Burza przed ciszą
Analitycy z mieszanymi oczekiwaniami podchodzili do wczorajszego posiedzenia FOMC. Jednak – jeśli ktoś liczył, że pierwsze spotkanie pod przewodnictwem nowego szefa ograniczy się do kurtuazyjnego przywitania – to musiał się mocno zdziwić. Potężne ruchy na wykresach walutowych i tak nie oddają skali tąpnięcia ukrytego pod powierzchnią.
Warsh zgubił kropkę
Dla porządku podsumujmy: FOMC wczoraj zdecydował się utrzymać stopy procentowe na niezmienionym poziomie 3,50-3,75 proc. i była to decyzja zgodna z konsensusem rynkowym. Później rozpoczął się sztorm. Już komunikat po posiedzeniu wzbudził sporą sensację, gdyż okazał się wyjątkowo… krótki. Fed ograniczył się w nim do przedstawienia obecnej sytuacji gospodarczej, wykreślając jednocześnie wszystkie sugestie, co do jej wpływu na prowadzoną politykę pieniężną.
Zwyczajowo najwięcej emocji wzbudzały dot ploty, czyli wykres obrazujący predykcje członków FOMC, co do przyszłych poziomów stóp procentowych. I ta część show zdecydowanie nie zawiodła, a nawet wzbudziła jeszcze więcej emocji niż oczekiwano. Z wykresu ewidentnie można wywnioskować, że znacznie bliżej nam do podwyżki kosztu pieniądza niż kwartał temu. Wysłany sygnał jest jednoznacznie jastrzębi i nie może to dziwić, skoro w równolegle opublikowanych predykcjach ekonomicznych widzimy znaczące wzrosty na indeksach inflacyjnych. Analitycy jednak szybko dostrzegli, że na wykresie zabrakło jednej kropki – każdy członek FOMC stawia swoją i Warsh z tej opcji zrezygnował. Szef Fed kilkukrotnie dawał już znać, jak dużym jest przeciwnikiem tego narzędzia i na rynku spekulowano, że podczas jego kadencji Rezerwa będzie powoli odchodzić od dot plotów. Brak kropki jest wyraźnym sygnałem, że ten proces wcale nie musi przebiegać pomału.
Milczenie wcale nie jest złotem
Kevin Warsh wykorzystał wczorajsze posiedzenie, aby wysłać jasny manifest, w którą stronę ma się kierować Fed pod jego przewodnictwem. Jest on od dawna kojarzony jako wyraźny przeciwnik otwartej komunikacji banku centralnego z rynkiem i wczoraj mocno zasugerował, że era tej otwartości dobiega końca. Już podczas konferencji prasowej niewiele mówił o samej polityce pieniężnej, znacznie więcej za to o planowanych posunięciach instytucjonalnych. Zapowiedział powołanie pięciu zespołów ekspertów, które mają ocenić najważniejsze działania Fed. Pod lupę mają pójść: komunikacja z rynkiem, wysokość aktywów Rezerwy, źródła danych makroekonomicznych, wpływ sztucznej inteligencji na rynek pracy oraz coś, co określił jako ramy inflacyjne, co można odczytać jako próbę zdefiniowania na nowo głównego celu banku centralnego.
Nie taki znowu pupilek
Nowy szef Fed jest dość jednoznacznie kojarzony jako człowiek Trumpa. Istniały ogromne obawy o niezależność instytucjonalną Rezerwy pod jego przewodnictwem. Tymczasem ciężko sobie wyobrazić, by prezydent USA był wczoraj zadowolony ze swojego protegowanego. Dolar wyraźnie umocnił się na szerokim rynku, do tego mocno oberwały giełdy, a to dwa aspekty szalenie istotne dla Trumpa, który zdecydowanie woli ruchy w przeciwną stronę na tych aktywach. Do tego, choć sam Warsh jak ognia unikał forward guidance, to jednak można było wyczuć, że kwestia inflacji jest dla niego istotna. Do tego stopnia, że – choć był nominowany jako gołębia fala – to teraz można wyczuć, że wcale nie spieszno mu do obniżenia stóp procentowych.
Kartka z kalendarza
Choć teoretycznie nie brakuje dziś ważnych figur makroekonomicznych, to jednak uwaga inwestorów praktycznie całkowicie ogniskuje się na wydarzeniach z wczoraj. Bez echa praktycznie przeszły decyzje banków centralnych Wielkiej Brytanii oraz Szwajcarii. Obie decyzje utrzymały stopy procentowe na niezmienionym poziomie, co było oczekiwane przez analityków. W czwartek na rynku obserwujemy kontynuację wczorajszych ruchów. Eurodolar wcale nie tak powoli kieruje się ku 1,145 USD. Tym samym drożeje wobec złotego, dochodząc dziś do poziomu 3,72 zł. Jeszcze wczoraj przed decyzją był 7 groszy niżej. Znacznie mniejszy ruch obserwujemy względem euro, jednak i tu kierunek jest wyraźny. Kurs EURPLN dobija dziś do 4,26 zł.
Krzysztof Adamczak, analityk walutowy Walutomat.pl
Przedstawione poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.