Informacje
Winnica / autor: Pixabay
Winnica / autor: Pixabay

Absurdy Lewicy i Polski 2050 blokują rozwój polskich winnic

Maciej Wośko

Maciej Wośko

redaktor naczelny magazynu „Gazeta Bankowa", dziennikarz (WDiNP UW), dyrektor wydawniczy w Grupie Medialnej Fratria (wydawca tygodnika „Sieci" i portalu wPolityce.pl). W zawodzie dziennikarza od 1994 roku, w latach 2006-2010 redaktor naczelny „Dziennika Bałtyckiego". Członek SDP

  • Opublikowano: 19 sierpnia 2026, 10:30

  • Powiększ tekst

To może być ostatni artykuł, w którym przeczytacie o polskich winnicach, radości i trudach uprawy winorośli, a informacje o lokalnych festiwalach promujących rzemieślnicze wyroby będą przekazywane wyłącznie pocztą pantoflową, o ile ktokolwiek podejmie ryzyko ich organizacji.

Rozmawiając z prowadzącymi winnice entuzjastami, można się upewnić, że nikt nie neguje potrzeby ucywilizowania rynku alkoholowego w Polsce oraz poprawienia obowiązującej od 1982 r. ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Walka z patologiami, takimi jak „małpki”, alkotubki czy agresywne promocje piwa, to argument zrozumiały dla wszystkich. W legislacyjnym zapale politycy przygotowali jednak regulacje, które rykoszetem mogą dobić najmłodszą i najszybciej rosnącą gałąź polskiego rolnictwa – winiarstwo. Jeśli nowe przepisy wejdą w życie, będziemy musieli milczeć na temat polskich winnic, a tysiące polskich plantatorów nie będzie miało jak promować i sprzedawać swoich wyrobów.

Proponowana przez polityków Lewicy i Polski 2050 nowelizacja ustawy idzie bardzo daleko w zakazach związanych z promocją alkoholu, bez względu na jego rodzaj, moc czy miejsce produkcji. Ale główny spór dotyczy pojęcia „promocji”, którą autorzy chcą zdefiniować według bardzo rygorystycznych zasad. Narasta zatem chaos interpretacyjny, bo w branżowych mediach już można przeczytać o bezwzględnym zakazie wszelkiej informacji o produkcji alkoholu, w tym wina. Promocją tego trunku może się przecież stać nie tylko reklama wielkich koncernów, lecz także degustacja w winnicy, kurs łączenia wina z potrawami czy regionalny festiwal wina. Oznacza to, że popularne imprezy promujące lokalnych producentów, takie jak Winogranie, którego siódma edycja właśnie z sukcesem zakończyła się w Zamościu, po prostu nie będą mogły się odbyć. Co więcej, samo wystawienie butelek na ladach podczas jarmarków mogłoby zostać uznane za nielegalną reklamę, zagrożoną karami sięgającymi miliona złotych oraz odpowiedzialnością karną.

Jeśli ustawodawca w swoim dążeniu do uporządkowania rynku zastosuje mechaniczne zakazy i nie wyodrębni specyfiki winiarstwa, zablokuje tę kiełkującą branżę, zanim na dobre zdąży się rozwiną– mówi Robert Ogór, przewodniczący Rady Fundacji Winiarnie Zamojskie oraz prezes Ambra SA.

Cały artykuł dostępny dla subskrybentów tygodnika „Sieci”: Czy nowe prawo wyleje polskie wino z legislacyjną kąpielą? „Proponowana przez polityków Lewicy i Polski 2050 nowelizacja może dobić najmłodszą i najszybciej rosnącą gałąź polskiego rolnictwa”

Maciej Wośko, tygodnik „Sieci”

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych