Informacje

Marcin Rola, twórca 'polskiego Youtube'a' / autor: Youtube
Marcin Rola, twórca 'polskiego Youtube'a' / autor: Youtube

"Polski YouTube" Marcina Roli rusza w grudniu. "Słychać wycie? Znakomicie!"

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 30 listopada 2021, 13:51

    Aktualizacja: 30 listopada 2021, 14:03

  • 6
  • Powiększ tekst

Naszą misją jest patriotyzm, ochrona religii katolickiej oraz rodziny. Stąd pomysł zrzeszenia wszystkich twórców prawicowych, którzy są nagminnie uciszani przez lewicowy YouTube - mówi na portalu Wirtualnemedia.pl Marcin Rola, założyciel prawicowego kanału na Youtubie wRealu24, jeden z pomysłodawców nowej platformy medialnej BanBye.pl

O pomyśle stworzenia polskiej wersji YouTube’a Rola poinformował właśnie na… YouTubie. Poza założeniem kanału wRealu24 Marcin Rola był dziennikarzem Superstacji, Polsatu, tygodnika „DoRzeczy”. Kilka lat temu był rzecznikiem prasowym partii Kukiz’15. Z jej listy nie dostał się jednak do Sejmu.

Czytaj też: Szef NATO: Wzmocnienie siły militarnej częścią strategii rozwoju sojuszu

Po sześciu latach umieszczania programów w serwisie YouTube kanał ma 527 tys. subskrybentów. Na koncie ma również liczne blokady, m.in. za szerzenie mowy nienawiści i naruszanie standardów platformy – czytamy na portalu Wirtualnemedia.pl.

W audycjach, reportażach i tekstach Roli nie brakuje kontrowersji i ostrych sformułowań, typu „holokaust LGB-ciaków”, czy „feminazistki” i „ameby” o uczestniczkach czarnych protestów. Jeden z publicystów wRealu24 został w ubiegłym roku skazany na 1 tys. zł grzywny za krytyczną wypowiedź o związkach Polek z Murzynami.

Zero cenzury, pełna wolność słowa - mówi Marcin Rola. Miał dosyć, że aktywność jego telewizji internetowej jest w sieci co chwila blokowana. Dlatego zdecydował, że powstanie „polski YouTube”, gdzie nikt nie będzie go ograniczać. Nazwą nowej platformy pochwalił się miesiąc temu – informuje portal.

Powodem budowy portalu jest według Roli to, że tak hołubiona w demokracjach wolność słowa niestety nie liczy się na popularnych platformach internetowych. To przyjęta przez BigTech polityka dot. publikacji sprawia, że mają one swobodę w decydowaniu kto i co publikuje.

Na początku działania BanBye.pl nie będzie możliwości, aby użytkownicy zamieszczali własne treści w serwisie. Jak mówi Marcin Rola, będą mogli to czynić jedynie po podpisaniu umowy. Na dzień dzisiejszy 20 podmiotów jest tym zainteresowanych, a sześć umów twórcy serwisu mają już podpisanych.

Czy zatem uprawnione jest określenie „polski YouTube”, skoro nie będzie można „wrzucać” tam swoich materiałów? - Jak najbardziej. U nas nie będzie kretyńskich regulaminów ani żadnej cenzury prewencyjnej czy ideologicznej. Docelowo chcemy, by każdy użytkownik mógł nagrywać i udostępniać na naszej platformie to, co będzie chciał, o ile nie będzie łamał polskiego prawa. BanBye.pl ma być oazą wolności - zapowiada Marcin Rola.

Portal ma umożliwiać materiały na dowolny temat, zamieszczone treści nie będą też podlegać cenzurze ideologicznej – zapewnia Rola.

W uruchomieniu kanału streamingowego istotna jest kwestia kosztów. Amerykański BigTech dysponujący globalnymi sieciami społecznościowymi, portalami i platformami sprzedaży w internecie to najbogatsze przedsiębiorstwa na ziemi. Opierają się na przełomowych technologiach teleinformatycznych działających dzięki zaawansowanej, wydajnej mikroelektronice, serwerach, superkomputerach i AI.

Z jednej strony Rola mówi, że założyciele nowego kanału czy serwisu zdołali zebrać od darczyńców ok. 500 tys. zł na uruchomienie BanBye.pl, a na rozruch potrzeba 2 do 3 mln zł, a z drugiej wiadomo, że kilka miesięcy temu właściciel „oryginalnego” Youtube’a, Google, uruchomił w Warszawie centrum danych, a więc infrastrukturę techniczną umożliwiającą i szybki internet i sprawne funkcjonowanie mediów społecznościowych, kosztem około 2 mld dol. Podobną inwestycję w centrum danych realizuje obecnie w Polsce Microsoft.

Mimo, że YouTube, Facebook i cały BigTech to obecnie przede wszystkim gigantyczny globalny biznes przynoszący jego właścicielom dziesiątki miliardów dol. zysków, przyznajemy, że BanBye.pl, mający działać w Polsce zgodnie z obowiązującym prawem, ma szanse powodzenia, czego inicjatorom „polskiego YouTube’a” szczerze życzymy.

Czytaj też: Forbes: Nie tylko Papież, Wałęsa i wódka. W Polsce rozkwita sektor technologii!

wirtualnemedia.pl/mt

Powiązane tematy

Komentarze