzi o emisje spółek technologicznych w USA to były one w 2015 r. na najniższym poziomie od 2009 r., a zwrot na nich przyniósł inwestorom zaledwie 0,1% zysku.

Wprawdzie nadejście kryzysu historycznie rynek kapitałowy trafnie przewidywał w ponad połowie przypadków, niemniej tym razem chmur na horyzoncie jest wyjątkowo dużo. Jak podał Raoul Pal z Global Macro Investor poziom dynamiki eksportu światowego w roku 2015 był na poziomie najniższym od roku 1958, ustępując jedynie 37%-owemu spadkowi w kryzysowym 2009 r. Osłabienie gospodarcze Chin, które wieszczyłem wielokrotnie jako efekt przywiązania juana do wzmacniającego się dolara, skutkowało systematycznym (13 w okresie ostatnich 15 miesięcy) spadkiem chińskich rezerw do poziomu 3,33 bln dol. na koniec 2015 r. z poziomu 3,99 bln dol. w czerwcu 2014 r.

W sytuacji kiedy znaczące zlewarowanie gospodarki chińskiej ogranicza możliwość monetarnego wspomożenia aktywności, a kryzys finansowy w tym kraju ma coraz silniejsze przełożenie na realną gospodarkę, już 20% wzrostu w tym kraju jest kreowana przez sektor finansowy rozbudowany w skali porównywalnej do brytyjskiej.

Efekt spowolnienia w Chinach to klęska dla krajów surowcowych świata, gdy w przypadku 42 surowców na 46 monitorowanych przez Bank Światowy, ich ceny osiągnęły poziomy najniższe od początku lat 80. XX wieku. A przecież w dobie wzmocnionego dolara należy pamiętać że dług zagraniczny państw wschodzących wzrósł w okresie ostatniego dziesięciolecia, z poziomu 900 mld dol. do 4,4 bln dol. Przy czym całość zadłużenia tych krajów według IIF eksplodowała w tym czasie z poziomu 5,4 bln dol. do poziomu 24,4 bln dol., a więc 90% ichniejszego PKB.

W efekcie tych oddziałujących na siebie procesów, według analiz banku JP Morgan wzrost krajów wysokorozwiniętych spowolni i będzie wynosił przeciętnie 1,75% w ciągu nadchodzącej dekady, a szacunki MFW mówią o możliwych konsekwencjach wzrostu oprocentowania w skali 2,5% PKB w ciągu najbliższych dwóch lat.

Również wzrost gospodarek krajów rozwijających, który w roku 2015 był najniższy od roku 2001, za wyjątkiem 2009 r. kiedy to osiągnął kryzysowe minimum 3,7% spowolni. W 2015 r. zanotował on poziom 4,3%, a więc był o 2 punkty procentowe niższy niż przeciętna dla lat 2000-2008. W tym kontekście przewidywany przez Bank Światowy wzrost wyższy o jeden punkt procentowy w latach 2017-18 należy uznać za wyjątkowo optymistyczny, gdy na zaprezentowany proces dywergencji nałożymy bolesny proces delewarowania gospodarek wschodzących. Przy czym osłabienie możliwości eksportowych będzie deprecjonowało lokalne waluty prowadząc do bankructw zadłużonych w zagranicznych dewizach podmiotów. A ten proces zwiastuje wtórnie załamanie importu światowego, gdyż jak wynika z badań „Financial Timesa” 107 krajów wschodzących, przeciętnie występuje półprocentowy spadek wolumenu importu na każdy procent osłabienia waluty.

W przeciwieństwie do geopolitycznych procesów które zwiastują nadejście ciężkich czasów, osłabienie euro w połączeniu z ekspansją monetarną EBC, Banku Japonii i obniżeniem cen ropy naftowej do poziomu 34,23 dol. za baryłkę (Brent) dają jedynie krótką nadzieję na wytchnienie w Europie i w Japonii. W Niemczech w 2015 r. zanotowano 2%-owy wzrost konsumpcji, w Japonii zaś poziom bankructw stał się najniższy od ćwierćwiecza, a udział „zdrowych” przedsiębiorstw w indeksie Topix jest dwukrotnie wyższy nic w S&P500: ("Average monthly bankruptcies in Japan dropped below 750 last year and are very likely to have ended 2015 at a 25-year low. Default rates in the bellwether construction and real estate sectors are close to historic lows and, at nearly 55 per cent, the ratio of net-cash companies in Japan's broad Topix index is more than twice that of the S&P 500 in the US.").

Gdyby nie oczekiwany efekt „zarażenia” to można byłoby uznać że nastąpiło uodpornienie przedsiębiorstw na szoki kryzysowe, gdyż bazując na danych 28 tysięcy przedsiębiorstw na świecie McKinsey Global Institute ukazał że ich zyskowność (EBTI) wzrosła trzykrotnie z 2 bln dol. do 7,2 bln dol., a względem PKB z 7,3% do prawie 10%, w okresie od 1980 r. do 2013 r. Również Indie, które po zeszłorocznej wizycie prezydenta Obamy stały się istotnym sojusznikiem tego kraju w konfrontacji z Chinami i krajami muzułmańskimi, gospodarczo przyspieszają. Potwierdzają to ostatnie projekcje indyjskiego GUSu mówiące o 7,3%-owym wzroście gospodarczym w kończącym rok finansowy 2015 marcu 2016 r. i jeszcze wyższym bo 8,1%-owym wzroście w roku obecnym kończącym się w marcu 2017 r. Również przewidywania dotyczące giełdy zakładają osiągnięcie rekordowych poziomów w roku 2016, jak i wzrostu zyskowności EPS o 12-15%.

W tym kontekście należy widzieć brak debaty o wyzwaniach stojące przed Polską polityką monetarną polegających na „odfrankowieniu”, „odeurowaniu” i „oddolaryzowaniu” naszej gospodarki jako zwiastujących nadejście kryzysu i u nas. W sytuacji kiedy inwestycje zagraniczne w Polsce wynoszą 2025 mld zł, w tym zadłużenie zagraniczne 1286 mld zł, a aż jedna trzecia zadłużenia skarbu państwa denominowana jest w walutach obcych.

Powiązane tematy

Komentarze