Informacje
Premier Donald Tusk / autor: PAP
Premier Donald Tusk / autor: PAP

Premier leci w kosmos, a Ziemia czeka na konkrety

Maciej Wośko

Maciej Wośko

redaktor naczelny magazynu „Gazeta Bankowa", dziennikarz (WDiNP UW), dyrektor wydawniczy w Grupie Medialnej Fratria (wydawca tygodnika „Sieci" i portalu wPolityce.pl). W zawodzie dziennikarza od 1994 roku, w latach 2006-2010 redaktor naczelny „Dziennika Bałtyckiego". Członek SDP

  • Opublikowano: 2 sierpnia 2026, 11:00

  • Powiększ tekst

Trudno o bardziej jaskrawy przykład politycznego PR oderwanego od rzeczywistości niż wystąpienie szefa rządu zapowiadającego zbudowanie polskiego statku kosmicznego. Podbój kosmosu i branża space-tech, jakkolwiek warte uwagi środowisk naukowych i przemysłu, są jednak na tyle odległe od codziennych problemów obywateli, że zapowiedź Donalda Tuska wywołuje raczej uśmiech.

Centrum Europejskiej Agencji Kosmicznej w Polsce potwierdza nasze ambicje i możliwości. Jednym z celów jest budowa pierwszego polskiego statku kosmicznego

– zapowiedział premier.

To sformułowanie, mające w zamyśle porwać tłumy, w branży technologicznej wywołało co najwyżej pobłażliwy uśmiech. Problem tkwi – delikatnie mówiąc – w niewiedzy lub niefortunnym skrócie myślowym. Bo nie o rakietę powinno tu chodzić, lecz o polski potencjał naukowy, naszą pozycję w badaniach i rozwoju technologii dual-use, dzięki którym awansujemy wreszcie z roli dostawcy taniej siły roboczej do ligi państw kreujących nowoczesny przemysł i technologię.

Czym naprawdę ma być „polski statek kosmiczny”?

Medialna burza wokół deklaracji premiera skłoniła ekspertów i przedstawicieli branży do wyjaśnienia, co kryje się pod pojęciem „statku kosmicznego”. W nomenklaturze inżynieryjnej i wojskowej statkiem kosmicznym określa się niemal każdy sztuczny obiekt przeznaczony do pracy w przestrzeni kosmicznej – od sond badawczych po satelity. Zapowiedź szefa rządu może najpewniej dotyczyć rozwoju polskich mikrosatelitów i nanosatelitów, w tym projektów realizowanych przez czołową polską spółkę w branży space-tech, czyli Creotech. Może, bo nawet branża snuje jedynie domysły.

Najbardziej prawdopodobne jest, że premier miał na myśli projekt RAVEN (Rendez-Vous and Proximity Vehicle for Enabling Multi-Mission), który jest realizowany przez spółkę PIAP Space we współpracy z innymi podmiotami polskiego sektora kosmicznego

– czytamy na portalu space24.pl.

Chodzi o znacznie mniejszą, ale strategicznie ważniejszą klasę pojazdów, czyli orbitalne holowniki i satelity serwisowe, zdolne przedłużać życie innych satelitów, korygować ich orbity czy usuwać kosmiczne śmieci

– wyjaśnia Łukasz Wilczyński, prezes Europejskiej Fundacji Kosmicznej, w rozmowie z money.pl.

Pierwsza część tego projektu jest już gotowa. Planowany termin zakończenia drugiego etapu, w tym wyniesienia statku na orbitę, to 2029 r. Mówimy więc o krótkiej perspektywie kilku lat, a nie odległych dziesięcioleci

– dodaje Grzegorz Brona, szef Creotech Instruments, precyzując założenia projektu RAVEN.

Cały artykuł dostępny dla subskrybentów tygodnika „Sieci”: Premier leci w kosmos, a Ziemia czeka na konkrety. „Trudno o bardziej jaskrawy przykład politycznego PR oderwanego od rzeczywistości”

Maciej Wośko, tygodnik „Sieci”

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych