Informacje
Unijne wymogi nakładają na importerów obowiązek monitorowania i raportowania poziomu emisji metanu / autor: Pixabay
Unijne wymogi nakładają na importerów obowiązek monitorowania i raportowania poziomu emisji metanu / autor: Pixabay

Unijna walka z metanem odłożona na później

Agnieszka Łakoma

Agnieszka Łakoma

dziennikarka portalu wGospodarce.pl, publicystka miesięcznika "Gazeta Bankowa", komentatorka telewizji wPolsce.pl; specjalizuje się w rynku paliw i energetyce

  • Opublikowano: 28 września 2026, 14:45

  • Powiększ tekst

Końca wojny na Bliskim Wschodzie nie widać, więc ropa i gaz są bardzo drogie. By nadal sprowadzać te surowce, Unia Europejska nie ma więc wyjścia i musi złagodzić klimatyczne wymogi dotyczące emisji metanu.

Władze unijne obawiają się kryzysu energetycznego, gdyż ceny surowców są bardzo wysokie, dlatego są skłonne odsunąć w czasie o rok, czyli do 2028 roku przepisy o emisji metanu. Mówił o tym w wywiadzie dla agencji Bloomberg unijny komisarz ds. energii Dan Jorgensen. Jego zdaniem, tym samym firmy miałyby dodatkowy czas „na upewnienie się, że rzeczywiście mogą wdrożyć te nowe przepisy bez uszczerbku dla bezpieczeństwa dostaw i cen”.

Przepisy antymetanowe to uderzenie w dostawy gazu

Chodzi o przepisy, które od samego początku gdy zostały przyjęte, wzbudzają wiele kontrowersji. Mają one szczególne znaczenie dla importu ropy i gazu, od którego Europa jest uzależniona, gdyż nakładają na importerów obowiązek monitorowania i raportowania poziomu emisji metanu. Nie tylko jest to trudne i kłopotliwe, ale też wiąże się z dotkliwymi karami. Jeśli bowiem emisje będą przekroczone, to firmy-importerzy będą płacić grzywny, nawet w wysokości do 20 proc. ich rocznych obrotów. Zatem w grę wchodzą setki milionów euro. Restrykcje objęłyby nawet dostawców spoza Unii, co wywołuje dodatkowe kontrowersje i to wyjątkowo poważne, bo od wielu miesięcy do władz unijnych apelowali kilkukrotnie szefowie największych amerykańskich firm, by wycofały kłopotliwe przepisy. Argumentowali, że wizja kar skutecznie zniechęci ich do eksportu.

Przypomnijmy, że zmiany przepisów domagali się ich także przedstawiciele władz USA i Kataru, które odpowiadają za znaczącą część dostaw surowców do Europy. Zaś w lipcu do tych apeli przyłączyła się także Międzynarodowa Agencja Energetyczna, ostrzegając, że „europejskie rafinerie mogą stanąć w przyszłym roku przed dodatkowymi wyzwaniami operacyjnymi, finansowymi i prawnymi”, na dodatek będą miały ograniczone możliwości importu ropy, by spełnić wymogi wynikające z rozporządzenia. A to wszystko w konsekwencji doprowadzić może do poważnych problemów z dostawami. Agencja przewiduje, że pula ropy naftowej dostępnej dla rafinerii w Unii może zmniejszyć się o ponad połowę, jeśli nic się nie zmieni. Sprzeciw wobec przepisów metanowych narasta także w samej Unii - 17 państw (z 27 członków Wspólnoty) także domaga się ich złagodzenia.

Doraźna korekta kursu klimatycznego

Choć opinia komisarza Jorgensena to sygnał, że władze unijne muszą urealnić przepisy, by nie zagrażały bezpieczeństwu dostaw surowców, to jednak nie zamierzają rezygnować z kursu na ograniczenie emisji metanu. Komisarz przyznał bowiem, że „metan nadal jest w centrum walki Unii ze zmianami klimatu i chcemy nadal być światowymi liderami w tej dziedzinie”.

Nasze ambicje są również najwyższe na świecie – dodał z dumą Jorgensen.

Agnieszka Łakoma

»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje

»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:

Inflacja da nam popalić w tym roku

Wielka blaga

Turbopodwyżka cen LPG. Miliony kierowców wściekłych

»»Spór o nowy budżet Unii Europejskiej – oglądaj „Piątkę wGospodarce” w telewizji wPolsce24

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych