Opinie

www.sxc.hu
www.sxc.hu

There's no business like porn business - czy Donald Tusk chroni pornobiznes?

Rafał Zaza

Dziennikarz i publicysta ekonomiczny

  • Opublikowano: 1 sierpnia 2013, 16:17

    Aktualizacja: 1 sierpnia 2013, 16:18

  • 32
  • Powiększ tekst

Dla niektórych równa się wolności sieci. Równa się prawu wyboru. Tak uważa premier Polski. Przypochlebia się dużej części wyborców. Czy może chroni interesy pornobisnesu?

- Nie zakładamy żadnych działań ani prac, jeśli chodzi o blokowanie dostępu do legalnych treści, nawet jeśli nam estetycznie czy etycznie nie odpowiadają. – powiedział Donald Tusk na wieść o tym, że Wielka Brytania chcąc chronić dzieci blokując dostęp do pornografii w internecie. A internet nazwał oazą wolności.

Ludzkość zawsze uczyła się na błędach. Czasem boleśnie. Opium dziś uznane za szkodliwą substancję niszczącą organy człowieka i powodującą długotrwałe zaniki pamięci, jeszcze w XIX wieku uznawano za lekarstwo uśmierzające ból i łagodzące kaszel. Podobnie było z wieloma innymi narkotykami. LSD w połowie ubiegłego wieku wyprowadzili  z laboratoriów  psycholodzy i psychiatrzy uważając je za panaceum na wiele zaburzeń psychicznych, ale i środek do osiągnięcia wewnętrznej harmonii. W latach 50-tych i 60-tych było ono legalnym i dostępnym środkiem psychotropowym. Także nikotyna uchodziła bardzo długo za medykament i palono ją w celach zdrowotnych. Francuski lekarz, Jeana Nicot w XVI wieku zalecał tytoń jako lek.

Gdzie leżą granice?

Czy to samo da się powiedzieć o pornografii? Jak najbardziej. Rewolucja seksualna spowodowała, że oglądanie niegrzecznych filmów i obrazków przestało być rzeczą wstydliwą, a miało przyczynić się do poprawy jakości życia seksualnego oglądających. A nawet zapobiec gwałtom rozładowując napięcie seksualne.

Rzeczywistość okazała się nie tak kolorowa. Zboczeńcy nadał przemocą biorą kobiety. Mogą to robić nawet w sposób bardziej okrutny, gdyż filmy erotyczne nierzadko dają pokazy wyrafinowanej przemocy. Na pornografii nie zostawia też suchej nitki Zbigniew Lew-Starowicz.

- Generalnie jestem za tym, aby młodzież nie miała kontaktu z porno – mówił profesor w wywiadzie dla Onet.pl - Nasycenie pornografią mózgu osoby, która jest daleko przed inicjacją seksualną, nie jest zdrowe. Podkreślił, że w Polsce można zaobserwować rosnącą liczbę osób uzależnionych od pornografii i seksu.

Wiadomo też, że pornografia zamiast spowodować, że intymność staje się bardziej atrakcyjna, wywołuje liczne kompleksy. Wiele osób zamiast zapalać światło w sypialni, zaczęło je przygaszać wstydząc się, że zostali przez naturę obdarzeni mniej hojnie, niż aktorzy filmików. Nadprzyrodzone możliwości i cyrkowe wygibasy aktorów zgoła nie sprzyjają edukacyjnej roli różowej serii. Niezaznajomieni wcześniej z tematem młodzi początkujący wynoszą wręcz błędne mniemanie o tym jak powinno wyglądać normalne pożycie dwojga kochających się osób.

Tusk ma rację?

Chciałoby się powiedzieć, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Trudno podejrzewać Tuska o czerpanie zysków z pornografii. Chyba, że dotyczy to jakiś posłów czy zaprzyjaźnionych, wpływowych działaczy . Pornografia przynosi niebagatelne zyski. Z analiz robionych przez firmę Jupiter Research wynika, że dochody branży już w tym roku,  uzyskane tylko od użytkowników internetu mobilnego wyniosą niemal miliard dolarów. Głównym subskrybentem różowych stronek (70 proc.) są mieszkańcy Ameryki Północnej i Europy Zachodniej. W krajach dawnego bloku wschodniego hamulcem są wciąż jeszcze kiepskie plany taryfowe na internet mobilny.

Co sekundę na pornografię w internecie wydaje się blisko 3000 dolarów. Domena o nazwie sex.com sprzedana została za 14 mln dolarów.

- Bez witryn porno sieć internetu nie rozrosłaby się tak szybko – podkreśla Lewis Perdue w swojej książce „Eroticabiz”.

Szczególnie, że mnóstwo jest stron darmowych, gdzie można obejrzeć obrazki lub krótkie filmiki z roznegliżowanymi parami uprawiającymi seks. Razem z płatnymi stanowią ok. 12 proc. wszystkich witryn w sieci. Ogląda je ponoć aż 96 proc. Polaków, przy tylko 72 proc. Amerykanów. Mowa o mężczyznach, chociaż erotyka ma sporo zwolenniczek wśród pań. Może dlatego nasz premier nie kwapi się z ograniczeniem dostępu do takich treści w ogólnodostępnej sieci. W końcu to jest ogromna rzesza potencjalnych wyborców. Nauczony aferą, jaka rozpętała się przy ratyfikacji ACTA, woli nie być zmuszony do ponownego wycofywania się rakiem z ograniczeń dotyczących serfowania po internecie.

- Wolelibyśmy, żeby wspólnie czuwać, głównie żeby rodzina czuwała, żeby dzieci nie miały dostępu do treści przeznaczonych wyłącznie dla dorosłych – stwierdził dość beztrosko premier.

Problem w tym, że żadne filtry nie ochronią malucha przed możliwością natknięcia się na szkodliwe  treści. Rodzic także nie może przecież spędzać razem z dzieckiem każdej minuty, kiedy ono szuka czegoś w sieci. Osoby zarabiające na pornografii dokładają wszelkich starań, by trafiała ona do jak największej liczby użytkowników internetu. Nawet niewinne bajki już stanowią poważne zagrożenie. Wystarczy wpisać do wyszukiwarki hasło „Czerwony Kapturek”, a wyskoczy kilkanaście linków prowadzących wprost do stron zawierających pornografię. Nawet Harry Potter – dziecko czarodziej, może zwieść swojego fana na manowce ostrej erotyki.

Nie wszyscy podzielają jednak pogląd, że pornografia i dziecko nie chodzą w parze. Zadziwiający trend w wychowywaniu najmłodszych lansują psychologowie w Norwegii. Ich zdaniem, dzieci powinny oglądać pornografię w towarzystwie rodziców. I to jak najwcześniej. Matka i ojciec najwyraźniej potrzebni są w tym przypadku do tego, by dziecko w pełni zrozumiało, co dzieje się na ekranie.

Dobroczynności porno nie potwierdza raport grupy edukatorów seksualnych Ponton, dotyczący wakacyjnej edycji telefonu zaufania. Polskie nastolatki czerpią swoją wiedzę o seksie na ogół z pornografii. Seksuolodzy i terapeuci z większości krajów są zgodni co o tego, że dzieci silnie uzależniają się od takich treści. Najmłodsi polscy pacjenci mają nawet 8 lat.

Tusk łamie prawo

Premier podjął decyzję z pewnością zadowalającą wielu użytkowników globalnej sieci. Jednak nie rozgrzesza go nieznajomość polskiego prawa.

Mówi ono:

Kto małoletniemu poniżej lat 15 prezentuje treści pornograficzne lub udostępnia mu przedmioty mające taki charakter albo rozpowszechnia treści pornograficzne w sposób umożliwiający takiemu małoletniemu zapoznanie się z nimi, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. (Kodeks karny, artykuł 202 § 2).

Wiadomości Google

Kliknij Obserwuj i bądź na bieżąco!

Powiązane tematy

Komentarze