Informacje

www.sxc.hu
www.sxc.hu

Rynek złota w 2012 roku uratowały banki centralne

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 27 lutego 2013
  • 12:59
  • 0
  • Tagi: biznes gospodarka waluty
  • Powiększ tekst

Ubiegły tydzień, w którym złoto odnotowało spadki najniższe od 7 miesięcy, powoduje, że inwestorzy wciąż z napięciem śledzą wydarzenia i informacje płynące z tego rynku. Głównie dlatego, że rok 2012, był wymagający dla całego sektora. Mimo to, rok ten zamknęliśmy wzrostem  w stosunku do jego otwarcia. Czy to daje nam podstawy, aby myśleć optymistycznie o złocie w 2013 r.?

Według opublikowanego przez organizację World Gold Council raportu popyt na złoto w ujęciu ilościowym spadł o 4 procent (rok do roku), co jest pierwszą tego typu sytuacją od 2009 roku. Jednak wartość całego popytu osiągnęła 236 miliarda dolarów, a na uwagę zasługuje fakt, że rekordowym pod tym względem był IV kwartał z wynikiem przekraczającym 66 miliardów.

Na podstawie przedstawionych w raporcie danych dotyczących wielkości obrotu, popyt na złoto wyniósł 4.405,5 tony. Sytuacja na rynku złota byłaby o wiele gorsza, gdyby nie wzrost zainteresowania tym kruszcem ze strony banków centralnych i inwestorów instytucjonalnych. Zdecydowanie zawiedli inwestorzy indywidualni, którzy podchodzili (i nadal podchodzą) do najcenniejszego z kruszców z dużą rezerwą.

Pomijając drobnych inwestorów, spadek popytu na złoto zawdzięczamy Chinom, a przede wszystkim innemu azjatyckiemu potentatowi - Indiom. W tym kraju wskaźnik ten zanurkował aż o 12 procent. Jednak to właśnie w krajach Dalekiego Wschodu, a szczególnie w Chinach, oczekuje się wzrostu popytu w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy. Tam złoto, chyba bardziej niż w innych krajach, postrzegane jest jako bezpieczny środek kumulowania środków finansowych, a na jego popularność wpływają także kolejne innowacyjne produkty, których funkcjonowanie opiera się na  tym kruszcu.

Rafał Wojda, wiceprezes Mennicy Wrocławskiej:

Chiny rokrocznie pozyskują jako Bank Centralny 800-850 ton. To bardzo dużo. Co ciekawe, podejrzewamy, a właściwie wiemy, tylko nie ma na to danych, że zakup złota w chińskich bankach jest dużo wyższy, ponieważ de facto nie ma tam banków prywatnych i wszystkie  podlegają bankowi centralnemu. Poza tym Chińczycy od 2008/2009 roku zaczęli run na zakup złota. Dlaczego? Gdyż większość rezerw finansowych posiadają w USD i najprawdopodobniej mają długoterminowy plan wymiany tego dolara na złoto, bo nie wiadomo czy trzymanie dolarów będzie się dalej opłacać.

Popyt na złoto w Chinach określany jest mianem stabilnego, z tendencją wzrostową, a przykładają się do tego zarówno zwykli inwestorzy, rynek biżuterii, jak i bank centralny. W trakcie 2013 sytuacja zależeć będzie w dużej mierze od sytuacji w globalnej gospodarce. Jeśli chińscy uczestnicy rynku zaufają optymistycznym danym, może być to dobry sygnał dla całego sektora i długo spodziewany znaczący wzrost kursu.

Zbrojenie się banków centralnych

Według raportu WGC znaczący wpływ na sytuację na rynku złota miały decyzje banków centralnych wielu krajów świata. Choć akurat nie Narodowego Banku Polskiego, który jeszcze w 2012 roku ogłosił, że złota skupować nie zamierza, nie mając po prostu do niego odpowiedniego zaufania.

Zupełnie odwrotnie niż inwestorzy, którzy częściej wybierali ETF-y, na potęgę złoto kupowały więc banki centralne. Poziom tych zakupów był rekordowy od niemal pięćdziesięciu lat i osiągnął 534 tony, a prym w budowaniu bezpieczeństwa finansowego opartego o złoty kruszec wiodły m.in. Brazylia czy Paragwaj, ale także Rosja i  Korea Południowa.

Dla rynku sygnał ze strony Banków Centralnych różnych państw, które pokazały, że znów są po stronie popytowej wskazuje „zielone światło” dla złotego kruszcu. Nurkująca cena z zeszłego tygodnia nie odzwierciedla tego, a na kurs złota należy patrzeć długoterminowo. Wówczas jest to bardzo ważny wskaźnik, ponieważ Banki Centralne kształtują też politykę na kruszcu fizycznym w bardzo znaczącym stopniu.

Zresztą kraje, które od jakiegoś czasu aktywnie skupują złoto, to przede wszystkim te z grupy rozwijających się. Tym samym starają się wykorzystać każdą nadarzającą się okazję do wzmacniania swojej pozycji i zwiększenia udziału, a co za tym idzie, roli w kształtowaniu globalnej gospodarki.

Według Międzynarodowego Funduszu Walutowego rezerwy złota wciąż rosną i w listopadzie 2012 roku wynosiły 31,597 ton, co oznacza sześcioprocentowy wzrost w porównaniu z rokiem 2009. Zapotrzebowanie na złoto wciąż rośnie, ale też dostępna na rynku ilość kruszcu nie jest przecież nieograniczona, co z pewnością długoterminowo przekładać się będzie na wzrost kursu złota.

Jubilerzy też dołożyli swoje pięć groszy

Warto podkreślić, że spory wpływ na wzrost popytu na złoto mieli producenci biżuterii, którzy mimo globalnego kryzysu finansowego zakupili kruszec o wartości 29,1 miliarda dolarów. To rzeczywiście sporo, a istotny udział mieli w tym procesie jubilerzy z regionu Bliskiego Wschodu, szczególnie producenci z Indii, których udział wyniósł aż 11 procent.

Taka sytuacja jest o tyle zaskakująca, że władze Indii robią co mogą, aby zniechęcić swoich obywateli do kupowania żółtego metalu, pod jakąkolwiek postacią. Warto wspomnieć, że tylko w ciągu ostatniego roku dwukrotnie podnosiły cło na import złota, który obecnie wynosi aż 6 procent.

Oprócz krajów azjatyckich, duży udział w zapotrzebowaniu na złoto z punktu widzenia jubilerów, miała także Rosja – czwarty największy producent biżuterii na świecie. Mimo trudnej sytuacji wielu konsumentów i ogromnych różnic w kwestii poziomu życia tych najbiedniejszych i najbogatszych obywateli, rynek złota w tym kraju wzrósł o 7 proc., do poziomu 81 ton.

Natomiast spadek zapotrzebowania na złoto, który wyniósł 5 procent, odnotowano w sektorze przemysłowym, jak i w elektronice. Było to jednak spowodowane przede wszystkim sytuacją w globalnej gospodarce – spadającą produkcją przemysłową i spowolnieniem gospodarczym w wielu krajach świata.

Sztabki i monety w niełasce

Bardzo ciekawa sytuacja miała miejsce w sektorze inwestycyjnym. Spadek popytu zawdzięczamy przede wszystkim niższym niż rok wcześniej zainteresowaniem sztabkami i złotymi monetami, który jednak i tak utrzymywał się na wysokim poziomie (79 procent łącznego popytu w inwestycjach). Co prawda sporą popularnością cieszyły się ETF-y (wzrost aż o 51 procent). Natomiast popyt w całym sektorze zanotował 10-procentowy spadek.

Choć kurs złota od ponad dekady rośnie, niezmienna pozostaje wartość złota wydobywanego. W porównaniu z rokiem 2011, wydobyto w ciągu całego 2012 r. tylko o 0,4 procent złota więcej, czyli 2,847.8 tony. Do niskiej dynamiki wzrostu przyczyniły się opóźnienia produkcji w kopalniach złota, globalny kryzys finansowy, który wpłynął na wzrost kosztów wydobycia, a także zamieszki w kopalniach w Republice Południowej Afryki, dla której ten metal szlachetny był przez lata głównym motorem napędowym całej gospodarki.

Warto podkreślić, że jeszcze w latach 70-tych w RPA wydobywano 1000 ton złota. Obecnie ilość ta nie przekracza niestety nawet 200 ton, a sytuacji nie pomaga napięta atmosfera społeczno-polityczna w tym kraju.

Istnieje jednak kilka bardzo silnych argumentów przemawiających za inwestowaniem w złoty kruszec. Złoto od wieków uznawane jest za najbezpieczniejszą, długoterminową lokatę. Dodatkowe argumenty znane wszystkim to: ponadczasowość, trwałość, anonimowość inwestycji i kontrola jaką mamy nad inwestycją oraz olbrzymia płynność kruszcu zarówno chemiczna jak i fizyczna. Nawet pożar w domu nie spowoduje dla nas żadnej straty, a sprzedaży złota możemy dokonać w każdym miejscu na świecie. Wytrawni inwestorzy mają również świadomość, że złoto w ich portfelu musi być zawsze. Pytanie tylko o proporcje tego portfela. W kryzysie nawet do 30%, natomiast w okresie hossy ten udział powinien spaść do 10%. Natomiast to nie wpływa na nowych klientów i nowych inwestorów. Szczególnie jeżeli chodzi o rynek polski, gdzie de facto inwestujemy zaledwie 10 lat.

Rynek Polski jest optymistyczny. Jako Mennica Wrocławska spodziewamy się w tym roku wzrostu rynku na poziomie 5 - 10%. Takie są nasze prognozy i motywujemy je właśnie wskaźnikami makro, bo Polacy nauczyli się inwestować w złoto. Za czasów PRL obrót  złotem był karany więzieniem i nie mamy takich tradycji,  jaką na przykład mają nasi zachodni sąsiedzi. Natomiast taką tradycją mogą poszczycić się nasze pokolenia przedwojenne, wojenne i powojenne. Nasi dziadkowie kupowali złoto i do dzisiaj to złoto posiadają. Nasi rodzice, czyli pokolenie PRL-u, już tych tradycji nie miało w związku z ustrojem jaki panował i teraz nadszedł czas, gdzie nowe pokolenie uczy się tych inwestycji. A to nowe pokolenie uczy się szybko, co jest też dobrą prognozą, bo w dzisiejszych czasach zmiany w gospodarce następują bardzo szybko, dużo szybciej niż w wielu państwach europejskich.

Mennica Wrocławska

 

Komentarze