Informacje

fot. Pixabay / autor: fot. Pixabay
fot. Pixabay / autor: fot. Pixabay

Wigilijne dolegliwości? Dzwońmy po karetkę!

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 24 grudnia 2019, 07:30

  • 0
  • Powiększ tekst

W czasie świąt częściej zdarzają się ostre dolegliwości, takie jak ostre zapalenie trzustki czy ostry zawał serca. W takich przypadkach trzeba jak najszybciej wezwać pogotowie. „Im szybciej jesteśmy w stanie udzielić pomocy medycznej, tym lepsze możemy uzyskać wyniki leczenia” - przekonuje prof. Mariusz Gąsior ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

Specjalista, który jest kierownikiem III Katedry i Oddziału Klinicznego Kardiologii ŚUM, w ramach kampanii „Zawał serca - Czas to Życie” namawia do tego, by nie zwlekać z wezwaniem pomocy w razie wystąpienia ostrego zawału serca. Aż co czwarta osoba z zawałem serca umiera zanim jeszcze trafi do szpitala, często z powodu zbyt długiego zwlekania z wezwaniem pogotowia (pod numer 112).

Dolegliwości serca, w tym również ostry zawał serca, zwykle częściej pojawiają się w czasie świąt, kiedy na ogół mniej się ruszamy, a znacznie więcej spożywamy potraw. Na dodatek częściej też sięgamy po alkohol. U osób z zawansowaną miażdżycą serca oraz nadciśnieniem tętniczym podczas świątecznej biesiady może dojść do zatkania tętnicy doprowadzającej krew do mięśnia sercowego. Skutkiem tego jest właśnie ostry zawał serca.

Prof. Mariusz Gąsior przypomina, że najczęstszymi objawami zawału serca są: ból (czasem bardzo silny), pieczenie lub ucisk za mostkiem w klatce piersiowej. Występują one u większości chorych. Inne dolegliwości to duszność, obfite zimne poty i zawroty głowy, a także ból w żuchwie, szyi, plecach ręce lub barku, ból brzucha z towarzyszącymi nudnościami lub wymiotami, oraz zasłabnięcia lub utrata przytomności (dochodzi do już w końcowej fazie ostrego zawału serca).

W takiej sytuacji należy jak najszybciej zatelefonować pod numer 112. Niestety, poza sytuacją, w której ktoś traci przytomność, wciąż zbyt długo zwlekamy z wezwaniem pomocy. Z danych Ogólnopolskiego Rejestru Ostrych Zespołów Wieńcowych wynika, że u połowy Polaków z zawałem serca czas od pierwszych objawów do udzielenia profesjonalnej pomocy w ośrodku kardiologii interwencyjnej wynosi ponad 260 minut. To zdecydowanie zbyt długo. Od 2005 r., pomimo znaczącego zwiększenia liczby ośrodków kardiologii interwencyjnej w Polsce, czas ten uległ redukcji zaledwie o około 15 proc. Tymczasem każde 30 minut opóźnienia w udrożnieniu zamkniętej tętnicy wieńcowej zwiększa ryzyko śmierci o 7,5 proc.

Kardiolodzy interwencyjni potrafią uratować życie wielu chorych z ostrym zawałem serca. W całym kraju całą dobę - również w czasie świąt - czynne są pracownie hemodynamiczne, w których wykonuje się tzw. zabiegi balonikowania, polegające na udrożnieniu zatkanej tętniczy wieńcowej, doprowadzającej krew do mięśnia sercowego. Jednak podstawowym warunkiem jest dowiezienie chorego na czas do szpitala.

Od chwili rozpoznania zawału do zastosowania skutecznego leczenia nie powinno upłynąć więcej niż 60-90 min. W przeciwnym razie może dojść do zgonu lub poważnych powikłań, np. niewydolności serca. Część osób zwleka jednak z wezwaniem pomocy, gdyż nie ma pewności, czy faktycznie doszło u nich do zawału serca.

Z badań opublikowanych we wrześniu 2019 r. przez „European Journal of Cardiovascular Nursing” wynika, że zbyt późno wzywają karetkę chorzy, którzy nie odczuwają gwałtownych i silnych objawów ataku serca, a jedynie stopniowe, zaś zamiast typowego bólu w klatce piersiowej czują jedynie na przykład ucisk za mostkiem. Kardiolodzy uważają jednak, że w tej sytuacji lepiej być nadgorliwym pacjentem niż opóźnić wezwanie pomocy.

Podobnie jest w przypadku ostrego zapalenia trzustki, które nie zawsze objawia się silnymi bólami w nadbrzuszu. W 80 proc. przypadków choroba ta jest następstwem kamicy żółciowej oraz nadmiernego objadania się i spożywania alkoholu. Prof. Paweł Lampe, który przez wielu lat był kierownikiem Oddziału Chirurgii Przewodu Pokarmowego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach wyjaśnia, że kamica żółciowa polega na tym, że w pęcherzyku żółciowym i drogach żółciowych gromadzą się złogi, potocznie nazywane kamieniami.

Jeśli zablokują one ujście przewodu trzustkowego, wytwarzany przez trzustkę sok trawienny nie może przedostać się do dwunastnicy i doprowadza do ostrego stanu zapalnego” - wyjaśnia. Specjalista podkreśla jednak, że do rozwoju choroby może prowadzić także nadużywanie alkoholu oraz nieprawidłowa, tłusta dieta, a także np. zakażenie wirusami świnki i cytomegalii.

Lekarze często mówią, że ostre zapalenie trzustki to typowa „weselna” i „świąteczna” choroba. W pęcherzykach trzustkowych dochodzi do nadmiernego wytwarzana enzymów, których jest tak dużo, że zaczynają trawić samą trzustkę, co może doprowadzić do jej zniszczenia. Skutkiem tego jest stan zapalny, który może być tak silny, że powstaje uogólniona reakcja zapalna, przypominająca sepsę.

Głównym objawem ostrego zapalenia trzustki są silne i uporczywe bóle w nadbrzuszu, a także nudności i wymioty, a czasami także gorączka. Ból jednak nie musi jednak być zbyt intensywny. W takich przypadkach chorzy często zwlekają z wezwaniem pomocy, szczególnie w okresie świąt, sądząc, że się jedynie przejedli i zgłoszą się do lekarza po świętach. Wtedy jednak może być zbyt późno i dochodzi do uszkodzenia trzustki.

PAP/ as/

Powiązane tematy

Komentarze