Analizy
Siedziba centrali Nvidia w Taipei na Tajwanie / autor: PAP/EPA/RITCHIE B. TONGO
Siedziba centrali Nvidia w Taipei na Tajwanie / autor: PAP/EPA/RITCHIE B. TONGO

Nvidia między euforią a sceptycyzmem inwestorów

Paweł Majtkowski, analityk eToro

Paweł Majtkowski, analityk eToro

  • Opublikowano: 21 maja 2026, 14:42

  • Powiększ tekst

Nvidia znów pokazała wyniki, które jeszcze niedawno mogłyby wystarczyć do wywołania kolejnej fali euforii na Wall Street. Przychody i zyski okazały się lepsze od oczekiwań, prognoza na bieżący kwartał wyraźnie przebiła konsensus, a segment centrów danych nadal rośnie w tempie imponującym nawet jak na spółkę będącą symbolem boomu na sztuczną inteligencję. Mimo to kurs akcji prawie nie drgnął. Ta chłodna reakcja rynku pokazuje, że inwestorzy przyzwyczaili się już do perfekcji i dziś nie pytają wyłącznie o to, czy AI będzie zmieniać gospodarkę, lecz także o to, ile tej przyszłości jest już w cenach akcji. Nvidia próbuje przekonywać, że sztuczna inteligencja wychodzi poza wielkie centra danych i zaczyna realnie zmieniać biznes, administrację oraz świat fizyczny. Coraz mocniej powraca jednak pytanie, czy w tej nowej, bardziej masowej fazie rozwoju AI spółka utrzyma swoją obecną dominację. Ten sceptycyzm widać również wśród polskich inwestorów indywidualnych, po raz pierwszy więcej osób spodziewa się spadków niż wzrostów cen akcji z segmentu AI.

Same liczby trudno nazwać rozczarowaniem. Przychody Nvidii wyniosły 81,6 mld dolarów i były o 85 proc. wyższe niż w analogicznym kwartale poprzedniego roku. Najważniejszy segment centrów danych przyniósł 75,2 mld dolarów przychodów, co oznacza wzrost o 92 proc. Dla firmy tej wielkości utrzymywanie takiego tempa rozwoju jest czymś wyjątkowym. Prognoza na kolejny kwartał (kończący się w lipcu 2026) wynosi około 91 mld dolarów, czyli wyraźnie więcej niż oczekiwane przez rynek 87 mld dolarów. Skorygowana marża brutto sięgnęła 75 proc., co pokazuje, że Nvidia nie tylko szybko rośnie, ale nadal potrafi bardzo dobrze zarabiać na tym wzroście. Zarząd podniósł także kwartalną dywidendę z 1 centa do 25 centów na akcję oraz zatwierdził kolejny skup akcji własnych o wartości 80 mld dolarów. To jasny sygnał wysłany do akcjonariuszy: firma chce dzielić się gotówką i podtrzymać zaufanie rynku, nawet jeśli powtórzenie spektakularnych wzrostów kursu z ostatnich lat będzie coraz trudniejsze. 

Rynek oczekuje jednak od Nvidii coraz więcej. Spółka przez ostatnie lata przyzwyczaiła inwestorów do tego, że przebija prognozy, podnosi oczekiwania i pozostaje głównym beneficjentem globalnego wyścigu o infrastrukturę sztucznej inteligencji. Dlatego nawet bardzo dobre dane mogą dziś wywoływać ograniczoną reakcję kursu. Wycena akcji zaczęła przypominać bardzo wysoko zawieszoną poprzeczkę. By ponownie rozpalić entuzjazm, nie wystarczy już osiągnięcie świetnych wyników. Trzeba jeszcze przekonać rynek, że kolejne lata przyniosą równie szybki wzrost, a konkurencja nie odbierze spółce najważniejszej części rynkowego tortu. 

Wyniki pokazały jednocześnie, że historia wzrostu Nvidii coraz mocniej wychodzi poza same układy graficzne. Przychody z segmentu sieciowego wyniosły 14,8 mld dolarów i były wyraźnie wyższe od oczekiwanych przez analityków 12,7 mld dolarów. To ważny sygnał, bo wraz z budową wielkich „fabryk sztucznej inteligencji” sama warstwa sieciowa staje się czymś więcej niż technicznym dodatkiem do procesorów graficznych. Jednocześnie na rynku coraz wyraźniej widać zwrot w stronę tzw. agentowej sztucznej inteligencji, czyli systemów AI zdolnych do bardziej samodzielnego wykonywania zadań. To kolejna warstwa obecnego boomu, bo AI przestaje być wyłącznie narzędziem odpowiadającym na pytania, a zaczyna działać jak cyfrowy pracownik wykonujący konkretne procesy. Nvidia nadal zajmuje pierwsze miejsce w tym wyścigu, ale na rynku procesorów silną pozycję mają także Intel i AMD. Nieprzypadkowo akcje obu tych spółek wzrosły w tym roku ponad dwukrotnie. Inwestorzy zaczęli dostrzegać, że wraz z rozwojem AI wartość będzie rozlewać się szerzej po całym rynku technologii obliczeniowych, a nie tylko po segmencie układów graficznych. 

Kolejną falą może być fizyczna implementacja sztucznej inteligencji, czyli roboty, autonomiczne pojazdy, inteligentne maszyny i systemy działające w realnym świecie. To moment, w którym AI wychodzi z serwerowni, ekranów komputerów i aplikacji, a zaczyna trafiać do fabryk, magazynów, samochodów, szpitali czy urzędów. Dla Nvidii jest to ogromna szansa, ale także nowe wyzwanie. Im bardziej sztuczna inteligencja staje się technologią powszechną, tym więcej firm będzie próbowało przejąć część tego rynku. Dominacja w pierwszej fazie rewolucji AI nie musi automatycznie oznaczać równie silnej pozycji w każdej kolejnej fazie. 

Ostrożniejsze podejście do AI widać także wśród polskich inwestorów indywidualnych. Po wielu kwartałach, w których sztuczna inteligencja była niemal synonimem wzrostu, nastroje zaczynają się wyraźnie chłodzić. Najnowszy raport eToro Puls Inwestora Indywidualnego pokazuje, że tylko 26 proc. Polaków oczekuje wzrostu cen akcji spółek związanych z AI w 2026 roku, podczas gdy jeszcze w I kwartale 2025 roku było to 33 proc. Co ważniejsze, po raz pierwszy więcej inwestorów spodziewa się spadków niż wzrostów w tym segmencie — odpowiednio 29 proc. wobec 26 proc. To istotna zmiana, szczególnie na tle globalnym, gdzie optymiści nadal mają przewagę. Podobne ochłodzenie widać w podejściu do największych amerykańskich spółek technologicznych. Obecnie 43 proc. polskich inwestorów uważa, że „Magnificent 7” poradzi sobie w 2026 roku lepiej niż szeroki rynek, podczas gdy na początku 2025 roku było to 52 proc. 

W kontekście Nvidii oznacza to, że nawet bardzo dobre wyniki finansowe mogą już nie wystarczać do utrzymania jednoznacznie pozytywnej narracji. Rynek zaczyna zadawać trudniejsze pytania. Nie tylko o to, czy sztuczna inteligencja zmieni gospodarkę, bo co do tego inwestorzy mają coraz mniej wątpliwości. Kluczowe staje się pytanie, kto najwięcej na tej zmianie zarobi i czy obecne wyceny nie zakładają już zbyt dużej części przyszłego wzrostu. Nvidia nadal pozostaje w centrum rewolucji AI, ale inwestorzy coraz wyraźniej odróżniają wiarę w technologię od bezwarunkowej wiary w dalszy wzrost każdej spółki z nią związanej. A wraz z dojrzewaniem rynku sztucznej inteligencji kapitał może coraz częściej płynąć także do spółek dostarczających sieci, procesory, pamięci, energię, oprogramowanie, robotykę i infrastrukturę potrzebną do działania AI w realnej gospodarce. 

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych