Informacje

MS Piłsudski przy Dworcu Morskim / autor: fot. Wikimedia Commons
MS Piłsudski przy Dworcu Morskim / autor: fot. Wikimedia Commons

Gdynia jak polski Nowy Jork

Arkady Saulski

Arkady Saulski

dziennikarz Gazety Bankowej, członek zespołu redakcyjnego wGospodarce.pl, w 2019 roku otrzymał Nagrodę im. Władysława Grabskiego przyznawaną przez Narodowy Bank Polski najlepszym dziennikarzom ekonomicznym w kraju

  • 10 lutego 2020
  • 18:00
  • 0
  • Tagi: budowa Eugeniusz Kwiatkowski gazeta Gdynia gospodarka historia National Geographic Polska USA
  • Powiększ tekst

Za wielkimi wydarzeniami historycznymi stoi patriotyzm, wysiłek i poświęcenie zwyczajnych ludzi - powiedział w niedzielę w Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński. To ważne słowa, pokazujące, iż dzieje naszego kraju, prócz heroicznych postaw w czasie wojen, to też ciężka praca w czasie pokoju. Warto pamiętać o tym szczególnie 10 lutego, bowiem dzień ten jest nie tylko momentem Zaślubin Polski z Morzem ale także, będącej skutkiem tego wydarzenia - budowy naszego wielkiego, portowego miasta.

Gdy w 1926 roku Eugeniusz Kwiatkowski został ministrem przemysłu i handlu, w amerykańskim wydaniu magazynu „National Geographic” pojawiło się zdjęcie plaży, podpisane: „To tutaj Polska buduje swój własny Nowy Jork”. Zdjęcie plaży wykonano właśnie w Gdyni.

Historia Gdyni to opowieść o tym jak skomplikowana sytuacja geopolityczna doprowadziła do bezprecedensowej budowy, inwestycji, która na zawsze już zmieniła ekonomiczny wizerunek całego kraju. Jest to też historia geniuszu ekonomistów, konstruktorów, architektów i budowlańców jak również niespotykanego wysiłku robotników, którzy w akcie wielkiej synergii doprowadzili do wzniesienia miasta, które stało się symbolem polskiej przedsiębiorczości i sukcesu II RP.

Najpierw było bagno

Gdynia, jako miejscowość, nie narodziła się w XX wieku lecz o wiele wcześniej, bo już w dokumencie z 1253 roku mowa jest o wiosce Gdina, należącej do parafii w Oksywiu. Średniowieczne przekazy mówią nam o tym, iż była to wieś rolniczo-rybacka, którą w 1382 roku podarował zakonowi kartuzów Jan z Różęcina. Wiemy, że w kilka lat po bitwie pod Grunwaldem - w 1414 roku - przy obecnej ulicy Portowej - powstała pierwsza w dziejach miejscowości karczma. Z kolei w 1429 połączono wsie Gdynia i Grabówek (współcześnie Grabówek jest dzielnicą Gdyni, historycznie to tam właśnie mieszkało najwięcej budujących port robotników).

W Gdyni wtedy znajdował się skromniutki port rybacki, jednak warto wskazać, iż pierwsza inicjatywa na rzecz budowy dużej przystani w tych okolicach nie powstała w XX wieku ale znacznie wcześniej! Już hetman Koniecpolski w 1634 roku zaproponował królowi Władysławowi IV Wazie konstrukcję portu wojennego, który miał być bazą dla marynarki wojennej podczas wojen ze Szwedami. Plan przerwała przedwczesna śmierć króla. Idea nowoczesnego portu musiała czekać kolejne 300 lat.

W owym okresie budowa portu w Gdyni była uzasadniona strategicznie i gospodarczo - miejsce było sprzyjające zaś doświadczenia z wojen z krzyżakami pokazały, że okrążający wieś gdyńską bagnisty teren utrudniałby zdobycie portu od strony lądu. Mimo to prawdziwy port w Gdyni powstał dopiero kilka wieków później, gdy Polska odzyskała niepodległość po ponad stuleciu zaborów i upomniała się o swoje morskie dziedzictwo.

Miasto zrodzone z handlowej wojny

W 1920 roku Polska znajdowała się w niełatwej sytuacji - wciąż trwała wojna z bolszewikami, zaś kraj podnosił się gospodarczo ze zniszczeń I Wojny Światowej. Ekonomicznie nasze państwo, mimo wysiłków ekonomistów i przedsiębiorców, pozostawało słabe. I sytuacja w której blisko połowa wolumenu polskiego handlu zagranicznego obejmowała wymianę z Niemcami.

Sytuacja była gorzej niż zła - stosunki dyplomatyczne były, delikatnie mówiąc, nie najlepsze, Niemcy wciąż uznawały powstanie naszego kraju za akt bezprawny, zaogniała się sytuacja jeśli chodzi o przynależność terytorialną części Pomorza i Wolnego Miasta Gdańska. Gdy w 1925 roku wygasła nałożona na Niemcy klauzula najwyższego uprzywilejowania na towary z krajów Ententy (a więc i z Polski) sytuacja stała się jeszcze bardziej gorąca. W czerwcu tego roku zakończyło się zwolnienie z cła produktów z województwa śląskiego, głównie węgla. W połowie 1925 roku strona niemiecka wystosowała zaś wobec naszego odrodzonego kraju szereg roszczeń terytorialnych, zdecydowanie odrzuconych przez ówczesnego premiera (i wybitnego ekonomistę) Władysława Grabskiego.

Niemcy takiego właśnie ruchu się spodziewały (warunki postawione Polsce były wszak zaporowe) i tym samym relacje między naszymi krajami znalazły się w punkcie zwrotnym. Strona niemiecka jednostronnie wstrzymała import polskiego węgla ze Śląska, przyczyniając się do znacznych strat ekonomicznych słabej, odradzającej się gospodarki. Nie był to jednak koniec agresywnych ekonomicznie działań zachodniego sąsiada - Niemcy podniosły cła na polskie produkty i ustanowiła embargo na część towarów.

Polski rząd oczywiście nie pozostał dłużny i szybko nałożył cła na towary z Niemiec jak również na wiele produktów z tego kraju nałożono zakaz importu. Tak rozpoczęła się polsko-niemiecka wojna celna. Wojna, która w znacznym stopniu przyczyniła się do rozbudowy Gdyni.

Gdy trwała polsko-niemiecka ekonomiczna batalia prace nad portem w Gdyni już trwały, jednak wojna celna drastycznie przyspieszyła działania rządu RP.

Gdynia była niezbędna Polsce jako nowe „okno na świat”, po tym jak nasz kraj nie otrzymał dostępu do Gdańska i tamtejszego portu. Gdańsk będący Wolnym Miastem realnie znajdował się w orbicie niemieckiej i to niemiecki żywioł narodowy dominował w metropolii. Z tego powodu nasz kraj musiał znaleźć alternatywę, zaś wojna celna z Niemcami tylko ugruntowała naszych włodarzy w tym, iż Polska by się rozwijać musi handlować a by handlować musi dysponować nowoczesnym portem.

Dlatego już w 1919 roku wybrano pierwszego, polskiego wójta Gdyni, legendarnego Jana Radtkego. Dzięki przyznanemu Polsce na mocy Traktatu Wersalskiego nabrzeżu długości 140 km (miało to miejsce 10 lutego - ważna i symboliczna data dla Gdyni i Polski) prace nad portem ruszyły pełną parą.

Głównym projektantem portu był inżynier Tadeusz Wenda. Ten wybitny specjalista nie tylko stworzył koncepcję nowoczesną i praktyczną ale też korzystną z punktu widzenia budżetu państwa. Dość powiedzieć, że projekt Wendy był najnowocześniejszym w ówczesnej Europie a port w Gdyni korzystał z rozwiązań dopiero w owym okresie testowanych. Inną niezwykle ważną dla Gdyni postacią był Eugeniusz Kwiatkowski.

Kwiatkowski był jednym z najwybitniejszych Polaków w historii - inżynier, ekonomista, polityk i wizjoner. Jeden z twórców idei Centralnego Okręgu Przemysłowego i człowiek, który stał się prawdziwych architektem idei budowy i rozwoju Gdyni po tym jak w 1926 roku został ministrem przemysłu i handlu.

Miasto rozwijało się błyskawicznie - o ile w 1921 roku spis powszechny wykazał w Gdyni 1268 mieszkańców o tyle już w 1926 roku, gdy miejscowość otrzymała prawa miejskie, zarejestrowano 12 tys. mieszkańców.

Budujące się miasto przyciągało niczym magnes - pamiętajmy, że Polska w owym okresie była w trudnej sytuacji gospodarczej po latach rabunkowej gospodarki zaborców jak również w wyniku zniszczeń I Wojny Światowej. Bezrobocie miało ogromne rozmiary zaś budowa portu w Gdyni dawała szansę dla wielu ludzi na nowe otwarcie i zdobycie zatrudnienia. Do miasta zjeżdżali więc zarówno robotnicy jak i inżynierowie, ekonomiści, handlowcy, marynarze i specjaliści z rozmaitych dziedzin.

Już w 1923 roku nastąpiło otwarcie portu tymczasowego a w sierpniu tego samego roku do Gdyni przybył pierwszy statek pełnomorski SS Kentucky, pod francuską banderą. Z czasem powstał już normalny port towarowy, rybacki jak również pasażerski, pracę rozpoczęła także stocznia. Przełomem był rok 1930 kiedy uruchomiono regularną linię pasażerską Gdynia-Nowy Jork. Transatlantyki stały się symbolem Gdyni a samo miasto - synonimem dynamicznego rozwoju naszego kraju, innowacyjnej myśli polskich inżynierów a także ofiarności polskich robotników. Rok 1934 przyniósł kolejną dobrą wiadomość - Gdynia stała się największym portem na Bałtyku, zaś w roku 1936 według spisu powszechnego w Gdyni mieszkało już 83 tys. mieszkańców.

Modernizm, otwarcie na świat i nowe życiorysy

Gdynia nie była jednak jedynie projektem ekonomicznym. Z historią miasta wiąże się też opowieść o innowacyjnym rozumowaniu i pięknu architektury.

Gdynia miała być bowiem prawdziwie nowoczesnym miastem. Planiści mieli realnie wolną rękę w zarządzaniu rozkładem i topografią metropolii, z tego powodu zdecydowano się by miasto „wyrastało” wokół portu. Także architektura budowli miała oddawać nowoczesny wymiar nowego, polskiego miasta. Chodzi oczywiście o styl nazywany modernizmem, charakteryzujący się szlachetną prostotą, funkcjonalizmem i innowacyjnymi rozwiązaniami konstrukcyjnymi. Nic dziwnego, że styl ten (symbolicznie łączący też założenia, które przyświecały idei budowy Gdyni) stał się głównym wykorzystywanym w konstrukcji miasta. W mieście szybko powstawały eleganckie wille, pensjonaty, kamienice, a nawet portowe magazyny. Wielkie, przeszklone powierzchnie, fantazyjne krzywizny jak również charakterystyczne ściśle dla Gdyni okrągłe okna (nawiązujące do okrętowych bulajów), obłe lub ostre bryły budynków przypominające kadłuby statków czy nadbudówki kojarzące się z mostkami kapitańskimi sprawiły, iż styl ten dziś nazywany jest Gdyńskim Modernizmem.

Najbardziej znane budowle utrzymane w tym stylu w mieście to Zespół Hali Targowej, budynek ZUS, Dom Marynarza, Kamienica Hundsdorffów, Kamienica Pręczkowskich, Dom Żeglarza Polskiego, dom wielorodzinny Opolanka, budynek mieszkalno-biurowy firmy Gdynika, willa Hrabiny Łosiowej, willa Bliźniacza czy willa Mariana Piotrowskiego.

Gdynia pozwoliła wykazać się nie tylko ekonomistom i architektom ale i zwykłym Polakom, którzy w mieście odnaleźli nowe życie. Jednym z nich był chociażby mój pradziadek Karol Galaszik, który jako młody robotnik przybył do Gdyni ze Śląska. Z kolei mój dziadek, Kazimierz Bilkiewicz, już po wojnie miał zaszczyt pracować z Eugeniuszem Kwiatkowskim. Gdynia była więc nie tylko projektem gospodarczym ale wręcz cywilizacyjnym, który trwale i korzystnie zmienił oblicze Polski. Miasto stało nie tylko symbolem sukcesów II RP ale też polskiej myśli ekonomicznej i technicznej jako takiej. Warto o tym pamiętać gdy myślimy o wielkich dokonaniach okresu międzywojennego.

Komentarze