Analizy
Prezes Rezerwy Federalnej Jerome Powell na konferencji prasowej po środowym posiedzeniu FOMC / autor: PAP/EPA/JIM LO SCALZO
Prezes Rezerwy Federalnej Jerome Powell na konferencji prasowej po środowym posiedzeniu FOMC / autor: PAP/EPA/JIM LO SCALZO

Dziewięć słów i panika na Wall Street

Krzysztof Adamczak

Krzysztof Adamczak

analityk walutowy Walutomat.pl

  • Opublikowano: 19 marca 2026, 13:54

  • Powiększ tekst

Prezes Rezerwy Federalnej Jerome Powell wczoraj wieczorem jeszcze bardziej podgrzał atmosferę na rynkach. Dzisiejsza sesja to seria kolejnych decyzji banków centralnych. Inwestorzy mają coraz mniej nadziei, że obecne szoki podażowe na ropie okażą się krótkotrwałe.

„This meeting was a mess”

Czwartkowa sesja upływa pod dyktando banków centralnych. Zanim zajmiemy się dzisiejszym deszczem decyzji, wróćmy jeszcze na chwilę do wczorajszego kluczowego dla inwestorów posiedzenia FOMC. Jerome Powell użył wczoraj wieczorem dziewięciu słów, które zamieniły sentyment na Wall Street w lodowatą panikę: not making as much progress on inflation as hoped. To deklaracja kapitulacji w walce z inflacją, która przełożyła się na natychmiastową przecenę – Dow stracił niemal 600 punktów w dołku sesji. Dot plot pozostał bez zmian: jedna obniżka w 2026, jedna w 2027, ale diabeł tkwi w szczegółach. Jeden z członków FOMC wprost wskazał możliwość podwyżki stóp jeszcze w tym roku, co stanowi radykalny sygnał jastrzębiego zwrotu. Równocześnie Fed podniósł prognozę inflacji PCE na 2026 rok do 2,7 proc. z grudniowych 2,5 proc., oficjalnie potwierdzając, że Bliski Wschód, ropa i stagflacja tworzą nieprzyjemną układankę. Powell, który odchodzi ze stanowiska za niecałe dwa miesiące, zostawia swojemu następcy Kevinowi Warshowi pole minowe – Fed jest uwięziony między słabnącym rynkiem pracy a uporczywą inflacją. Choć, tak po prawdzie, Warsh większe pretensje powinien zgłaszać do swojego promotora.

Walc na cztery banki

Dzisiejsza sesja przejdzie do historii jako jedna z najbardziej zatłoczonych w kalendarzu polityki monetarnej – cztery kluczowe banki centralne zdecydowały się ogłosić werdykty niemal równocześnie. Bank Japonii utrzymał główną stopę na poziomie 0,75 proc., najwyższym od trzydziestu lat, lecz rynek mocniej zaakcentował potencjalny koniec zacieśnienia monetarnego. USD/JPY nadal tańczy w okolicach 159 jenów za dolara, a carry trade, mimo grudniowej i lutowej podwyżki, wcale nie umarł – wręcz przeciwnie, analitycy JPMorgan prognozują osłabienie jena nawet do 165 do dolara do końca roku. Na drugim biegunie znalazł się Szwajcarski Bank Narodowy, który pozostał przy zerowej stopie – najniższej na świecie. SNB dysponuje potężnymi rezerwami walutowymi rzędu 715 miliardów franków i jasno komunikuje, że w razie dalszego umacniania się CHF sięgnie po interwencje walutowe, choć dostrzega również ryzyko przejścia na negatywne poziomy stóp procentowych. Inflacja w Szwajcarii w 2026 roku ma wynieść zaledwie 0,3 proc., co daje decydentom w Bernie komfort niewidziany nigdzie indziej. Popołudnie przyniesie jeszcze dwie decyzje – Europejski Bank Centralny o godzinie 14:15 oraz Bank Anglii o 13:00. EBC stoi przed dylematem stagflacyjnym w czystej postaci: rosnąca ropa napędza inflację, lecz równocześnie dusi wzrost gospodarczy. Bank of England ma ten sam problem, tylko w wersji z jeszcze słabszym funtem i jeszcze bardziej obolałą gospodarką po brexicie.

I znowu postrzelali

Kolejny dzień przynosi kolejną eskalację na Bliskim Wschodzie – Izrael zaatakował South Pars, największe na świecie pole gazowe dzielone przez Iran i Katar. Odpowiedź Teheranu była natychmiastowa: lista celów obejmująca saudyjską rafinerię Samref, kompleks petrochemiczny Jubail oraz katarskie Mesaieed. Ropa Brent poszybowała do 108-110 dolarów, a WTI do 98 dolarów, ale prawdziwym szokiem jest spread między oboma gatunkami – grubo ponad 10 dolarów przy typowym rozstrzale 2-3 dolarów. To sygnał, że rynek wycenia fundamentalnie różne rzeczywistości podażowe po obu stronach Atlantyku. Dubajski benchmark dla Azji przekroczył 150 dolarów za baryłkę, bijąc historyczne rekordy.

Na rynku walutowym dzisiaj dużo się dzieje. Para EURUSD znowu nie poradziła sobie z poziomem 1,145$, silnie odreagowując w górę z tego pułapu. Wyraźnie tanieje frank szwajcarski po wypowiedziach prezesa SNB Martina Schlegela. Ciekawie wygląda sytuacja na złocie, w tym tygodniu pisałem o konsolidacji przy poziomie 5000$ i potencjalnym mocnym ruchu przy jej wybiciu. Rzeczywiście ten scenariusz się realizuje, po pokonaniu dolnego ograniczenia wycena złota runęła w dół, w krótkim czasie schodząc o 300 dolarów.

Krzysztof Adamczak, analityk walutowy Walutomat.pl

Przedstawione poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych