Informacje

www.sxc.hu / autor: www.sxc.hu
www.sxc.hu / autor: www.sxc.hu

Hotele, restauracje i firmy zadłużone mocniej - przez pandemię

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 22 stycznia 2021, 09:30

  • 1
  • Powiększ tekst

Zadłużenie hoteli, restauracji i firm cateringowych wzrosło w 2020 r. o jedną trzecią wobec poprzedniego roku i wyniosło ok. 280 mln zł - wynika z danych Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. Tylko w czasie pandemii wartość zobowiązań zwiększyła się o ponad 58,4 mln zł.

Rekordzistą pod względem zadłużenia w branży HoReCa jest spółka komandytowa z Dolnego Śląska, której należności sięgają 4,4 mln zł, z czego większość wobec firmy leasingowej - wyliczył Krajowy Rejestr Długów Biura Informacji Gospodarczej (KRD).

Według KRD w minionym roku pogorszyła się sytuacja zwłaszcza jednoosobowych działalności gospodarczych i przedsiębiorstw z sektora HoReCa, które już przed wybuchem pandemii miały problemy finansowe. Zadłużenie hoteli, restauracji i firm cateringowych łącznie wzrosło w minionym roku o 33 proc. w porównaniu do 2019 r. i wyniosło 280,8 mln zł. Wartość zobowiązań tylko w okresie pandemii zwiększyła się o ponad 58,4 mln zł.

Najwięcej zadłużonych firm HoReCa działa na Mazowszu - blisko co piąta. Na kolejnych miejscach są przedsiębiorstwa ze Śląska i Dolnego Śląska. Najmniejsze długi, ale też na znacznie mniejszym rynku usług hotelarsko-gastronomicznych, mają firmy z woj. opolskiego, podlaskiego i lubuskiego.

Ponad 102 mln zł przedsiębiorstwa hotelarskie i gastronomiczne muszą oddać bankom, a 73 mln zł firmom windykacyjnym i funduszom sekurytyzacyjnym. W kolejce po spłatę czekają też dostawcy z branży spożywczej, którzy do odzyskania mają 15,5 mln zł oraz firmy leasingowe, u których dług firm HoReCa sięga ok. 12,6 mln zł. Większość (blisko 70 proc.) zadłużonych biznesów, to jednoosobowe działalności gospodarcze.

Z kolei do odzyskania od kontrahentów firmy HoReCa mają prawie 3,2 mln zł. To jednak kwota blisko 88 razy niższa niż ich należności i jak, podkreślają analitycy, „z pewnością nie jest ona główną przyczyną problemów finansowych tej branży”.

Analitycy KRD przypomnieli, że prognozy przedstawicieli Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego z połowy 2020 r. wskazywały, iż obostrzeń może nie przetrwać do końca roku 20 proc. hoteli. Zwrócili uwagę, że styczeń na razie nie przynosi możliwości odrobienia strat.

Prezes Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej Adam Łącki wskazał na największy skokowy wzrost zadłużenia branży w czasie wiosennego zamknięcia gospodarki. „W kwietniu zaległości hoteli i gastronomii wzrosły aż o 8 proc. z miesiąca na miesiąc. Tak dużego przyrostu nie było w poprzednich latach. Natomiast w końcówce roku sytuacja nieco się ustabilizowała i wzrost zadłużenia wyhamował” - wyliczył w rozmowie z PAP. Dodał, że w grudniu firmy gastronomiczne mogły liczyć m.in. na świąteczne zamówienia.

Początek nowego roku nie przyniósł jednak większej poprawy. Ferie właśnie się skończyły, więc hotele i pensjonaty straciły de facto szansę na zarobek. Szczególnie, że przynajmniej część obostrzeń może jeszcze pozostać z nami przez dłuższy czas” - wskazał szef KRD.

Liczba zadłużonych podmiotów notowanych w Krajowym Rejestrze Długów spadła w 2020 r., o 1 proc. Należności do spłacenia nadal ma ponad 10,4 tys. firm z sektora. „Nasze dane pokazują, że pandemia postawiła w trudnej sytuacji szczególnie firmy, które były zadłużone jeszcze przed jej nadejściem. Znacząco wzrosła bowiem średnia kwota zadłużenia notowanych w rejestrze, z blisko 20 do 27 tys. zł” - wyliczył Łącki. O 9 proc. wyższa jest też liczba zobowiązań branży. Przez brak możliwości prowadzenia normalnej działalności, „widocznie trudniejsza stała się więc spłata długu” – dodał.

Nie wszystkie firmy z sektora HoReCa utraciły jednak możliwość rozwoju w czasie pandemii. Mimo spowolnienia gospodarczego nadal prężnie rozwijają się niektóre segmenty cateringu. Według danych, na które powołuje się KRD, w 2020 r. Polacy zamówili blisko 100 tys. paczek z tzw. cateringiem dietetycznym, o 30 proc. więcej niż w ubiegłym roku.

Andrzej Kulik, ekspert Rzetelnej Firmy współpracującej z KRD, zwrócił uwagę, że firmy cateringowe jeszcze przed pandemią miały infrastrukturę opartą na dowozie i przygotowywaniu posiłków na wynos. „Po krótkotrwałych spadkach w czasie pierwszego lockdownu odrobiły szybko straty i rozwijały się w nowych niszach na rynku” - wskazał. Dodał, że w miarę wzrostu popularności diety pudełkowej czy cateringu dietetycznego część firm z obsługi eventów i uroczystości przerzuciła się na ten sposób dostarczania posiłków; podobnie przedsiębiorstwa, które zaopatrywały biura teraz dostarczają pracownikom jedzenie do biura, tyle że domowego.

PAP/ as/

Powiązane tematy

Komentarze