Nie będzie prowadzenia inwestorów za rękę
Wczorajszy panel w Sintrze nie przyniósł przełomu w polityce pieniężnej, ale pokazał, jak banki centralne chcą rozmawiać z rynkiem w kolejnych miesiącach. Najdalej poszedł szef Fed, który konsekwentnie odcina się od rozbudowanego forward guidance. Ma być mniej prognozowania decyzji, mniej prowadzenia inwestorów za rękę i więcej dyskusji wewnątrz FOMC. Problem polega na tym, że ograniczenie komunikacji nie likwiduje oczekiwań. A mniej mówienia nie zawsze oznacza mniej szumu.
Warsh jednak błysnął szponami
W Sintrze Kevin Warsh, Christine Lagarde, Andrew Bailey i Tiff Macklem unikali wyznaczania konkretnej ścieżki stóp, podkreślając znaczenie elastyczności i napływających danych. Sam Warsh utrzymał jastrzębi punkt wyjścia. Zapowiedział, że rozczaruje tych, którzy liczą na tolerowanie inflacji powyżej 2 proc. i ponownie podkreślił niezależność Rezerwy Federalnej. Jednocześnie przyznał, że w ostatnich tygodniach obniżyły się oczekiwania inflacyjne oraz ryzyko dalszego wzrostu cen. To właśnie druga część wypowiedzi okazała się dla rynku ważniejsza. Podczas panelu dolar osłabiał się i oddawał część wcześniejszych wzrostów, a inwestorzy lekko ograniczyli zakłady na szybkie zacieśnienie polityki. Nie oznacza to jednak powrotu dyskusji o obniżkach. Bazowym terminem pierwszej podwyżki pozostaje wrzesień – rynek wycenia prawdopodobieństwo takiego ruchu na około 65 proc.. Natomiast grudzień nadal pozostaje możliwym terminem drugiego kroku.
Milczenie jest złotem
Pozostali uczestnicy panelu przypomnieli, że nie wszystkie banki centralne znajdują się w tym samym miejscu. Lagarde oceniła, że po spadku cen ropy bilans ryzyk dla wzrostu i inflacji w strefie euro stał się bardziej zrównoważony. Bailey wyraźnie zaznaczył natomiast, że obniżki stóp w Wielkiej Brytanii nie wróciły na stół. Wspólny był więc nie kierunek przyszłych decyzji, lecz niechęć do składania obietnic. Bankierzy nie chcą ponownie zostać zakładnikami prognoz, które przy pierwszym większym szoku trzeba będzie odwoływać. To zrozumiałe, choć trudno uznać milczenie za idealny sposób budowania przewidywalności polityki pieniężnej. Dla rynku walutowego oznacza to większą zależność od kolejnych publikacji. Mocne dane z USA będą przybliżały wrześniową podwyżkę i podtrzymywały przewagę dolara, natomiast oznaki słabnięcia inflacji lub rynku pracy mogą szybko redukować najbardziej jastrzębie wyceny. Sintra nie podważyła scenariusza dalszego zacieśnienia przez Fed, ale pokazała, że droga do dwóch podwyżek nie jest jeszcze przesądzona.
Teraz przemówią dane
Po Sintrze rynek szybko wraca do liczb, a najważniejszy test nadejdzie dziś o 14:30 wraz z amerykańskim raportem z rynku pracy. Konsensus zakłada wzrost zatrudnienia o 110 tys., utrzymanie bezrobocia na poziomie 4,3 proc. oraz wzrost płac o 0,3 proc. m/m i 3,5 proc. r/r. Mocniejszy zestaw wsparłby scenariusz wrześniowej podwyżki Fed i pozostawił grudzień w grze jako termin drugiego ruchu. Słabsze dane nie muszą jeszcze odwrócić kierunku polityki pieniężnej, ale pokazałyby, że rynek trochę za chętnie dopisał Warshowi kolejne jastrzębie rozdziały. Wcześniej stopa bezrobocia w strefie euro spadła do 6,2 proc., a szwajcarska inflacja utrzymała się na niskim poziomie 0,5 proc. r/r.
Na rynku walutowym EURPLN pozostaje w pobliżu 4,29, dolar kosztuje około 3,76 zł, a EURUSD po chwilowym wyjściu wyżej wraca w okolice 1,14$. Najwięcej emocji przynosi jednak jen. Nagły spadek USDJPY z okolic 162,7 wywołał podejrzenia o interwencję. Formalnie takie działania zleca japońskie Ministerstwo Finansów, a Bank Japonii jedynie je wykonuje. Tokio nie potwierdziło wejścia na rynek, ale najwyraźniej uznało, że warto przypomnieć spekulantom o swojej obecności.
Krzysztof Adamczak, analityk walutowy Walutomat.pl
Przedstawione poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.