TYLKO U NAS
Czy sojusz atomowy ma szanse w zwarciu z lobby OZE?
By ratować klimat, Bruksela nie musi nakazywać budowy kolejnych wiatraków i paneli słonecznych, gdyż korzystniej byłoby po prostu ustalić ogólny cel produkcji czystej energii. To nowy pomysł krajów zainteresowanych i rozwijających energetykę jądrową. Choć logiczny, to jednak nie ma pewności, że zyska poparcie komisarzy i ich szefowej Ursuli von der Leyen, którzy forsują od lat odnawialne źródła.
Tzw. sojusz atomowy w Unii po raz kolejny próbuje przekonać Komisję Europejską, by urealniła cele klimatyczne, do których zalicza się także obowiązkową produkcję energii z odnawialnych źródeł. Po ustaleniu celu na 2030 rok w tym zakresie, teraz przychodzi czas na wyznaczenie nowego – na kolejną dekadę czyli do 2040 roku, a sztywne cele oznaczają w praktyce, że każdy kraj musi starać się je osiągnąć.
Atom powinien mieć równe prawa z OZE jako czysta energia
Kilkanaście krajów w Unii, które już mają elektrownie jądrowe (jak Francja, Czechy, Słowacja) lub zaczynają je budować (jak Polska) coraz bardziej naciska na zmianę podejścia do kolejnych celów klimatycznych Wspólnoty. Ostatnio – przy okazji spotkania Rady ds. Energii czyli ministrów państw członkowskich odpowiedzialnych za sektor 15 z nich podpisało się pod wspólnym oświadczeniem, o czym informuje portal Euractive.
W dokumencie, który przesłali do Komisji Europejskiej, czytamy, że „dekarbonizacja Europy powinna być realizowana przy wykorzystaniu wszystkich rozwiązań przyczyniających się do neutralności klimatycznej”. A ponieważ „energia jądrowa jest strategiczną technologią, która uzupełnia niestabilne odnawialne źródła energii”, to powinna być uwzględniona w celach klimatycznych. Ministrowie uważają, że dekarbonizacja Unii, którą oczywiście popierają, powinna dokonać się przy wykorzystaniu zarówno energetyki jądrowej jak i OZE. Wniosek jest taki, że zwyczajnie nie ma sensu trzymać się sztywnych wymogów dotyczących wiatraków i paneli słonecznych (OZE) w kolejnych dekadach, lecz korzystniej uwzględnić także inne czyste technologie. Chodzi o to, by „maksymalnie wykorzystać potencjał czystej energii krajowej w UE, zarówno jądrowej, jak i odnawialnej, uznając ich uzupełniające się role w zapewnianiu dekarbonizacji, bezpieczeństwa dostaw i konkurencyjności”.
Branże solarna i wiatrowa żądają dla siebie specjalnego traktowania
To swoisty głos rozsądku, ale nie ma pewności, że dotrze do brukselskich planistów i urzędników. Tym bardziej, że kolejne cele czyli obowiązkowe pułapy produkcji energii z odnawialnych źródeł to jeden z podstawowych elementów unijnej polityki klimatycznej. Propozycja zastąpienia ich „czystymi źródłami” najprawdopodobniej wywoła natychmiastową reakcję stowarzyszeń i firm reprezentujących w Unii producentów wiatraków i paneli. Tym bardziej, że zaledwie kilka dni temu – najważniejsze z nich apelowały o jak najszybsze ustalenie w Unii celu dla OZE na 2040 rok. Bo tylko w ten sposób dwie główne branże (solarna i wiatrowa) będą się rozwijać. Lobby OZE, budowane przez ostatnie dekady w Unii jest niezwykle silne.
Pomysł, by zmienić dotychczasowe podejście w Europie i uwzględnić w ramach wielkiej transformacji energetycznej także inne czyste technologie jak choćby atomowa nie jest nowy, ale dopiero w ostatnich dwóch latach szefowa KE wypowiada się o nim nieco łaskawiej. Ale nie znaczy to, że zgodzi się zastąpić cel w zakresie OZE celem w zakresie „czystej energii”. Szczególnie że jej rodzimy kraj – Niemcy niedawno zamknęły ostatnie reaktory atomowe, choć wielu naukowców i ekspertów apelowało do rządu o zmianę tej decyzji.
Unijna polityka oparta na monopolu OZE zbankrutowała
Kłopot polega także na tym, że pomysł koalicji proatomowej to kolejny dowód na to, że unijna polityka klimatyczna realizowana na bazie sztywnych wymagań dotyczących przede wszystkim odnawialnych źródeł nie przynosi odpowiednich efektów. Oczekiwania, że doprowadzi do spadku cen energii i kosztów dla przedsiębiorstw z jednej strony oraz z drugiej - uczyni z europejskich firm światowych potentatów i największych eksporterów tych technologii zwyczajnie nie sprawdziły się. Branża OZE, która miała napędzić gospodarkę unijną rozwija się, ale nie tak jak zakładały ambitne plany Brukseli, a jednocześnie zmaga się z wyjątkowo silną konkurencją z Chin, które dominują i zaopatrują Europę.
Komisja Europejska niechętnie przyznaje się do błędu, a rezygnacja z celu w zakresie OZE na 2040 rok na rzecz „czystej energii” tylko takiego błędu byłaby dowodem. Tym bardziej, że wydaje się, iż w Brukseli nie ma wystarczającej refleksji w sprawie tempa redukcji emisji na kontynencie i skutków (gospodarczych i finansowych) związanych z tym procesem. Za to wiele mówi się o utrzymaniu kursu klimatycznego pomimo wszystko i na przekór wyzwaniom i olbrzymim kosztom. Przypomnijmy, ze prognozy dotyczące nakładów inwestycyjnych na realizację eko-strategii przyprawiają o zawrót głowy, bo chodzi o 600 miliardów euro rocznie do końca tej dekady oraz 695 miliardów euro rocznie w kolejnej.
Agnieszka Łakoma
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:
Gigantyczne zarobki w miejskich spółkach. Nawet 657 tys. zł rocznie
Ukraińcy odlatują. Chcą nam „odciąć fundusze”
Chiński szok 2.0. Jak Pekin łupi Europę i Polskę
»»Zwrot kaucji za butelki bez wizyty w sklepie? – oglądaj „Piątkę wGospodarce” w telewizji wPolsce24
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.