Informacje

Rafineria Lotos / autor: Fratria
Rafineria Lotos / autor: Fratria

Tak robi się aferę wokół kontroli NIK w Lotosie

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 12 lipca 2021, 18:54

  • 0
  • Powiększ tekst

Jak nakręcić aferę w Lotosie? To nic, że kontrola nie wykazała nieprawidłowości – ważne, żeby było o czym mówić na konferencjach polityków PO, bo Najwyższa Izba Kontroli sprawdza, a „Gazeta Wyborcza” buduje wokół kontroli napięcie godne tabloidów – to obraz medialnej rzeczywistości, z jaką przychodzi się mierzyć widzom i czytelnikom doniesień społeczno-politycznych. Tym razem na tapecie polityków opozycji i dziennikarzy oraz kierowanej przez Mariana Banasia Najwyższej Izby Kontroli znalazła się Grupa Lotos i jej fuzja z PKN Orlen. I jak zwykle – w narracji królują niedopowiedzenia i półprawdy. A rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej, niż zapewne chcieliby redaktorzy „Wyborczej”

W czerwcu 2021 roku Tadeusz Aziewicz i Janusz Lewandowski zaapelowali do szefa NIK o zbadanie przez Izbę procesu przejęcia Grupy Lotos przez PKN Orlen. Politycy opozycji, która jeszcze kilka lat temu gotowa była sprzedać pomorską spółkę paliwową nawet Rosjanom, dziś chcieliby być postrzegani, jako naczelni obrońcy majątku narodowego na wybrzeżu.

I choć zarówno Aziewicz, jak i Lewandowski przyznali w czasie briefingu prasowego, że NIK planowała już wcześniej zająć wspomnianą fuzją, to dziś lokalne media obwieszczają ich sukces. „Po staraniach posłów PO Janusza Lewandowskiego i Tadeusza Aziewicza Najwyższa Izba Kontroli skontroluje przejęcie Lotosu przez Orlen” – pisze trójmiejska „Gazeta Wyborcza”, skwapliwie pomijając informacje o tym, że NIK interesowała się fuzją jeszcze zanim Aziewicz i Lewandowski ruszyli na gdańską stację Lotosu, aby zaprezentować mediom swój pomysł.

Dziennikarz GW nie zapytał o zdanie samej Grupy Lotos. Uzupełnił jednak – po stosownej interwencji – materiał stanowiskiem rzecznika spółki, które znacząco zmienia obraz całej sprawy.

Proces przejęcia kapitałowego Grupy Lotos i włączenia jej w struktury energetycznego multikoncernu jest niezwykle złożony i wielopłaszczyznowy. Stanowczo jednak podkreślam, że ma on charakter czysto biznesowy, a nie polityczny, jak twierdzą niektórzy politycy. Podobny proces przechodziły już największe europejskie koncerny. Jego celem jest uzyskanie rynkowej i konkurencyjnej przewagi, a nie – jak sugeruje np. Pan Poseł Aziewicz – „wyprzedaży majątku” czy „osłabienia Lotosu”. Chcę zaznaczyć, że jeśli zapowiadana w artykule kontrola NIK się odbędzie, to nie będzie to pierwsza tego typu kontrola w naszej spółce. Ostatnia dotyczyła wdrożenia i stosowania procedury zakupowej Grupy LOTOS w latach 2016-2020. Co ważne, chodziło o prawie 1800 postępowań zakupowych na łączną kwotę 1,4 mld zł. NIK nie stwierdziła żadnych nieprawidłowości w zakresie objętym kontrolą. Po raz kolejny podkreślam, że każdy istotny etap procesu przejęcia jest komunikowany opinii publicznej. Wszelkie zarzuty o braku transparentności są więc całkowicie bezzasadne – tłumaczy Adam Kasprzyk, rzecznik prasowy Grupy Lotos na łamach Gazety Wyborczej.

I faktycznie, NIK zagościła już w Lotosie kontrolując wdrożenie i stosowanie procedury zakupowej w okresie od stycznie 2016 roku do czerwca 2020 roku. W sumie – jak podkreślają przedstawiciele Grupy Lotos – chodziło o prawie 1800 postępowań na łączną kwotę 1,4 mld złotych.

W komentarzu pokontrolnym NIK pada zdanie: „w związku z niestwierdzeniem nieprawidłowości w zakresie objętym kontrolą, Najwyższa Izba Kontroli nie formułuje wniosków i uwag pokontrolnych”.

Ten krótki cytat z wystąpienia pokontrolnego to najdobitniejsze potwierdzenie pozytywnej oceny NIK. Kiedy rozmawialiśmy z kontrolerem o jego uwagach po analizie dokumentacji zakupowej, mogliśmy za nie podziękować i z dumą stwierdzić, że już o tym pomyśleliśmy, prezentując mu projekt nowej procedury. To na pewno cieszy – podkreślają przedstawiciele Grupy Lotos.

Dążenie do upolitycznienia procesu fuzji i tworzenia krajowego koncernu, który zyska potencjał do rywalizacji na arenie międzynarodowej stało się bronią opozycji w walce z administracją państwową. Szkoda tylko, że walka o ochronę polskiego przemysłu – a taką właśnie ochronę zapewnić może fuzja – staje się odskocznią do budowania medialnej popularności wykorzystywaną przez pomorskich polityków Platformy Obywatelskiej i sprzyjające im media.

BZ

CZYTAJ TEŻ: Siedziba TVN na lotnisku bez pracowników. KRRiT: „Spółka słup”?

Wiadomości Google

Kliknij Obserwuj i bądź na bieżąco!

Powiązane tematy

Komentarze