Informacje

Kreml / autor: Pixabay
Kreml / autor: Pixabay

Washington Post: To Ukraińcy zabili ludzi Kremla

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 23 października 2023, 19:19

  • 1
  • Powiększ tekst

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) stała za zamachem na Aleksandra Dugina w ub.r, a kampania zabójstw prominentnych postaci rosyjskiego reżimu i ukraińskich kolaborantów trwa - pisze w poniedziałek „Washington Post”. Kampania ma budzić wątpliwości Waszyngtonu, który od lat inwestuje miliony dolarów w rozwój i współpracę z ukraińskimi służbami. „Jesteśmy świadkami narodzin służb wywiadowczych, które są jak Mossad w latach 70”

Jak pisze dziennik, opierając się na rozmowach z amerykańskimi i ukraińskimi przedstawicielami służb, CIA od 2015 r. miała wydać „dziesiątki milionów” dolarów, by zreformować i wzmocnić ukraiński wywiad po rosyjskiej agresji na Donbas i Krym. Ukraińcy otrzymali zaawansowane systemy inwigilacji, zapewniono im szkolenia, nową siedzibę wywiadu wojskowego, a także informacje z USA na skalę, która byłaby nie do pomyślenia przed 2015 r. Według „Washington Post” CIA do dziś utrzymuje „znaczącą” obecność w Kijowie, zaś ukraińskie służby dzielą się z nią zdobytymi informacjami.

Mimo tak bliskiej współpracy, według źródeł dziennika, ani Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), ani ukraiński wywiad wojskowy (HUR) nie informują Amerykanów o swoich operacjach „likwidacyjnych” wymierzonych w prominentnych Rosjan i ukraińskich kolaborantów. Według „WP” kampania zabójstw miała swój początek jeszcze przed inwazją na pełną skalę, a jej ofiarami byli znani dowódcy prorosyjskich wojsk w Donbasie, tacy jak Michaił Tołstych „Giwi”, których śmierć przypisywano początkowo wewnętrznym rosyjskim porachunkom.

Mimo początkowych zaprzeczeń Ukraińców ofiarą zamachu SBU - co przyznali sami przedstawiciele służby - miała być też córka prokremlowskiego ideologa Aleksandra Dugina, Daria Dugina, choć celem ataku był jej ojciec. Ukraina miała stać też m.in. za zabójstwem kapitana okrętu podwodnego Stanisława Rżyckiego w Krasnodarze i prowojennego blogera Maksyma Fomina (ps. Władlen Tatarski) w Petersburgu. Przy części z nich - a także do ataku na Most Krymski - ukraińskie agencje miały posłużyć się nieświadomymi niczego osobami.

Operacje te mają budzić niepokój i mieszane oceny zarówno po stronie amerykańskiej, jak i wśród samych Ukraińców, którzy wskazywali, że są ważniejsze cele i że w przyszłości podobne operacje mogą wymknąć się spod kontroli.

Jesteśmy świadkami narodzin służb wywiadowczych, które są jak [izraelski] Mossad w latach 70. - powiedział gazecie były przedstawiciel CIA, wskazując na izraelską służbę znaną z zabójstw poza granicami kraju.

Takie zdolności ukraińskich służb mają być również zasługą CIA, ze względu na duże wysiłki włożone w ich rozwój. Waszyngton miał wydać miliony dolarów m.in. na szkolenia z operacji za liniami wroga, zaawansowany sprzęt do wywiadu elektronicznego, czy nawet budowę nowych budynków HUR.

Zwłaszcza rozwój wywiadu wojskowego - służby młodszej i mniej obciążonej powiązaniami z Rosją i posowieckimi kadrami SBU - miał być szczególnym priorytetem USA. Stosunek CIA do SBU był bardziej nieufny, a na potrzeby tej współpracy stworzono wewnątrz służby dodatkowy, osobną i odizolowaną dyrekcję, nazwaną Dyrekcją V (kolejną stworzono do współpracy z brytyjskimi służbami).

CZYTAJ TEŻ: Już zaczyna się zwijanie torów – inwestycje do szuflad

Obliczyliśmy, że HUR był mniejszą i bardziej elastyczną organizacją, gdzie mielibyśmy większy wpływ. HUR był naszym małym dzieckiem. Daliśmy im cały nowy sprzęt i szkolenia” - powiedział gazecie jeden z byłych funkcjonariuszy CIA. Wsparcie to miało pozwolić Ukraińcom na przechwytywanie ogromnej ilości danych i rozmów rosyjskich wojskowych i funkcjonariuszy FSB oraz zbudowanie sieci agentów wewnątrz rosyjskich struktur. Ukraińcy mieli pozwalać Amerykanom zarówno na wgląd do danych, jak i dostęp do agentów. Amerykańskie i zachodnie służby miały też prawdopodobnie udział w stworzeniu małych morskich dronów, które Ukraina wykorzystała m.in. do ataku na Most Krymski.

Według „WP” szeroki dostęp Ukraińców do komunikacji rosyjskich żołnierzy i służb paradoksalnie przysłużył się jednak do ukraińskiego sceptycyzmu co do ryzyka pełnoskalowej inwazji w lutym 2022 r. Wynikało z nich bowiem, że podsłuchiwani Rosjanie nie wiedzieli nic na temat planowanej inwazji. USA w swoim osądzie bazowały na innym zestawie informacji, którymi początkowo nie dzieliły się z Ukraińcami.

PAP, mw

Powiązane tematy

Komentarze