Analizy

Zdaniem Kamila Cisowskiego stoimy u progu najgorszego sezonu wynikowego od dekady / autor: Pixabay
Zdaniem Kamila Cisowskiego stoimy u progu najgorszego sezonu wynikowego od dekady / autor: Pixabay

U progu najgorszego sezonu wynikowego od dekady

Kamil Cisowski

Kamil Cisowski

dyrektor analiz i doradztwa inwestycyjnego, Dom Inwestycyjny Xelion

  • Opublikowano · 13 lipca 2020, 09:50

  • 0
  • Powiększ tekst

Giełdy europejskie otwierały się w piątek na minusach, na co wpływ miała m.in. gorsza kondycja Azji po tym jak wzrosty zachorowań w Tokio i Hong Kongu zachwiały pewnością inwestorów, że pandemia COVID na Dalekim Wschodzie jest opanowana.

Zważywszy na lekceważenie, z którym rynki podchodzą do innych danych dotyczących koronawirusa, nie mogło ich to zatrzymać na długo i po nerwowym początku handlu zobaczyliśmy właściwie nieprzerwany ruch w górę. Wsparciem dla niego były dane o francuskiej i włoskiej produkcji przemysłowej, szczególnie te drugie, bijące na głowę oczekiwania (42,1% m/m vs. konsensus 23,5% m/m).

Główne europejskie indeksy zamykały się od 0,8% (FTSE 100) do 1,3% wyżej (FTSE MiB). Polska przez cały dzień odstawała od reszty kontynentu, finalnie WIG20 zyskał 0,3%, ale mWIG40 i sWIG80 spadały odpowiednio o 0,1% oraz 0,3%.

W pierwszym szeregu problemem staje się CD Projekt, przed którym rysuje się coraz bardziej niekorzystny obraz techniczny, wśród średnich spółek wyraźnie przeceniały się Kęty, Ten Square Games i Intercars, ale uwagę zwracała przede wszystkim utrata przez Mabion jednej trzeciej wartości po informacjach, że Celon Pharma nie planuje zwiększać swojego zaangażowania kapitałowego w spółce. S&P500 zyskało 1,1%, a NASDAQ 0,7%, tworząc dobre podłoże pod dzisiejsze wzrosty w Azji.

Nastroje, szczególnie w Tokio (zwyżka o 2,2%), są dziś szampańskie, można więc spodziewać się dziś dobrego otwarcia w Europie. Kwestia wyborów prezydenckich tworzy dodatkowe ryzyka dla Warszawy, ale niezależnie od wyniku nie powinna ona mieć poważnego wpływu na rynek na przestrzeni całego tygodnia. Prasa zwraca uwagę na ponowny wzrost napięć między Waszyngtonem i Paryżem, w wyniku którego Stany Zjednoczone planują nałożyć 25% na import francuskich towarów luksusowych, gdyby wprowadzony został podatek cyfrowy.

Nowe rekordy dziennych zachorowań na koronawirusa stają się codziennością, więc maleją efekty niedzielnych informacji z WHO (230 tys. nowych przypadków na świecie w ciągu 24 godzin) czy pogarszających się statystyk z Florydy (w piątek po raz pierwszy w USA w ciągu dnia przybyło ponad 70 tys. nowych zarażonych osób), wytłumaczalnych w dużym stopniu wzrostem liczby przeprowadzanych testów.

Oczy wszystkich będą teraz zwrócone na rozpoczynający się sezon wyników za 2Q2020, najgorszy od 4Q2008 i być może najciekawszy w historii. Oficjalny konsensus w ciągu tygodnia pogorszył się o prawie 5pp, oczekiwana jest więc dynamika zysków na poziomie -44,6% r/r.

Jak pokazują jednak doświadczenia ostatnich dwóch miesięcy, rzeczywiste dane mogą się jednak drastycznie różnić od prognoz, a np. Goldman Sachs spodziewa się tąpnięcia o -60% r/r. W ciągu najbliższych dwóch tygodni raporty poda 2/3 spółek z S&P500, w tym niemal wszystkie najważniejsze. Szczególnie ciekawe będzie, czy przez kryzys suchą stopą rzeczywiście przejdą spółki technologiczne, po których oczekuje się spadku zysku na akcję o zaledwie -9% r/r.

Powiązane tematy

Komentarze