"Kolejki mogą się wydłużyć o 70 proc." To będzie dramat pacjentów
Najbardziej ucierpią ci, którzy już teraz znajdują się w najtrudniejszej sytuacji: osoby wymagające kosztownej i specjalistycznej diagnostyki.
To, co Narodowy Fundusz Zdrowia próbuje dziś sprzedać opinii publicznej jako „racjonalizację”, w rzeczywistości jest brutalnym, cynicznym uderzeniem w pacjentów i cały system ochrony zdrowia.
Od kwietnia 2026 r. mają się zmienić zasady finansowania świadczeń w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej. I choć urzędnicy z uporem unikają słowa „limity”, skutki tych decyzji będą dokładnie takie same, jak ich wprowadzenie. A być może nawet bardziej dotkliwe, bo ukryte pod warstwą urzędniczej nowomowy.
Bo jak inaczej nazwać sytuację, w której za tzw. nadwykonania, czyli świadczenia wykonane ponad zakontraktowany plan, NFZ zapłaci jedynie część stawki zamiast dotychczasowych 100 proc.? Jak inaczej opisać mechanizm, w którym państwo mówi lekarzom:
Leczcie pacjentów, ale jeśli będzie ich za dużo, zaczniecie do tego dopłacać?
Najbardziej ucierpią ci, którzy już teraz znajdują się w najtrudniejszej sytuacji: osoby wymagające kosztownej i specjalistycznej diagnostyki. Tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny, kolonoskopia, gastroskopia - to nie są fanaberie ani „nadmiarowe świadczenia”, które można odłożyć na później bez konsekwencji. To badania wykonywane w konkretnych, często pilnych wskazaniach. Ich ograniczanie nie jest decyzją administracyjną, lecz decyzją medyczną o realnym wpływie na ludzkie życie.
Pełny artykuł dostępny dla subskrybentów Sieci Przyjaciół:To będzie dramat pacjentów. To, co NFZ próbuje dziś sprzedać jako „racjonalizację”, jest brutalnym uderzeniem w pacjentów
Dorota Łosiewicz, tygodnik „Sieci”
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.