
Wyższe bezrobocie, niższe wynagrodzenie
Tym razem nie uda się uniknąć redukcji etatów w gospodarce – twierdzą ekonomiści. Pracodawcy ograniczą zatrudnienie, co sprawi, że i siła negocjacyjna dotychczasowych pracowników znacznie spadnie. Słowem: w najbliższych miesiącach trudno będzie wywalczyć u szefa podwyżkę.
– Okres dekoniunktury to jest trudny okres na rynku pracy. Jak przedsiębiorstwa mają do czynienia z niskim popytem, to ich zapotrzebowanie na pracowników również maleje. To sprawia, że moce przetargowe pracowników są niskie – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Marta Petka-Zagajewska, główna ekonomistka Raiffeisen Banku.
Wynegocjowanie podwyżki w czasie trwającego obecnie spowolnienia może być więc trudne. Tym bardziej, że pracodawcy myślą o czymś przeciwnym – o cięciu kosztów i będą raczej zamrażać fundusze w obawie przed kryzysem.
– To sprawia, że w perspektywie najbliższych kilku miesięcy maksymalne wzrosty wynagrodzeń, które będziemy mogli obserwować, to są okolice 3 procent. Biorąc pod uwagę, że inflacja kształtuje się powyżej 3 proc., realnie te wynagrodzenia będą niższe niż rok wcześniej – wyjaśnia ekonomistka.
We wrześniu przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wyniosło ponad 3 640 zł. To oznacza spadek o 1,2 proc. w stosunku do sierpnia, a w ujęciu rocznym tylko nieznaczny wzrost – o 1,6 proc. To był trzeci miesiąc z rzędu ujemnej realnej dynamiki wynagrodzeń (-2,1 proc. w porównaniu do września 2011 roku).
W ustawie budżetowej na przyszły rok rząd zakłada stopę bezrobocia na poziomie 13,6 proc.
Dane z rynku pracy przekładają się na decyzje zakupowe Polaków. W związku z tym w kolejnych kwartałach ekonomiści spodziewają się słabnącej dynamiki konsumpcji prywatnej.
Agencja Informacyjna Newseria