Informacje

fot. Pixabay / autor: fot. Pixabay
fot. Pixabay / autor: fot. Pixabay

Nowe progi podatkowe? Potrzebne w Polskim Ładzie

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 12 sierpnia 2021, 08:30

  • 0
  • Powiększ tekst

Polski Ład jest próbą wyeliminowania głównych nieprawidłowości w regulacjach podatkowych, ale za mało stanowczą - uważa prezes Polskiego Towarzystwa ekonomicznego Elżbieta Mączyńska. Potrzebne jest m.in. wprowadzenie dodatkowych progów podatkowych - dodaje.

Ekonomistka wskazała, że obecnie obowiązujący w Polsce dwuprogowy system podatkowy PIT jest w rzeczywiści regresywny.

Oznacza to, że najbogatsi, m.in. wykorzystując rozmaite możliwości tzw. optymalizacji podatkowej, w rezultacie płacą w relacji do swoich dochodów niższe podatki aniżeli biedniejsi. Nie sprzyja to harmonijnemu rozwojowi społeczno-gospodarczemu, czyli harmonizowaniu celów biznesowych, społecznych i ekologicznych” - powiedziała w rozmowie z PAP. Wyjaśniła, że zmniejsza to wpływy do budżetu, a tym samym ogranicza możliwość finansowania tzw. dóbr wspólnych, takich jak np. infrastruktura, nauka, ochrona zdrowia, edukacja czy bezpieczeństwo, w tym bezpieczeństwo obrotu gospodarczego.

Jej zdaniem Polski Ład jest ważnym programem, ukierunkowanym na godzenie interesów biznesowych i społecznych. A bez postępu społecznego - jak podkreśliła - nie są możliwe trwałe sukcesy gospodarcze. Powiedziała, że proponowane w Polskim Ładzie zmiany podatkowe są próbą wyeliminowania głównych nieprawidłowości w regulacjach podatkowych. Wskazała też, że nierealne jest oczekiwanie, że program ten ma się wszystkim jednakowo opłacać.

Jak mówiła, protest lobby politycznego powiązanego z przedsiębiorcami opiera się na skompromitowanej doktrynie neoliberalnej z niechlubną jej spuścizną, na co - jak zaznaczyła - wskazuje wiele badań naukowych i co potwierdził światowy kryzys finansowy z 2008 r. Zgodnie z tą doktryną - jak przypomniała - biznes powinien być obciążony jak najniższymi podatkami, ponieważ tylko wtedy może on inwestować rozwijać się, tworzyć miejsca pracy. „To swego rodzaju Zombie-idea. Zombie-idee to idee- trupy, które nie znalazły potwierdzenia w realnej rzeczywistości, ale wciąż są utrzymywane przy życiu, bo opłacają się niektórym biznesowym grupom interesów” - wyjaśniła profesor, powołując się m.in. na najnowszą publikację książki o Zombi-ideach autorstwa noblisty Paula Krugmana.

Wskazała, że zaprzeczeniem skuteczności neoliberalnych teorii są m.in. kraje skandynawskie, które mimo wysokich i wysoce progresywnych podatków, od lat zajmują czołowe miejsca w międzynarodowych rankingach postępu gospodarczego, demokratyzacji, humanizacji innowacyjności, jakości życia oraz sprawiedliwości społecznej. Przywołała też New Deal - program reform ekonomiczno–społecznych wprowadzonych w Stanach Zjednoczonych przez prezydenta Franklina Delano Roosevelta w latach 1933–1939, który m.in. wprowadził progresję podatkową sięgającą 80 proc. dla najwyższych dochodów.

Przypomniała, że esencją tego programu było podjęcie przez państwo realizacji i finansowania na szeroką skalę inwestycji publicznych, które m.in. stały się remedium na pokryzysowe bezrobocie. „Roosevelt był oczywiście bardzo krytykowany przez środowisko biznesowe, przede wszystkim za wysoce progresywne podatki i nie tylko. Tym niemniej w dużej mierze to dzięki programowi New Deal Stany Zjednoczone poradziły sobie z gospodarczą stagnacją” - wskazała.

Według Mączyńskiej, pandemia COVID-19, podobnie jak Wielki Kryzys w latach 30-tych, postrzegana jest jako swego rodzaju cezura, wymuszająca naprawę i trwałe zmiany kapitalizmu w taki system, w którym przezwyciężone zostaną niebotyczne asymetrie dochodowe w system, który będzie służyć całemu społeczeństwu, a nie tylko wybranym, uprzywilejowanym grupom. Zaznaczyła, że na potrzebę przeprowadzenia takich przemian zwraca uwagę wielu naukowców i ekspertów, m.in. laureat Nagrody Banku Szwecji im. Alfreda Nobla w dziedzinie ekonomii, Joseph E. Stiglitz.

W Unii Europejskiej coraz większą liczbę zwolenników zdobywa ordoliberalny model społecznej gospodarki rynkowej (SGR), stanowiący swego rodzaju antytezę doktryny neoliberalnej. Model ten – co ważne i warto przypomnieć wskazywany jest w Traktacie o Unii Europejskiej jako podstawa trwałego rozwoju krajów członkowskich UE. Ordoliberalizm zaś to forma liberalizmu uporządkowanego. Ordo bowiem znaczy ład” - wyjaśniła.

Jak mówiła, koncepcja społecznej gospodarki rynkowej ukierunkowana jest właśnie na ład społeczno-gospodarczy, na godzenie, harmonizowanie interesów gospodarczych, społecznych oraz nieodłączne dla tej koncepcji ukierunkowanie na dobrobyt dla wszystkich. „Brak takiej harmonizacji hamuje rozwój społeczno-gospodarczy. W skrajnych zaś przypadkach może prowadzić i - jak potwierdzają to doświadczenia wielu krajów – prowadzi do rewolt społecznych” - wskazała. I dodała, że z koncepcją ordoliberalizm koresponduje właśnie rządowy program Polski Ład.

Profesor zaznaczyła jednak, że Polski Ład, choć kierunkowo słuszny, to jednak jest za mało stanowczą próbą wyeliminowania nieprawidłowości.

Proponowane rozwiązania wciąż pozostawiają zbyt dużo możliwości stosowania tzw. optymalizacji podatkowej. Nie jestem pewna, czy proponowane rozwiązania są wystarczające dla wyeliminowanie z rynku zjawiska tzw. sztucznych, wymuszanych na zatrudnianych osób, jednoosobowych działalności gospodarczych umożliwiających pracodawcom unikanie różnych przewidywanych w prawie pracy świadczeń na rzecz pracowników”- wyjaśniła.

Jej zdaniem rządowy program za mało konsekwentnie wprowadza rozwiązania, które mają służyć zmniejszeniu regresywności podatkowej. „Działania na rzecz progresywności podatkowej powinny być silniejsze” - zaznaczyła.

Takim działaniem - jak mówiła - byłoby wprowadzenie dodatkowego progu podatkowego, np. 35 proc. (obecnie mamy 17 i 32 proc.). Zaznaczyła przy tym, że w wielu państwach zróżnicowanie progów jest znacznie większe i w niektórych krajach przekracza nawet 50 proc. w odniesieniu do najwyższych dochodów.

Zgadzam się w pełni z prof. Markiem Belką, który porównał kiedyś Polskę do raju podatkowego właśnie ze względu na możliwość stosowania szeroko zakrojonej optymalizacji podatkowej” - powiedziała. Dodała, że mimo propozycji podniesienia w Polskim Ładzie granicy pierwszego progu (17 proc.) z 85 do 120 tys. zł rocznie, problem regresywności nie zostanie wyeliminowany. Regresywność zaś sprawia, że polski system jest wysoce niesprawiedliwy.

Mączyńska krytycznie oceniła też system szeregu ulg i odliczeń od podatku, które proponuje rząd. Jej zdaniem niektóre z nich bardzo zaciemniają system, zwiększają ryzyko manipulacji. „Mam wątpliwości, czy rozszerzaniem możliwości opodatkowania ryczałtowego przyniesie pozytywne rezultaty” - powiedziała. Wyjaśniła, że taki system może m.in. demotywować korzystających z takiej formy podatku przedsiębiorców do rozszerzania działalności, do rozwoju.

PAP/ as/

Wiadomości Google

Kliknij Obserwuj i bądź na bieżąco!

Powiązane tematy

Komentarze