Czy dolar wykona kolejny krok?
Czwartkowy handel nie przebiega w pozytywnych nastrojach, ale ruchy nie są mimo wszystko zbyt mocne. Inwestorom nie pomagają coraz słabsze dane, zarówno ze strefy euro, jak i z Polski. Dolar wciąż nie potrafi wykonać kolejnego dużego kroku umocnienia, dzięki czemu złoty pozostaje w niezłej pozycji.
Nastroje coraz gorsze
Przedłużający się konflikt na Bliskim Wschodzie coraz wyraźniej wpływa na nastroje w europejskich przedsiębiorstwach. A przynajmniej taki wniosek można wyciągnąć z najnowszych wskaźników PMI, badających nastawienie menedżerów odpowiedzialnych za zamówienia. Wręcz o tąpnięciu można mówić we Francji, gdzie przemysłowy subindeks zleciał z 52,8 pkt do 48,9 pkt (prognoza 52,1 pkt). Jednak to i tak była ta lepsza informacja znad Sekwany, bo tragicznie zaprezentował się odczyt dla gałęzi usługowej. Oczekiwano, że rezultat pozostanie bliski poprzedniej publikacji (46,5 pkt), a on tąpnął i zatrzymał się dopiero na 42,9 pkt. To najgorszy wynik od listopada 2020 roku, czyli czasu pandemicznych restrykcji. Niektórzy mogą szukać pocieszenia w usługowym PMI z Niemiec, które wzrosło powyżej konsensusu do 47,8 pkt. Niestety dla równowagi przemysłowy wskaźnik spadł za Odrą zdecydowanie poniżej poprzedniego odczytu i oczekiwań – wykazał 49,9 pkt, czyli na dodatek przebił granicę 50 pkt, która oddziela ekspansję od recesji. Skoro dwie największe gospodarki wypadły tak blado, to publikacje dla całej strefy euro nie mogły przynieść za wiele dobrego. Przemysłowe PMI jeszcze znalazło się po dobrej stronie mocy z 51,4 pkt (widać mimo wszystko negatywny trend), ale usługi to już tylko 46,4 pkt, czyli najsłabiej od lutego 2021 roku. Wyraźnie dostrzegamy, że sektor usług znalazł się już w odwrocie, obawy o koszty energii, słabnący popyt i ciągła niepewność nie pozwalają na pozytywne przewidywania. Jeszcze jakoś trzyma się przemysł, ale w miarę zmniejszania się zapasów i równoczesnego przedłużania turbulencji mających źródło w Zatoce Perskiej, także ten sektor powinien osuwać się w danych. Taki obraz utrudnia EBC podjęcie decyzji o podwyżce stóp, która będzie jeszcze bardziej chłodzić aktywność gospodarczą. W ten sposób pakiet dzisiejszych publikacji nie mógł pomóc wspólnej walucie.
Polskie dane twardym orzechem dla RPP
Czwartkowy kalendarz makro jest całkiem obfity, także w przypadku Polski. Negatywnie pokazała się inflacja producencka, która w kwietniu w ujęciu rocznym wyniosła +1,9 proc.. To najwyższy rezultat tego wskaźnika od maja 2023 roku, a od tamtego momentu PPI znajdowało się cały czas w strefie deflacyjnej. Niestety należy tę publikację traktować jako sygnał przed dalszym wzrostem inflacji konsumenckiej, ponieważ producenci w pewnym momencie muszą zacząć przenosić wyższe koszty na końcowego odbiorcę. Taki odczyt staje się też przyczynkiem do dyskusji o podwyżkach stóp procentowych w naszym kraju. Chłodząco na te oczekiwania mogłaby wpływać produkcja przemysłowa, która rosła zdecydowanie poniżej prognoz, czyli o 3,1 proc. rdr. Jednak zdecydowanie ważniejszą publikacją w tym kontekście są płace w sektorze przedsiębiorstw (+9 pracowników). Urosły one tylko o 5,4 proc. rdr, co jest najsłabszym wynikiem od początku 2021 roku. Oznacza to, że presja płacowa jest w dalszym ciągu w odwrocie, więc chociaż ten aspekt nie wywołuje potrzeby nagłych ruchów ze strony RPP. Mimo wszystko bankierzy centralni stają przed coraz trudniejszym wyzwaniem ważenia bardzo przeciwstawnych czynników. Powyższy pakiet danych miał ograniczony wpływ na złotego, który pozostaje głównie pod wpływem wydarzeń na szerokim rynku.
Czwartkowy negatywny zastój
W czwartek nastroje znowu się pogarszają i to pomimo otoczenia przynajmniej w teorii pozytywnych sygnałów. Nie pomaga jako takie zmniejszenie napięcia na Bliskim Wschodzie. Nie pomógł raport kwartalny Nvidii oraz mocarstwowe plany największej spółki świata. Nie pomogło ogłoszenie przez Elona Muska rekordowego IPO na Wall Street. Spacex chce zebrać z wejścia na giełdę skromne 75 mld USD. Może dzisiejsze rynkowe ruchy nie są spektakularne, ale nie napawają optymizmem. Jeszcze w Azji obraz był mieszany, mocne spadki w Chinach rekompensowały pokaźne wzrosty w Japonii (+3,14 proc.) i Australii (+1,4 proc.). W Europie króluje już czerwień, od skromnego Amsterdamu (-0,2 proc.) po coraz bardziej dołujące Frankfurt i Madryt (-0,7 proc.). Za rynkami bazowymi podąża Warszawa, gdzie WIG20 spada o 0,5 proc.. Kontrakty na Wall Street wskazują na negatywne otwarcie także za oceanem. Na rynku walutowym dolar znowu przeciąga linę na swoją stronę, ale wciąż ma problem z trwałym zejściem poniżej 1,16 na EUR/USD. Przekłada się to na symboliczne straty polskiego złotego. Kurs dolara nie może wyjść powyżej 3,66 zł, kurs euro jest poniżej 4,25 zł, kurs franka to 4,64 zł, a kurs funta przekracza 4,91 zł. Odbija rynek ropy naftowej, za lipcowy kontrakt na europejską odmianę Brent trzeba płacić znowu 107 USD, a amerykańska WTI przekroczyła ponownie okrągłe 100 USD.
Adam Fuchs, analityk walutowy Walutomat.pl
Przedstawione poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.