Informacje
Metro w Sofii w przeddzień przyjęcia euro / autor: PAP/ EPA/BORISLAV TROSHEV
Metro w Sofii w przeddzień przyjęcia euro / autor: PAP/ EPA/BORISLAV TROSHEV

TYLKO U NAS

Bułgaria od dziś w strefie euro

Stanisław Koczot

Stanisław Koczot

zastępca Redaktora Naczelnego "Gazety Bankowej" i wGospodarce.pl

  • Opublikowano: 1 stycznia 2026, 09:00

  • Powiększ tekst

Bułgaria pożegnała się ze swoją walutą i oficjalnie 1 stycznia 2026 roku przystąpiła do strefy euro. Opinie Bułgarów na temat korzyści z przyjęcia wspólnej waluty są mocno podzielone: aż połowa jej nie chciała.

Bułgaria została 21. krajem eurostrefy. Jedo euro wyceniono na prawie 2 lewy (dokładnie jest to 1,9558 lewa), co oczywiście już na początek nowej drogi funduje Bułgarom zaokrąglanie cen, czyli po prostu podwyżki opłat. Sofia najprawdopodobniej nie uniknie standardowego dla procesu przystąpienia do strefy euro “efektu cappuccino”, czyli podnoszenia cen wszystkich podstawowych artykułów.

Przez miesiąc dwa systemy

Pierwszy miesiąc obecności w eurolandzie nie będzie dla Bułgarów łatwy, o czym informował wprost rząd w Sofii. Do końca stycznia lewa będzie funkcjonowała równolegle z euro. Administracja poradziła obywatelom, by zaopatrzyli się w gotówkę, bo do 5 stycznia bankomaty i terminale w sklepach mogą mieć problem z akceptacją kart i płatności bezgotówkowych. Rozdwojenie jaźni - na walutę, której już praktycznie nie ma, i na tę, która właśnie nadchodzi - może być dla systemów informatycznych nie do udźwignięcia.

Do końca czerwca 2026 r. lewy będzie można wymieniać w bankach oraz na poczcie, a później wyłącznie w oddziałach Bułgarskiego Banku Narodowego.

Okres przejściowy potrwa miesiąc, potem jednak wszystko powinno wrócić do normy - jednak w trochę zmienionych realiach, z wyższymi cenami i z centrum decyzyjnym we Frankfurcie, czyli w siedzibie Europejskiego Banku Centralnego, a nie w Sofii.

Flaga Bułgarii wyświetlana na fasadzie siedziby Europejskiego Banku Centralnego we Frankfurcie nad Menem / autor: PAP/EPA/RONALD WITTEK
Flaga Bułgarii wyświetlana na fasadzie siedziby Europejskiego Banku Centralnego we Frankfurcie nad Menem / autor: PAP/EPA/RONALD WITTEK

Sofia chce wyjść z cienia

Z tym ostatnim Bułgarzy nie powinni mieć większego kłopotu, ponieważ już od wielu lat ich polityka monetarna de facto nie istnieje - Bułgaria powiązała lewa z euro sztywnym kursem już od 1999 roku (wcześniej, przez dwa lata, z marką niemiecką). Proces przystąpienia do strefy euro rozpoczął się formalnie w  2018 r., a cztery kryteria z Maastricht, czyli podstawowy warunek, by dołączyć do wspólnoty walutowej, zostały z powodzeniem zrealizowane (stabilność cen, finansów publicznych, kursu walutowego oraz konwergencja długoterminowych stóp procentowych).

Ze względu na długoletnią praktykę wiązania kursu lewa z euro, wejście do strefy wspólnego pieniądza nie powinno być dla Bułgarii tak dużą zmiana jak w przypadku innych państw. Nie mniej jednak około połowa Bułgarów była temu przeciwna. Według opublikowanego w czerwcu sondażu, za przyjęciem euro było 45 proc. Bułgarów, a przeciwko - 53 proc. Obawy dotyczyły przede wszystkim wzrostu cen i utraty własnej waluty jako atrybutu suwerenności politycznej i gospodarczej.

Mimo wątpliwości, proces został sfinalizowany. Na co liczy bułgarski establishment? Przede wszystkim na zdjęcie z niego piętna państwa drugiej kategorii. Bułgaria jest małą gospodarką, liczy zaledwie 6,5 miliona mieszkańców, należy do najbiedniejszy w UE pod względem PKB per capita i najbardziej dotkniętych ubóstwem, do tego jest niestabilny politycznie (w ciągu trzech lat odbyło się tam siedem wyborów).

Plakaty informacyjne o euro w Bułgarii / autor: PAP/EPA/BORISLAV TROSHEV
Plakaty informacyjne o euro w Bułgarii / autor: PAP/EPA/BORISLAV TROSHEV

Symbole, a nie realia

Jak zawsze w sytuacji, gdy jakiś kraj przystępuje do strefy euro, pojawia się - także u nas - debata o wspólnej walucie, jej zaletach i wadach. Tak było i tym razem. Rząd oficjalnie odcina się od tego pomysłu, jednak głos w tej sprawie zabrał niespodziewanie wicepremier, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, który w związku z akcesją Bułgarii napisał na X m.in. że “konsumenci i przedsiębiorcy będą płacili niższe raty bez ryzyka kursowego. Inflacja w strefie euro jest niższa niż w Polsce„.

Oczywiście, raty będą niższe, bo stopy procentowe w strefie euro są niższe niż w Polsce, pytanie jednak, czy Bułgarów będzie stać na zaciąganie kredytów. Co do inflacji, to prawda, że w strefie euro jest ona niższa niż w Polsce (ale minimalnie), jednak niektóre kraje należące do eurolandu, np. Chorwacja i Estonia, mają ceny dwa razy wyższe niż my.

Zresztą w sprawie polskich planów związanych z eurolandem tuż przed świętami zabrało głos Ministerstwo Finansów. W najnowszym wydaniu “Monitora Konwergencji z Unią Gospodarczą i Walutową” (resort publikuje takie omówienie raz w roku) analitycy ministerstwa napisali, że “mając na uwadze obecny stopień podobieństwa gospodarki Polski i strefy euro – w szczególności w zakresie poziomu rozwoju (mierzonego np. przez PKB per capita)– członkostwo Polski w strefie euro mogłoby stanowić źródło zaburzeń w gospodarce”.

Wejście Polski do strefy euro nie jest więc opcją, którą warto brać w dającej się przewidzieć przyszłości pod uwagę, a dyskusje o tym, czy jest to scenariusz realny, to tak naprawdę debata o symbolach, a nie o realiach gospodarczych.

Stanisław Koczot

»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje

»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:

Do rady nadzorczej Polsatu wchodzi współpracownik Tuska

Za wyrzucenie paragonu 500 zł kary!

PKP Intercity ogłasza przetarg, który ma już zwycięzcę?

»»Polacy nie chcą euro! – oglądaj w telewizji wPolsce24

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych