Informacje
Przewodnicząca KE Ursula von der Leyen / autor: PAP
Przewodnicząca KE Ursula von der Leyen / autor: PAP

ETS niezmiennie najważniejszy

Agnieszka Łakoma

Agnieszka Łakoma

dziennikarka portalu wGospodarce.pl, publicystka miesięcznika "Gazeta Bankowa", komentatorka telewizji wPolsce.pl; specjalizuje się w rynku paliw i energetyce

  • Opublikowano: 17 lipca 2026, 19:40

  • Powiększ tekst

Ratowanie klimatu pozostaje celem nadrzędnym Unii Europejskiej, a przemysł otrzyma tylko lekką ulgę – takie wnioski płyną z propozycji reformy systemu handlu emisjami – ETS czyli podatku od CO2.

Komisja Europejska ostatecznie dziś – po kilku miesiącach przygotowań – przedstawiła plan zmian z systemie ETS, który jest głównym narzędziem uprawiania unijnej polityki klimatycznej od dwóch dekad. Ale to dopiero wstęp do faktycznej reformy – swoje propozycje bez wątpienia zgłoszą eurodeputowani oraz rządy krajów członkowskich– a o konsensus tak w Europarlamencie jak i Radzie UE nie będzie łatwo.

Tym bardziej, że państwa unijne są podzielone co do tego, jak bardzo można zmienić system, który karze za emisję i w tym samym ma skłonić emitentów (przemysł i transport) do redukcji CO2 oraz inwestycji w czyste technologie. (Choć w wielu przypadkach jest to nie tylko kosztowne ale bardzo trudne i nieopłacalne). Przemysł ciężki wprawdzie otrzymuje część uprawnień do emisji za darmo, ale za pozostałe musi płacić. I to słono, skoro teraz tona CO2 jest wyceniana na prawie 80 euro (a jeszcze kilka lat temu było to kilkanaście euro). Władze unijne nie zaproponowały dziś radykalnych zmian w EU ETS, a jedynie niewielkie korekty, zwłaszcza że neutralność klimatyczna Wspólnoty w 2050 roku pozostaje niezmiennie głównym priorytetem. - Naszym celem jest zapewnienie, aby system ETS stał się narzędziem inwestycyjnym zgodnym z naszymi celami w zakresie klimatu, konkurencyjności i niezależności energetycznej – wyjaśnił komisarz ds. klimatu Wopke Hoekstra dziennikarzom w Brukseli. A tzw. cel pośredni na 2040 rok czyli 90-procentwa redukcja CO2 (w porównaniu z 1995 rokiem) również nie zmieni się.

Zakłady przemysłowe będą mogły „złapać lekki oddech”, bo pula bezpłatnych uprawnień do emisji CO2 będzie dostępna dłużej niż przewidywano do tej pory czyli również w kolejnej dekadzie. (Po prostu będą one wycofywane z rynku wolniej i w mniejszej liczbie.) Ale też władze unijne stawiają konkretne warunki – chcą, by 80 procent bezpłatnych uprawnień udostępniać przedsiębiorstwom dopiero po tym, jak opublikują konkretne roczne plany dekarbonizacji. Zaś pozostałe 20 procent, gdy je zrealizują.

A ponieważ uprawnienia wystawiane są na sprzedaż w aukcjach, to Komisja Europejska chce teraz, by wpływy z tego tytuły były w większym stopniu (niż do tej pory) przeznaczane na eko-transformację czyli finansowanie inwestycji służących dekarbonizacji. Rządy będą musiały więc przekazywać na te cele przemysłowi połowę kwoty ze sprzedaży uprawnień. Dotychczas chętnie dorzucały ją do budżetów krajowych. Komisarz Hoekstra skrytykował takie podejście, bo obecnie „zaledwie 10 procent dochodów przeznaczane jest na przemysł”.

Komisja – pomimo protestów linii lotniczych – zaproponowała jednak rozszerzenie systemu ETS na loty poza granice Unii, w efekcie bilety lotnicze zdrożeją. Obecnie obejmuje loty na terenie Wspólnoty, a ma objąć wyloty z unijnych lotnisk do państw trzecich i na inne kontynenty ale tylko na dystansie do 5 tys. km. A to sygnał, że Bruksela nie chce drażnić Waszyngtonu, skoro amerykańscy polityce i przewoźnicy wielokrotnie krytycznie wypowiadali się o EU ETS. (Przypomnijmy, że odległość między siedzibą Komisji Europejskiej a Białym Domem to ponad 6,2 tys. km.)

Agnieszka Łakoma

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych