Czy to jeszcze szara strefa, czy już korupcja w białych rękawiczkach?
Kiedy premier Donald Tusk, zabiegając o poparcie w kampanii wyborczej, obiecywał „walczyć z układami”, mało kto z jego wyborców mógł przypuszczać, że układy właśnie przybiorą nową, elegancką formę – z kancelarią adwokacką w roli pralni i byłą rzecznik Państwowego Zakładu Higieny jako twarzą „niezależnej” ekspertyzy. A jednak.
Historia Anny Deli, którą już interesują się politycy opozycji, nie są tylko klasycznymi „drzwiami obrotowymi”. To coś gorszego. To drzwi, które nigdy się nie zamknęły. Dela, będąc zatrudniona w PZH, zaczęła pisać „odpowiednie” raporty i opinie dla Sejmu. Robiła to w trakcie pełnego etatu jako rzeczniczka Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego. Instytucji, której zadaniem jest chronić Polaków przed zagrożeniami zdrowotnymi, w tym przed nadmiernym spożyciem tytoniu i alkoholu. W tym samym czasie, gdy brała państwową pensję i miała dostęp do danych oraz wpływ na kształt polityki zdrowotnej, jej „niezależny” Instytut Człowieka Świadomego produkował ekspertyzy, idealnie pasujące do interesów koncernów tytoniowych i browarów.
Pieniądze przelewały się dyskretnie przez kancelarię adwokacką – idealna osłona tajemnicy adwokackiej. Nikt nie miał wiedzieć, kto naprawdę zamawia i płaci, a później pojawiały się „obiektywne” opinie. Czy to jeszcze szara strefa, czy już korupcja w białych rękawiczkach, w samym sercu instytucji państwa? Na to pytanie powinno odpowiedzieć Centralne Biuro Antykorupcyjne. Czy stanie się to za tej władzy? Obawiam się, że nie.
Pełny artykuł dostępny dla subskrybentów Sieci Przyjaciół: Lewe układy. „Historia Anny Deli, to coś znacznie gorszego”. Czy to jeszcze szara strefa, czy już korupcja w białych rękawiczkach?
Samuel Pereira, tygodnik „Sieci”
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.