Niejasna gra noblistki. "Dostała od państwa 17 mln zł"
Firma, której udziałowcem jest Olga Tokarczuk, dostała od państwowej agencji prawie 17 mln zł dofinansowania na technologię do tworzenia gier. Projekt ma być w powijakach, z przedsiębiorstwa odchodzą ludzie, a urzędnicy zapowiadają kontrolę prawidłowości wydatkowania pieniędzy.
Olga Tokarczuk to wzorzec z Sèvres roszczeń i strachów polskiej lewicy. Dogmatyczny progresywizm, przekonanie o wielkiej wadze każdej wypowiadanej i prawie zawsze sztampowej opinii połączone z wiecznym lękiem przed rzekomo wszechobecną, agresywną „skrajną prawicą” są jej znakiem firmowym. Zgodnie z obowiązującym kanonem Tokarczuk uważa, że Polacy robili straszne rzeczy
jako kolonizatorzy, właściciele niewolników czy mordercy Żydów,
przestrzega przed podnoszącym łeb faszyzmem, a także twierdzi, że
zabijanie na mięso to grzech, z którym sobie nie radzimy.
W czasach rządów PiS noblistka była stałą uczestniczką wszelakich protestów i marszów proaborcyjnych. Zagranicznym mediom opowiadała o Polsce jako drugiej Białorusi, gdzie autorytarna władza wszelkimi sposobami próbuje zdusić opozycję. Kiedy kilkudziesięciu czytelników jej opasłych, przegadanych dzieł odesłało je w geście protestu (część książek została zniszczona lub opatrzona hasłami typu „Targowica”), Fundacja Olgi Tokarczuk wydała kuriozalne oświadczenie, w którym porównano happening do palenia książek w III Rzeszy. Chciałoby się powiedzieć – klasyka tego obłędnego gatunku.
„Rząd będzie nas słuchał”
Tokarczuk niby unika wypowiedzi i działań politycznych, ale w 2023 r., gdy zmierzający po władzę obóz liberalno-lewicowy potrzebował każdej strzelby, noblistka nie mogła milczeć. Uczestniczyła m.in. w zorganizowanym w trakcie kampanii wyborczej Campusie Polska Przyszłości Rafała Trzaskowskiego, a dwa tygodnie przed wyborami udzieliła głośnego wywiadu lewicowemu „Guardianowi”.
My, jako obywatele, musimy mieć pewność, że nowy rząd będzie wierzył w demokrację, europejskość i wolność gwarantowaną przez prawo – powiedziała Tokarczuk.
„Potrzebujemy zapewnień, że taki rząd będzie nas słuchał i odpowiadał na nasze potrzeby, a nie – jak obecny – podporządkowywał większość obywateli anachronicznym ”tradycyjnym wartościom”, wyznawanym jedynie przez 30-procentową mniejszość” – dodała pisarka, podkreślając atmosferę prześladowań, jaka miała według niej panować w Polsce Jarosława Kaczyńskiego.
Jeśli publicznie odnoszę się do czegokolwiek związanego z obecną polską polityką społeczną czy ekologiczną, dziennikarze zależni od obecnego rządu natychmiast reagują, piętnując moje słowa, a trolle rozpoczynają falę nienawiści – powiedziała. To pokazuje, że moje poglądy są niewygodne dla obecnej władzy, nie tylko w trakcie kampanii wyborczej.
„Jeśli rząd w Polsce się zmieni, mam nadzieję – niezależnie od tego, jaka koalicja powstanie po wyborach – że przede wszystkim powstrzyma antypostępowe i antyobywatelskie działania, z którymi mieliśmy do czynienia w ostatnich latach i które z miesiąca na miesiąc się nasilają„– powiedziała.
Musimy zatrzymać dalszą degradację prowadzącą Polskę w stronę autorytaryzmu; to teraz najważniejsze- apelowała.
17 mln zł, Tokarczuk i syn
Wymarzona przez Tokarczuk zmiana władzy nastąpiła, co przy okazji miało praktyczne konsekwencje dla samej pisarki i jej bliskich. W 2024 r. firma Sundog, w której noblistka posiada udziały i dla której miał wówczas pracować jej syn, zdobyła 16,9 mln zł dofinansowania z Polskiej Agencji Rozwoju Przemysłu. Sundog pracuje nad grą „Ibru”, inspirowaną książką Tokarczuk „Anna In w grobowcach świata”. Publiczne pieniądze formalnie nie mają iść na samą grę, lecz na technologię InteGra. To – jak twierdzą w Sundogu –
technologia do tworzenia nieliniowych gier RPG w silniku Unreal Engine 5, umożliwiających tworzenie spójnych psychologicznie postaci, których decyzje będą odzwierciedlały ich implikowaną psychikę, w oparciu o badania z zakresu groznawstwa, psychologii oraz technologii AI (LLM).
Co dokładnie ma to oznaczać? Jakimże to technologicznym osiągnięciem mają być „nieliniowe gry RPG” umożliwiające „tworzenie spójnych psychologicznie postaci, których decyzje będą odzwierciedlały ich implikowaną psychikę”?
Czy koniecznie trzeba wykładać na to publiczne pieniądze? Szczerze mówiąc – nie wiemy i chyba mało kto wie.
Pełny artykuł dostępny dla subskrybentów Sieci Przyjaciół:Niejasna gra noblistki. „Dostała od państwa prawie 17 mln zł dofinansowania na technologię do tworzenia gier”, „To jakiś absurd”
Łukasz Wróblewski, tygodnik „Sieci”
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.