Informacje

Fot.sxc.hu
Fot.sxc.hu

Z Rzeszowa do Miami? Eksperci: Są duże szanse

Polska Agencja Prasowa

  • Opublikowano: 3 października 2014, 18:24

  • 1
  • Powiększ tekst

Rzeszów ma potencjał, aby stać się znaczącym w tej części Europy portem lotniczym cargo, skąd towary będą wożone do Stanów Zjednoczonych - mówili zgodnie uczestnicy piątkowej polsko-amerykańskiej konferencji gospodarczej w stolicy Podkarpacia.

Wiceprezes spółki zarządzającej portem Rzeszów-Jasionka Zbigniew Halat przedstawiając przygotowania do uruchomienia połączenia cargo z lotniskiem w Miami powiedział, że obecnie trwają procedury otwarcia punktu fitosanitarnego, który umożliwi odprawy m.in. warzyw i owoców.

"Prowadzimy też rozmowy z firmą, która zaczęła projektować terminal cargo i w przyszłym roku chce go wybudować" -

dodał Halat.

O tym, że Rzeszów ma szansę być znaczącym portem cargo między Europą środkowo-wschodnią a USA, przekonywał dziekan wydziału lotnictwa na Międzynarodowym Uniwersytecie Nauk Stosowanych w Bad-Honnef prof. Ulrich Desel.

Przedstawił on dane, z których wynika, że znaczna część towarów transportowanych przez samoloty kursujące między USA a Europą jest z pięciu krajów Europy, a tylko 5 proc. to samoloty startujące z Europy wschodniej.

"Rzeszów jest pierwszym dużym graczem, który wchodzi na ten teren. To spore wyzwanie, ale też korzyści mogą być ogromne. Wyzwanie, bo przewoźnicy tacy jak np. DHL mają już swoje centra (hub-y) w Europie zachodniej, ale takich ośrodków brakuje w tej części kontynentu. W tej chwili spółki spedycyjne muszą samochodami wieźć swoje towary do tych centrów w Europie zachodniej" -

mówił.

Zdaniem Desela, aby połączenie cargo Rzeszów-Miami odniosło sukces, konieczne jest przekonanie spółek spedycyjnych, aby zamiast wozić towary samochodami na zachód, skorzystali z połączenie lotniczego z Rzeszowa.

"Konieczne jest również zaangażowanie w ten projekt przewoźników i zapewnienie im zysku. Bo jeśli linie lotnicze nie będą mieć zysku, szybko zrezygnują z lotów" -

zaznaczył.

Z kolei Paweł Sasim z firmy CEVA Logistics podkreślił, że z połączenia cargo będą mogły korzystać firmy zlokalizowane w promieniu 600-800 km od stolicy Podkarpacia, czyli m.in. ze Słowacji, Czech, Węgier czy Ukrainy.

"Koszty dowozu w promieniu tych kilkuset kilometrów są dla przedsiębiorstw do zaakceptowania. A Ukraina to jeden z rynków zbytu, na który patrzą Stany Zjednoczone" -

dodał.

Natomiast Adam Dziemba z Deloitte Business Consulting zwrócił uwagę, że podrzeszowskie lotnisko musi znaleźć niszę, jeśli chodzi o wysyłane i odbierane towary. Dodał, że w przyszłym roku ruszy lotniczy port cargo w Katowicach i konkurencja na tym rynku będzie coraz większa.

Zdaniem Halata, z połączenia cargo do Miami skorzystają m.in. firmy z Doliny Lotniczej, natomiast do Polski mogą być wysyłane owoce i warzywa.

"Wiemy, że Miami jest portem towarów szybko psujących się, stąd nasze starania o punkt fitosanitarny" -

mówił wiceprezes podrzeszowskiego portu.

Port lotniczy w Miami należy do największych lotnisk w USA. To trzecie lotnisko w Stanach Zjednoczonych pod względem liczby międzynarodowych połączeń.

Zorganizowany w stolicy Podkarpacia panel dyskusyjny nosił nazwę "Centrum logistyczne w Rzeszowie: możliwości i wyzwania".

(PAP)

Wiadomości Google

Kliknij Obserwuj i bądź na bieżąco!

Powiązane tematy

Komentarze