Bułgarzy idą do urn: czy inwestorzy obawiają się wyniku?
Przyspieszone wybory w niedzielę 19 kwietnia, najpewniej zakończą się wygraną Postępowej Bułgarii, której zakres ideologiczny jest bardzo szeroki i niedookreślony. Są jednak obawy, że obierze ona kurs na łagodny eurosceptycyzm – a może również ocieplenie stosunków z Moskwą.
Prężnie rosnąca gospodarka między Wschodem a Zachodem
Bułgaria jest względnie niewielkim (6,7 mln osób, PKB – 148 mld USD) i najbiedniejszym pod względem PKB per capita krajem w Unii. Jest jednocześnie jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek we wspólnocie – wzrost PKB w ostatnich dwóch latach przewyższał 3 proc. i zarówno w tym, jak i kolejnym roku powinien pozostać w tej okolicy.
Rozwojowi gospodarki towarzyszy dwucyfrowa dynamika płac. Idzie ona jednak w parze z podwyższoną inflacją – ta w marcu powróciła powyżej poziomu 4 proc., a więc stanowi dwukrotność celu inflacyjnego Europejskiego Banku Centralnego. W tym kontekście warto przypomnieć, że Bułgaria wraz z początkiem tego roku przyjęła euro. Nie stanowiło to jednak dla kraju specjalnego szoku, zważając na to, że wcześniej przez lata lew bułgarski utrzymywał stały kurs w okolicy 1,96. System izby walutowej został wprowadzony w 1997 r. aby walczyć z hiperinflacją – początkowo kurs był sztywno powiązany z marką niemiecką (DEM), którą w 1999 r. zastąpiło euro.
Pod względem geograficznym i historycznym Bułgaria stanowi niejako pomost między Europą i Azją. Wschodnie wpływy są w tym kraju nad wyraz widoczne, co jest wynikiem bizantyjskiego dziedzictwa. Bułgaria jest miejscem narodzin cyrylicy, która dodatkowo wiąże ją z prawosławnym wschodem. W kraju na każdym kroku widać również wpływy tureckie – przez blisko 500 lat, między XIV a XIX w., był on częścią Imperium Osmańskiego. Spod panowania Turków pod koniec XIX w. Bułgaria wydostała się z pomocą Rosji, co wytworzyło silną więź z tym krajem – po II wojnie światowej była ona najwierniejszym sojusznikiem ZSRR w bloku wschodnim.
Rosną nastroje antyunijne, lecz zwolennicy UE mają przewagę
W ostatnich latach Bułgaria była jednym z najmniej stabilnych politycznie krajów UE. Niedzielne głosowanie to ósme wybory parlamentarne od 2021 r. Przyspieszone wybory są wynikiem dymisji rządu Rosena Żelazkowa, do której doszło pod koniec 2025 r. na fali ogromnych protestów, w których udział wzięło ponad 100 tys. osób. Bułgarzy dali wyraz rozczarowaniu działaniem państwa oraz korupcją i sprzeciwiali się planom podwyższenia podatków.
Największe szanse na zwycięstwo ma nowo utworzona partia byłego prezydenta Rumena Radewa – Postępowa Bułgaria, która zgodnie z sondażami może liczyć na ok. 30 proc. poparcie. Radew pozycjonuje się jako antyestablishmentowiec, co zwraca uwagę rozczarowanych korupcją Bułgarów. Dodatkowo partię charakteryzuje brak silnego ukierunkowania ideologicznego, co pozwala przyciągnąć wyborców z różnych stron politycznego spektrum. Jednocześnie oznacza to, że w przypadku zwycięstwa przyszły kierunek działań jest nieoczywisty.
Jako prezydent Radew wyrażał opinie, które można uznać za eurosceptyczne i prorosyjskie – jego słowa nie miały wówczas jednak tak dużej wagi, biorąc pod uwagę ograniczone znaczenie tej funkcji w sprawowaniu władzy. Jego zwycięstwo stanowi ryzyko w kontekście współpracy w ramach UE i NATO, ale trudno obecnie określić jego skalę, mając na uwadze brak spójności ideologicznej i to, że Postępowa Bułgaria najpewniej będzie potrzebowała koalicji, by rządzić. Utworzenie rządu z prounijnymi liberałami z PP–DB mogłoby je ograniczyć i dać szansę na stabilne rządy – co powinno spotkać się z przychylnością inwestorów.
Warto też zwrócić uwagę, że choć w Bułgarii – podobnie jak w wielu innych krajach UE – rosną nastroje antyunijne, wspólnota nadal cieszy się dużą popularnością. Zgodnie z niedawnymi sondażami mniej więcej trzech na pięciu Bułgarów popiera członkostwo w Unii. Przyjęcie euro jest mniej popularne (zgodnie z Eurobarometrem z końcówki zeszłego roku 49 proc. Bułgarów było przeciw, z kolei 42 proc. za), ale raczej trudno uznać tę kwestię za kluczowy dla Bułgarów temat. Biorąc pod uwagę kontekst historyczny, nie budzi zdziwienia to, że część społeczeństwa (szacuje się, że mniej więcej jedna czwarta) jest prorosyjska – choć nastawienie względem kraju wyraźnie pogorszyło się po jego pełnoskalowej inwazji na Ukrainę w 2022 r.
Na bułgarskich rynkach nie widać paniki
Pierwszym krokiem przy analizie nastrojów inwestorów w kontekście wydarzeń politycznych byłoby dla nas spojrzenie na rynek walutowy. Zmiany polityczne w Bułgarii nie wpłyną jednak na notowania wspólnej waluty, ponieważ znaczenie kraju dla strefy euro jest zbyt małe (jego PKB to mniej niż 1 proc. gospodarki wspólnego bloku).
Bardziej właściwe w przypadku Bułgarii będzie spojrzenie na rynek długu. Zestawiając bułgarskie euroobligacje z tymi innych krajów regionu, widzimy podobne trendy – definiującym czynnikiem w ostatnich miesiącach była wojna w Iranie, która nałożyła presję na ceny. Obecnie rynek jest jednak w tej kwestii bardziej optymistyczny, widać więc odbicie – ceny bułgarskich euroobligacji są jednak nieco poniżej poziomów z początku roku.
Przyglądamy się także rynkowi akcji. Na początku 2026 r. obserwowaliśmy wyraźny wzrost bułgarskiego indeksu SOFIX, zrzeszającego 15 największych spółek. W ciągu pierwszych trzech tygodni roku zyskał on mniej więcej 20 proc. – inne regionalne giełdy również notowały wzrosty, choć w istotnie mniejszej skali. Nad wyraz dobre wyniki można przypisać przyjęciu przez kraj euro, co zmniejszyło premię za ryzyko i ułatwiło dostęp do bułgarskiego rynku, wspierając napływ kapitału. Do podwyższonej skali wahań przyczyniła się także nieporównywalnie niższa niż w innych krajach płynność.
Późniejszy spadek może tłumaczyć realizacja zysków po początkowej euforii. Wojna w Iranie również nałożyła presję na rynek akcji. Kwiecień przyniósł stabilizację, choć w przeciwieństwie do większości innych rynków (w tym polskiego) na giełdzie bułgarskiej nie widać dotychczas istotniejszego odbicia – nie można wykluczyć, że wybory rzucają lekki cień na sentyment. Porównując z początkiem roku, indeks SOFIX jest nadal ok. 3 proc. na plusie.
Na rynkach nie widać paniki. Inwestorzy są przyzwyczajeni do politycznych wahań w kraju, wynik wydaje się przesądzony, a ryzyka związane z wyborami nie na tyle duże, aby percepcja kraju uległa radykalnej zmianie. Wybory dają też szansę na konsolidację i stabilizację sytuacji politycznej. Nie spodziewamy się znacznego pogorszenia sentymentu. Inwestorzy mogą jednak w najbliższym czasie patrzeć na Bułgarię z większą ostrożnością, czekając na informacje, kto będzie rządzić, jak mocny będzie mandat i jakie decyzje zostaną podjęte przez władze. Poczucie niepewności wzmagać może bardzo ogólnikowy i nie do końca spójny przekaz wiodącej w sondażach Postępowej Bułgarii.
Niedawne przyjęcie euro zwiększa atrakcyjność Bułgarii w oczach inwestorów, co może równoważyć ewentualne ryzyka w kontekście nadchodzących zmian politycznych. Jednocześnie warto podkreślić, że rynek w kraju jest jeszcze na wczesnym etapie rozwoju i jest stosunkowo mało płynny, co może nasilać skalę wahań.
Roman Ziruk – starszy analityk Ebury
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.