Informacje

fot. Pixabay / autor: fot. Pixabay
fot. Pixabay / autor: fot. Pixabay

Kiedy znowu PKB urośnie po kryzysie?

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 21 lipca 2020, 11:50

    Aktualizacja: 21 lipca 2020, 12:01

  • 1
  • Powiększ tekst

Budżet skarbu państwa zawsze ulega zmianie pod wpływem wydarzeń losowych. W tym roku dotknęła nas epidemia, co będzie mieć ogromny wpływ na tegoroczne wydatki rządu.

Trzeba również zauważyć, że zmieni się dochodowa strona budżetu – zamrożenie gospodarki oznacza brak wpływu podatków z wielu sektorów. To znacząco zachwieje równowagą budżetową. Analitycy wskazują, że z powodu epidemii rząd nie wykona wielu planowanych wydatków. To może nieco ulepszyć sytuację skarbu państwa, ale na pewno nie zrównoważy poniesionych strat. Realistycznym założeniem jest, że rok 2020 zamknie się z deficytem – w  niektórych okresach całkiem sporym. Jednak prognozy dla roku bieżącego są bardzo różne. Spadek PKB dosyć istotnie się spłaszczył i pozostaje pomiędzy -2 a -6%. Ale wciąż nie wiadomo, w którym momencie nasza gospodarka wyjdzie na plus.

Alarmistyczne prognozy mówią, że wzrost PKB zaczniemy notować dopiero na przełomie pierwszego i drugiego kwartału przyszłego roku. Część tych bardziej optymistycznych mówi, że pierwsze plusy pojawić się mogą w tym roku. Skrajni optymiści mówią nawet o październiku i listopadzie – powiedział Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej.

Tak duża różnica w prognozach utrudnia podjęcie kroków zapobiegawczych. Jestem przekonany, że w kalkulacjach rządowych jest liczony spory udział środków, które daje nam do dyspozycji Unia Europejska. Nie wiadomo jednak, na ile nam te środki wystarczą. Z natury przy kalkulowaniu budżetu przyjmuje się dosyć pesymistyczne założenia co do wzrostu gospodarczego, inflacji i dodatkowych środków finansowych – na które gospodarka może liczyć.

Mam nadzieję, że takie konserwatywne podejście będzie utrzymane – dzięki temu deficyt może okazać się mniejszy niż się spodziewaliśmy, a wyjście na prostą będzie trochę szybsze – prognozuje Soroczyński.

eNewsroom.pl/ as/

Powiązane tematy

Komentarze